Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

piątek, 21 lipca 2017

Bolt Action - pierwsze wrażenia i plusominusy

Ostatnio wielokrotnie na naszej stronie wspominałem o tym, że zacząłem grać w Bolt Action. Jest to figurkowy system bitewny w skali 28mm, wydawany przez Warlord Games, osadzony w realiach II Wojny Światowej. Dziś postanowiłem zebrać bardzo subiektywne plusy i minusy tej gry. Postaram się to zrobić w postaci tabeli, gdzie każdemu plusowi będzie odpowiadać ewentualny minus z nim związany oraz na odwrót. Weźcie jeszcze pod uwagę, że jestem świeżym graczem tego systemu i opisuje go z tej perspektywy. Można więc to również uznać za moje pierwsze wrażenia :-)


Plus
Minus
Proste zasady
Bolt Action ma według mnie proste zasady, których można się bardzo szybko nauczyć. Nie mamy wielu tabelek oraz specjalnych umiejętności, które musimy zapamiętać. Wszystko jest dość intuicyjne oraz w miarę logiczne.
Momentami za proste zasady
Minusem prostych reguł jest wprowadzenie wielu uproszczeń, jeśli chodzi o odwzorowanie realiów II Wojny Światowej. Na przykład czołgi są podzielone na typy i kilka różniących się w rzeczywistości pojazdów jest wrzuconych tak jakby do jednego worka. To samo tyczy się rodzajów broni. Nie ma rozróżnienia na karabin taki lub owaki – jest to po prostu karabin i niezależnie jakiej jest produkcji, ma on stałe zasady. Brak też jest zasad związanych z granatami używanymi przez piechotę przeciwko piechocie.
Dynamiczna rozgrywka
System ten ma bardzo interesujący sposób wykonywania kolejek przez graczy. Każdy oddział ma przypisaną kość rozkazów. Obie strony starcia wrzucają je do wspólnego worka. Następnie w ciemno losowana jest kość i jej właściciel może wydać jeden z sześciu rozkazów swojemu oddziałowi, który jeszcze nic nie robił danej turze. Wprowadza to kolejny aspekt losowy do gry, ale z drugiej strony sprawia, że z pewną dozą niepewności wykonujemy swoje ruchy. To, że w zasadzie nie wiemy kto będzie coś robił za moment również sprawia, że ze zniecierpliwieniem czekamy na kolejne wyciągnięcie kości z woreczka. W skrócie jest to chit-pull system znany z wielu „heksowych” gier wojennych – na przykład z A Victory Denied. W związku z tym, na upartego, można grać w Bolt Action samemu.
Iluzja dynamicznej rozgrywki i statyczność
Muszę przyznać, że czas potrafi bardzo przyspieszać w trakcie grania w tę grę. Być może jest to związane z moim nieograniem i gdy poznam lepiej zasady, to bitwy skrócą swoją długość. Jednak naprawdę nie czuje się upływu czasu grając w tę grę.
Dla osoby z zewnątrz może jednak wydawać się, że gra jest bardzo statyczna. Bardzo rzadko dochodzi do dramatycznych zwrotów akcji, a te są przeważnie związane z rzutami kośćmi.
Cena
Porównując do innych systemów, z którymi miałem do czynienia lub patrząc na ceny takowych w sklepach, stwierdzam, że Bolt Action jest bardzo tani. W chwili obecnej kupiłem okazyjnie nowy starter do Japończyków za około 330 złotych. Do tego zestaw kości rozkazów za 40zł i w tym mam armię za około 1000 punktów – mniej więcej standardowa bitwa w Bolt Action.  Za 400zł w Warhammerze miał bym co najwyżej armię w powijakach lub kupiłbym jeden wielki model i tyle. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że Bolt Action jest za tanie, bo naprawdę kusi dokupienie od razu drugiej armii, żeby mieć jeszcze większe pole do popisu, jeśli chodzi o to czym chce się grać.
Jakość figurek
Niska cena ma swoją cenę… Brzmi to dziwnie, ale wiąże się z tym fakt, że jakość modeli od Warlord Games nie jest powalająca. Są one w porządku, ale klejenie w większości plastikowego zestawu startowego było dla mnie z początku katorgą. Musiałem się po prostu przyzwyczaić do innego plastiku i mniejszych, niekoniecznie super dobrze dopasowanych elementów. Figurki żywiczne i metalowe też nie zachwycają, ale nie są jakoś wyjątkowo złe.
Stabilność uniwersum
Historyczne ulokowanie gry gwarantuje pewną stabilność, jeśli chodzi o zasady. Nie spotkamy czegoś takiego, jak na przykład w Warhammerze, że uniwersum ciągle ewoluuje, a co z tym idzie pojawiają się nowe jednostki i armie. Dla mnie jest to duży plus, gdyż nie wiąże się z ciągłym uczeniem się reguł na nowo. Oczywiście spodziewam się kosmetycznych zmian, ale nie sądzę, żeby nagle wszystko zostało wywrócone do góry nogami – tak jak to stało się we wspomnianym Warhammerze.
Rozwój i brak wszystkich figurek
Uniwersum być może jest stabilne i co najwyżej będą pojawiać się będą małe suplementy opisujące konkretne armie lub strefy działań wojennych. Miło by było gdyby Warlord Games było w stanie zaopatrzyć, wcześniej czy później, swoich graczy we wszystkie modele, które możemy w armiach wystawić. Dla przykładu w armii Japonii nie ma modeli wielu czołgów, transporterów i tankietek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz