Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

czwartek, 15 sierpnia 2013

Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island. Recenzja gry.


Tytuł: Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island
Wydawca: Portal Games
Rok wydania: 2012
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 75-120 minut
Język: polski

Wiele czynników złożyło się na to dlaczego Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island zawitał na naszej półce. „Przypadki Robinsona Crusoe” czy „Tajemnicza Wyspa” zawsze były jednymi z ulubionych książek. Uwielbiam do nich powracać. Ponadto, wraz z żoną, chcieliśmy mieć w swojej kolekcji grę kooperacyjną. Poza tym mechanika pozwalająca odkrywać wyspę i tworzyć narzędzia sprawiła, że zainteresował mnie ten tytuł.

Przeklęta wyspa.
Gracze wcielają się w role rozbitków lądujących na nieznanej wyspie. Ich zadaniem jest przede wszystkim przeżyć mając do dyspozycji niewielką ilość pożywienia, narzędzi i surowców. Uczestnicy rozgrywki muszą ściśle ze sobą współpracować, aby przeciwstawić się niebezpieczeństwom czyhającym na lądzie: złą pogodą, dzikimi zwierzętami, agresywnymi tubylcami i oczywiście własnymi słabościami. Jednak największym przeciwnikiem graczy będzie losowość, która objawia się w 90% gry. Niemniej sprawia ona, iż każda rozgrywka staje się niepowtarzalna, a gra bardzo trudna do ukończenia w pozytywny sposób.

W klimacie.
Miałem okazję grać w pierwszą edycję Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island. Jakość komponentów niewiele się zmieniła. Nie jestem w stanie ocenić czy na lepsze czy gorsze, ponieważ jedne i drugie bardzo dobrze się sprawowały. Całość jest wykonana na bardzo dobrym poziomie i utrzymuje klimat podczas rozgrywki. Poprawie uległ natomiast styl, w jakim została napisana instrukcja, niemniej nadal jest ona dość chaotycznie poukładana.

Przygoda... przygoda...
Najważniejszym zadaniem graczy w grze jest przeżycie. Jeśli którakolwiek z postaci umrze, gra natychmiast się kończy przegraną wszystkich uczestników. W pudełku mamy do wyboru aż sześć scenariuszy, w których znajdują się różne warunki zwycięstwa. Może to być zbudowanie stosu sygnałowego dla przepływającego statku, postawienie świętych krzyży na przeklętej wyspie, czy też pokonanie zamieszkujących wyspę kanibali. Wszystko to musi być oczywiście wykonane w ograniczonym czasie.
Na początku każdej rundy gry gracze stają naprzeciwko wydarzeniu, które ma miejsce na wyspie. W większości wypadków są to zdarzenia negatywnie wpływające na działania graczy oraz powodujące zagrożenia, z którymi w przyszłości trzeba będzie sobie poradzić. Następnie pierwszy gracz otrzymuje karę lub nagrodę (zazwyczaj karę) za aktualny poziom morale grupy. W tym momencie wspomnę, że jeśli uczestnicy nie mogą spełnić jakiś wymagań przed którymi stawia ich gra, to tracą oni zdrowie. W kolejnej fazie otrzymuje się surowce, to jest jedzenie i/lub drewno, z miejsca w którym rozbitkowie mają obóz. Następnie gracze planują, jakie czynności chcą wykonać w tej turze. Każdy z uczestników ma do wykorzystania dwa pionki akcji. Jeśli wykorzysta on oba na jedną akcję, to jest ona zakończona automatycznym sukcesem. Jeżeli użyje się tylko jednego, to trzeba będzie rzucać kośćmi i sprawdzić, jakie w związku z tym przygody czekają na rozbitka. Uczestnicy w swej turze mogą rozwiązywać wcześniej wspomniane zagrożenia, polować, szukać pożywienia i drewna, budować narzędzia, broń lub schronienie, odkrywać wyspę, odpoczywać lub sprzątać obozowisko. Jak zwykle nie będę się wdawać w szczegóły każdej z tych akcji. Kiedy już wszystko zostanie zaplanowane, to gracze w odpowiedniej kolejności wykonują wybrane czynności. Jeśli już wszyscy, mniej lub bardziej szczęśliwie, wrócą do obozu następuje faza pogody, w której rozbitkowie zmagają się z warunkami atmosferycznymi na wyspie. Na koniec rundy nastaje noc. Gracze muszą się wówczas wyżywić. W jej trakcie mogą również leczyć rany oraz decydują czy przenoszą obozowisko na inną część wyspy.

Gra na dowolną liczbę osób.
W rozgrywce dla dwóch graczy ma się do dyspozycji pomocnika w postaci Piętaszka. Jest to postać z mniejszą liczbą zdrowia. Piętaszka "wykorzystuje się" czasem do zadań specjalnych. Jako, iż jego śmierć nie kończy rozgrywki, może to doprowadzić do zabawnych sytuacji, gdzie Piętaszek umiera wykopując piwnicę lub krzesząc ogień. Niemniej nic nie stoi na przeszkodzie, aby dwójka graczy zagrała wszystkimi czterema postaciami. Przyznam się, że nie próbowaliśmy tego jeszcze z żoną. W Robinsona Crusoe gra się równie przyjemnie w dowolną liczbę osób. W więcej osób jest co prawda więcej pomysłów na to, jak radzić sobie z napotkanymi problemami. Jednak zawsze można dojść do jakiegoś porozumienia. Jest to gra planszowa, którą śmiało można polecić, jako grę dla dwojga. Przecież można sobie wyobrazić, iż spędza się we dwoje wymarzone wakacje na tropikalnej wyspie... przeklętej tropikalnej wyspie.

Tomasz

Ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
6/6
II.
Losowość
2/6
III.
Błędy w grze
5/6
IV.
Złożoność
4/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
5/6
VII.
Cena
5/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Skalowanie na dwóch graczy
6/6

Końcowa nota:  5.00/6

...and something for our international readers.
Pros:
+ excellent cooperative game
+ if one player knows the rules, she can easily introduce new people to the game
+ theme of the game comes through
+ good quality of components
+ plays well with any number of players
+ replayability

Cons:
- the game is hard to beat and some players will not like it
- randomness affects whole game and some players will not like it either

3 komentarze:

  1. Bardzo mocno obniżyliście ocenę za losowość gry, która, moim zdaniem, musi być tak duża gdyż gramy przeciwko grze w kooperacji.Gdyby grało się przeciwko sobie to losowość mogłaby być nawet zerowa aby wszystko zależało od naszego planowania.W przypadku Robinsona zerowa losowość oznaczałaby także zerową powtarzalność gry, gdyż wystarczyło by opracować jedną taktykę do perfekcyjnego zwycięstwa wiedząc, że żadne warunki nie ulegają zmianie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście jesteśmy świadomi tego, iż losowość sprawia, że gry są niepowtarzalne. Jest to zawarte w recenzji. Tak są tworzone gry kooperacyjne. Jednak musimy również trzymać się przyjętej przez nas skali oceniania. W przypadku Robinson'a nie da się zaprzeczyć, iż losowość jest ogromna. W związku z tym taka nota. W przyszłości opiszemy grę kooperacyjną z mniejszą losowością, a równie regrywalną. Musimy również zauważyć, że końcowa nota jest średnią ze wszystkich kategorii, a najważniejszą oceną (ideą bloga) jest pkt IX. "Grywalność w dwie osoby", gdzie gra otrzymała 6/6.

      Usuń
    2. Wiem, wiem. Chciałem po prostu dodać coś od siebie osobom, które trafią na Waszą recenzję :) Oby wyspa była dla Was sprzyjająca, bo dla Nas ostatnio była dosyć ostra :)

      Usuń