Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

sobota, 8 lutego 2014

Metallum. Recenzja gry

Tytuł: Metallum
Wydawca: Galakta
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2
Czas gry: 45 minut
Język: polski

Niewiele jest gier z mechaniką area control, które dobrze działają na dwóch graczy. Autorzy gry Metallum postawili sobie za zadanie trafić właśnie w tą niszę. Przenoszą nas oni do dalekiej przyszłości, gdzie na odległych planetach będziemy rywalizować o tytułowy surowiec. Metallum udostępniło nam wydawnictwo Galakta, to właśnie dzięki niemu powstała ta recenzja. Chcemy zauważyć, że do tego momentu nie interesowaliśmy się tą pozycją. Ku naszemu zaskoczeniu w paczce znaleźliśmy nie podpisaną, zaklejoną kopertę. Myśleliśmy, że to list skierowany do nas od wydawnictwa. Po jej otwarciu okazało się, że jej zawartość to kwadratowy kartonik z grafiką. Z początku myśleliśmy, że to podkładka pod szklankę :-) Niemniej jak się potem okazało, był to promocyjny kafelek z planetą. No cóż... Każdy może się pomylić.


To jednak nie są ładne podkładki pod szklanki...

Gra wykonana jest na wysokim poziomie. W pudełku znajdziemy drewniane kostki dla każdego z graczy, tekturowy stateczek wraz ze stojakiem i zasłonkę dla każdego z graczy (dwustronną, z grafiką z okładki; osobiście wolelibyśmy, aby jej wewnętrzna strona zawierała opis tur czy skrót punktacji). Dla każdego z graczy dołączono również kafelki podprogramów (w odpowiednim kolorze), które wyglądają jak fragmenty puzzli. Dodatkowo mamy dwie talie kart, które mają bardzo ładną grafikę i są dobrej jakości. Ponadto otrzymujemy dziewięć kafelków planet (to jednak nie podkładki pod szklanki!) również porządnie wykonanych, dwustronnych i niezwykle barwnych. Grafika w całej grze jest fenomenalna – gratulacje dla artysty. Ostatnim elementem wartym uwagi są liczniki punktacji dla każdego z graczy, które zostały wykonane w interesujący sposób. Natomiast jeśli chodzi o sposób napisania instrukcji, to jest ona czytelna, z przykładami i łatwo w niej wszystko znaleźć.

W drogę... do systemu Metallum.

Nasza podróż w nieznane trwa dziewięć rund (trzy tercje). Po zakończeniu I i II tercji następuje odnowienie naszych zużytych podprogramów. Natomiast przed III dodatkowo usuwamy z gry karty modułów planetarnych a na ich miejsce losujemy karty modułów akcji. Każdą wyprawę rozpoczynamy na planecie Alfa. Następne na początku każdej rozgrywki losowane jest pięć układów i zakryte kładzione obok, niczym pas planet. Na końcu toru umieszczamy za każdym razem planetę Omega, ale zakrytą. Ma to duże znaczenie, gdyż często nie możemy oddziaływać na nie odkryte planety. Na początku rozgrywki otrzymujemy elementy gry swojego koloru i losujemy trzy karty modułów planetarnych, które układamy na rynku modułów. Każda runda składa się z czterech faz. Zaczynamy od zaprogramowania swojego ruchu i akcji. Potajemnie gracze decydują, co w tej rundzie będą chcieli zrobić, pamiętając, że obowiązkowo będą musieli się ruszyć. Korzystając w puzzlowych kafelków łączą podprogramy, zwracając uwagę na kolory złączy i liczbę energii, jaką będą musieli zużyć do ich uruchomienia. Im mniej jest zużyjemy, tym będziemy mieli większą przewagę i będziemy decydować, który z graczy pierwszy wykona swoje akcje. Jest to bardzo ważny element, gdyż czasem po prostu lepiej być drugim i zobaczyć, co zrobi przeciwnik. Należy rozsądnie korzystać z kafelków podprogramów, gdyż jest ich ograniczona ilość i dopiero po trzech rundach będziemy mogli korzystać z tych zużytych. Po programowaniu następuje faza druga, czyli wykonywanie akcji. W ustalonej kolejności wykonujemy akcje, które wybraliśmy sobie w poprzedniej fazie. Możemy w dowolnej kolejności z nich skorzystać. Obowiązkowy jest tylko ruch. Do wyboru mamy między innymi zakup kart z rynku modułów, rozmieszczenie robotów wydobywczych, położenie znaczników bogatych lub ubogich złóż lub ich usunięcie, czy też dodatkowa aktywacja planety. Ponadto każda z planet oferuje nam dodatkową akcję: skorzystanie z instalacji planetarnej. Możemy z tego skorzystać bądź nie, w zależności od zapotrzebowania. Po wykonaniu akcji przed każdego z graczy następuje faza trzecia – punktacja. Gracze otrzymują pieniądze z planet, na których znajdują się ich roboty wydobywcze. Jeśli mamy przewagę na danej planecie to zgarniamy więcej kredytów od przeciwnika. Dodatkowe bonusy otrzymujemy z kart modułów planetarnych czy też dzięki umieszczonym znacznikom bogatych złóż. Jest to niezwykle istotna faza, gdyż kredyty nie tylko są walutą w tej grze, ale też przyczyniają się do osiągnięcia zwycięstwa. Następnie przechodzimy do fazy czwartej, końcowej. Z rynku usuwamy kartę modułów z pozycji –1. Uzupełniamy rynek do czterech kart. Ponadto jak już wspominałam, po trzeciej i szóstej rundzie zużyte podprogramy wracają za zasłonki i znowu możemy korzystać ze wszystkich. Po dziewiątej rundzie następuje koniec gry i zwycięstwo osiąga ten, kto zgromadził najwięcej kredytów. Wspomnimy jeszcze o jednym fakcie, który według nas jest w wielu instrukcjach pomijany. Autor wielokrotnie opisuje co stanie się w przypadku remisów, i remisów i remisów. Godne uznania.

Coś nie tak w tym systemie...

Uwielbiamy jeśli tematyka gry współgra z jej mechaniką. Według nas dodaje to jakieś elegancji całej produkcji. W Metallum zdziwiło nas kilka rzeczy. Możemy zrozumieć, że cała operacja wydobywania tytułowego surowca zależy tylko i wyłącznie od jednego super-nadczłowieka-pilota (od gracza). Korporacja zatrudniająca nas musi bardzo nam ufać skoro pozwalają nam opracowywać całą operację i dowodzić ich najnowocześniejszym sprzętem. Ciekawi nas jak wyglądała rozmowa kwalifikacyjna na takie stanowisko i jakie kryteria musiał spełnić kandydat. Cała sytuacja jest dosyć kuriozalna - to tak jakby przyszedł do kogoś ktoś z NASA i powiedział: „mamy nową rakietę bezzałogową, którą będziesz sam pilotował w drodze na Marsa. My się wtrącać nie będziemy, ale masz zrobić wszystko tak, aby było najlepiej dla ludzkości”. Rzeczywiście zero presji. ;-) Kolejna sprawa to sam układ planetarny Metallum. We wstępie do gry jest napisane, że jest to stary wyeksploatowany przez ludzi system planet. Skoro już jest z niego wszystko wydobyte i odkryto na nim Metallum, to znaczy, że ktoś tam był lub jest (przecież są na nich jakieś urządzenia planetarne). Tymczasem dolatujemy na miejsce i okazuje się, że nie wiemy jakie planety są w tym układzie. Grę rozpoczyna się na Alfie, natomiast reszta obiektów jest ukryta. Zgadza się wiemy, że ostatnia jest Omega (ale nie wiemy gdzie ona w tej chwili jest bo jest zakryta ;-) ), ale nasza megakorporacja mogłaby się dowiedzieć jak wyglądają inne planety. „Pan poleci tam tym statkiem fabryką. Polata trochę wokół planet. Zobaczy co i jak. Tylko szybko, bo konkurencja nie śpi, a my chcemy zbić kokosy na tym Metallum.” – tak mogłyby wyglądać polecenia wydawane przez przełożonych dla naszego super-nadczłowieka-pilota. Pełen profesjonalizm z ich strony. Przecież ktoś na tych planetach kiedyś był i odkrył to Metallum, w związku z tym muszą istnieć jakieś mapy. ;-) Może to wszystko czepianie się, a może nie. Wiemy, że tło nie jest dla wszystkich tak istotne, jak mechanika gry. W każdym razie chcemy zwrócić na to uwagę. Teraz wróćmy do części bardziej merytorycznej naszej recenzji.

Area control we dwoje...
Po przeczytaniu instrukcji sama gra wydawała się dosyć zawiła. Niemniej już w trakcie pierwszej rozgrywki wszystko się wyjaśniło i sprawnie funkcjonowało. Okazuje się, że w Metallum jest bardzo dużo kombinowania. Najbardziej gracz zastanawia się, jak wykorzystać zasady specjalne planet. Można powiedzieć, że jest to serce całej gry. Jeżeli wszystko bardzo dobrze się zaplanuje, to czasem uda się wykonać ruch dający nam sporą przewagę nad przeciwnikiem. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak w danej rozgrywce będą ustawione poszczególne planety. Właśnie dzięki tej zmiennej gra jest bardzo regrywalna i każda potyczka będzie oferowała możliwość wykonania innych „super-ruchów”. Rozgrywka z całą pewnością się nie dłuży i zajmuje około 45 minut. Trzeba cały czas bardzo uważnie obserwować ruchy wykonywane przez swojego przeciwnika. Poza tym gra nie zabiera aż tak dużo miejsca na stole, w związku z czym można w nią grać prawie wszędzie. Polecamy tą grę osobom, które chcą trochę pogłówkować we dwójkę, ale nie za bardzo przeciążać swojego umysłu.

Sylwia i Tomasz Waldowscy


Ocena zbiorcza według naszej skali:
I.
Klimat
4/6
II.
Losowość
5/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
5/6
V.
Interakcja
5/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
6/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Ocena gry
6/6

Końcowa nota: 5.44/6

Tekst ten pojawił się również w serwisie Board Times. "Plusy i minusy" i ocena gry znajduje się TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz