Oto trzecia odsłona zapowiedzi z Essen, które zwróciły naszą uwagę. Tym razem zauważyliśmy gry pod wieloma względami jeszcze bardziej nietypowe. Zapraszamy do lektury.
Autor: Damir Debanic
Wydawca: InterHuman
Liczba graczy: 1-4
Wszyscy uważają, że pierwszym wampirem był Dracula. Niektórzy przypisują go do Włada Palownika. Ci co znają uniwersum Świat Mroku wiedzą, że Kain był pierwszym wampirem. Jednak wydaje mi się, że nie każdy słyszał o tym, że Jure Grando, mieszkaniec Istrii (obecnie Chorwacja), był historycznie pierwszą postacią oficjalnie uznaną za wampira. Właśnie na wydarzeniach z jego wioski oparta jest ta gra. Mechanicznie to przypomina to trochę Eldritch Horror połączone z Pandemią. W troszeczkę nietypowy sposób postaci wykonują swoje akcje, gdyż zagrywają karty, ale mogą wykorzystać tylko jeden z symboli, które na nich są. Oczywiście zestawy kart są asymetryczne, a dodatkowo są one naszym zdrowiem i na pewnym etapie będziemy musieli zadecydować, którą z nich sobie zablokujemy. Znajome mechanizmy i ciekawa tematyka. Przyjrzymy się na pewno temu tytułowi bliżej na targach.
Autorzy: Fiona Shehu Lohaj Arta Shehu Zaimi
Wydawca: Labbox
Liczba graczy: 1–4
Strona BGG
Łączenie przewodów na czas na czymś co przypomina płytkę drukowaną. Brzmi bardzo kuriozalnie, ale rzeczywiście czymś takim jest Reactor Rescue. Fabularnie to wykonujemy zlecenia na naprawę układów elektronicznych, które umożliwią uruchomienie naszego statku kosmicznego. Z ręki zagrywamy karty, żeby realizować zlecenia i na czas składać je na płycie/planszy głównej. Muszę przyznać, że brzmi to trochę jak gra do nauki elektroniki i pewnie jest w niej jakaś wartość edukacyjna. Z drugiej strony zastanawiam się, jak dobrze by w coś takiego grały osoby, które na co dzień pracują w tej branży. Jest to na pewno ciekawostka, którą chcielibyśmy zobaczyć na żywo. Bez wątpienie jest to najdziwniejsza (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) gra, na którą trafiliśmy przeglądając nowości z Essen. Jakby nie patrzeć testowanie czegoś co przypomina obwód elektryczny w grze planszowej brzmi dość niebywale.
Autor: Jorge Tabanera Redondo
Wydawca: Little Rocket Games
Liczba graczy: 2-4
Jest to kolejna gra w "japońskich klimatach", która zwróciła naszą uwagę. Fabularnie będziemy podróżować historycznym, tytułowym szlakiem. Jeśli chodzi o mechanizmy to będziemy układać karty w siatce 4x4 tak, żeby zdobyć jak największą liczbę punktów. Te będą zależeć od długości szlaku, umieszczonych na nich znalezisk oraz napotkanych niedźwiedzi, które będą obniżać punkty. Ciekawym mechanizmem jest możliwość zabierania kart posiadanych przez innych graczy. To powoduje danie im możliwości wykonania dodatkowej akcji albo zyskania punktów zwycięstwa. Poza tym, w grze też można rezerwować kafelki, ale nie blokuje to rywali przed ich wzięciem, a nam daje punkty zwycięstwa, jeśli to zrobią. Coś takiego może wprowadzić ciekawą dynamikę w grze. Oprócz tego mamy inne znane mechanizmy z gier euro jak punktowania za konkretne elementy w trakcie i na koniec gry. Na pierwszy rzut oka wydaje się to przyjemna układanka, w którym celem jest maksymalizacja punktów z różnych źródeł.
Autor: Shi Chen
Wydawca: Play With Us Design
Liczba graczy: 2-4
Tak naprawdę to Club of Cthulhu już zwrócił naszą uwagę w zeszłym roku. Przede wszystkim dlatego, że wydawca rozprowadzał po targach specyficzne nakrycia głowy dla odwiedzających. Kiedy już dotarliśmy na stanowisko Play With Us Design, to niestety wszystkie kopie były już wyprzedane. Gra łączy ze sobą zbieranie zestawów i zarządzanie ryzykiem. Wszystko utrzymane jest w klimatach Lovecrafta, a jako gracz staramy się uzyskać przychylność Wielkich Przedwiecznych poprzez pobieranie kart/rytuałów z głównej planszy. Dzieje się to w dość ciekawy sposób bo zawsze wydajemy jedną kartę, żeby pozyskać dwie, które ułożone są wokół Znaku Starszych Bogów. Czasem też można oszaleć, jeśli będziemy zbyt długo dobierać karty. W grze też mamy oczywiście dostęp do potężnych specjalnych umiejętności, które jeszcze bardziej pozwolą nam manipulować pozyskiwanymi kartami. Mamy nadzieję, że w tym roku uda się bliżej przyjrzeć temu tytułowi.
Autor: Anuc Kim
Wydawca: Playte
Liczba graczy: 2-4
W przypadku tego tytułu, to naszą uwagę zwróciła dość ciekawa i specyficzna oprawa graficzna. Myśleliśmy też, że będzie to gra, w której rzeczywiście układa się jakąś historię. W rzeczywistości jest to gra o zbieraniu i układaniu zestawów z kart. Otrzymujemy losowe karty na rękę, którego układu nie możemy zmienić. W swojej turze zagrywamy zestaw (te same lub różne) przed siebie. Kolejny gracz może je "przebić" albo spasować (możliwość przełożenia kart na ręce). Po rundzie karty "spadają" jak w Tetrisie do naszego posiadłości i musimy je "zrzucać" tak, żeby tworzyły kształty wskazane na nich. Oczywiście wszystko to opisuje ogólnikowo, ale Multi-Story Mansion wydaje się naprawdę ciekawą łamigłówką. Zdecydowanie przejdziemy się na stanowisko Playte, aby ją zobaczyć.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz