Tytuł: Hitster. The music party game
Wydawca: Jumbo
Rok wydania: 2025
Liczba graczy: 2-10
Czas gry: 30 minut
Język: polski
Wydawca: Jumbo
Rok wydania: 2025
Liczba graczy: 2-10
Czas gry: 30 minut
Język: polski
Przez to, że gier planszowych pojawia się bardzo dużo i raczej omijamy gry imprezowe, całkowicie nie zauważyliśmy pojawienia się gry Hitster na rynku. Na targach w Essen w hali, w której byliśmy z wydawnictwem Saashi&Saashi było stanowisko, w którym leciały utwory znanych piosenek i nagle milkły, ale jakoś ten rodzaj gry nawet nie zaciekawił nas na tyle, ażeby zatrzymać się przy nim i zobaczyć o co chodzi. Jak się potem okazało, to był Hitster. Tytuł ten pokazali nam znajomi i doszliśmy do wniosku, że to idealna gra imprezowa, w szczególności, że Tomasz w dzieciństwie bawił się z braćmi w zgadywanie utworów puszczanych na kanałach muzycznych.
Proste, łatwe i przyjemne
Ażeby grać w Hitstera potrzebujecie zainstalowanej aplikacji Spotify. Może być wersja bezpłatna, ale wtedy usłyszycie niecałą piosenkę, a tylko jej fragment i to od środka. Jeśli macie subskrypcję w Spotify, to bez problemowo odsłuchacie cały utwór.
My posiadamy wersję podstawową Hitster. W pudełku znajduje się 308 kart oraz 37 żetonów zwiększających szansę na wygraną. Karty są dwustronne. Z jednej strony jest kod QR, który skanujecie, aby odsłuchać utwór. Z drugiej strony karty znajduje się data wydania utworu, wykonawca i tytuł piosenki. Żetony wydajemy, aby kwestionować wybór innego gracza, kiedy uważamy, że źle ocenił datę wydania utworu. Żetony te możemy zdobywać, kiedy odgadniemy prawidłowo tytuł utworu oraz jego wykonawcę. Dodatkowo, jeśli zgromadzimy 3 takie żetony, to możemy je wydać, aby bez konieczności zgadywania zyskać jedną kartę, co przybliża nas do wygranej.
Co do samego wykonania to nie mam zastrzeżeń, chociaż szkoda, że karty mają czarne tło, bo szybko widać obtarcia. Ciekawe jest to, że w pudełku nie ma żadnej instrukcji. Zawarty jest tylko kod QR, który odnosi nas do strony, gdzie można zapoznać się z zasadami.
Zasady są banalnie proste. Na początku, każdy gracz dostaje losową kartę i kładzie ją odkrytą przed sobą. Ustanawia to jego oś czasu. Gra się do momentu, w którym jeden z zawodników będzie miał przed sobą oś czasu złożoną z 10 kart. Tury wykonujemy po kolei, według wskazówek zegara. Ciągniemy kartę, skanujemy kartę i odgadujemy:
- ustawiamy na osi czasu, w którym roku został wydany utwór, a właściwie w jakim przedziale czasowych, bo z czasem tych kart mamy coraz więcej przed sobą i nową kartę wkładamy między te leżące już przed nami,
- zgadujemy wykonawcę i tytuł utworu, jeśli chcemy zyskać żeton zwiększający szansę na wygraną.
Jeśli uda nam się dobrze ustawić kartę w przedziale czasowym, to dodajemy ją do naszej osi, jeśli nie to odrzucamy. Jeśli inny gracz zakwestionował naszą decyzję i zrobił to prawidłowo, to od bierze tą kartę do swojej osi czasu.
Wygrywa osoba, która jako pierwsza będzie miała 10 kart na swojej osi czasu.
Każdy to zna, ale nie wie kto to wykonuje
Nasza wersja gry posiada 308 kart z utworami zagranicznymi, ale są różne wersje, między innymi z polskimi utworami czy też niemieckimi szlagierami. Osobiście czekamy na wersję Wacken, która ma mieć premierę na tegorocznym festiwalu w Niemczech. Najstarszy utwór na jaki natrafiliśmy był z 1950 roku, a najmłodszy z 2020 roku. W związku z tym, że nie przeglądaliśmy wszystkich kart, nie wiemy czy znajdziemy starsze/młodsze piosenki.
Hitster to z całą pewnością forma rozrywki, która u nas sprawdziła się jako gra na zamknięcie spotkania, kiedy już nie każdy myślał o strategiach na zwycięstwo, ale jeszcze chcieliśmy sobie w coś zagrać.
Czy jest to gra dla każdego? Pewnie nie, ale w naszym gronie nie ma osoby, której by się ta gra nie spodobała. Wiek nie gra roli, ani to, jakiej muzyki słucha się na co dzień. Oczywiście były utwory, których kompletnie nie znałam i słyszałam je po raz pierwszy w życiu, bo były to piosenki pop po 2000 roku. Jednak to nie przeszkadzało mi w dobrej zabawie. Zawsze mogłam wydać żeton Hitster i wylosować nowy utwór. Zdecydowanie jest to też gra dla osób, które cokolwiek wiedzą na temat muzyki, bo oprócz tego, że cały czas słuchamy utworów muzycznych, to niejednokrotnie było tak, że specjalnie przedłużaliśmy utwór, aby sobie ponucić, pośpiewać czy też "pobujać się" w rytm muzyki.
To co daje przewagę w tej grze, to na pewno dobre wykorzystanie żetonów, aby w dobrym momencie zakwestionować decyzję innego gracza. W wielu z naszych rozgrywek było tak, że gra była wyrównana, aż do momentu błędnej decyzji innego zawodnika i skorzystaniu z żetonu przez innego.
Graliśmy w Hitstera w dwie i w cztery osoby. Żadna z tych rozgrywek nie była zła. Oczywiście grając w czwórkę było więcej zabawy, więcej szans na przechwycenie karty od innego gracza. Jednak we dwójkę też mieliśmy spory fun, ale oczywiście łatwiej można zobaczyć było, kto prowadzi w rozgrywce znacząco.
Oczywiście przy mnogości kart losowość ma tutaj spore znaczenie. Możemy po prostu znać każdy utwór, który wylosuje inny zawodnik, a w naszej kolejce dostaniemy coś zupełnie nieznanego. Chociaż co ciekawe, utwory są wybrane dość mądrze. To, że jakiejś piosenki nie znałam wynikało z braku słuchania radia po 2000 roku, a nie z tego, że był to utwór nagrany w jakiejś piwnicy.
Czy w tej grze jest jakaś strategia? Raczej nie. Jednak duże znaczenie ma to, jakie utwory dostajemy i z jakich lat. Może dojść do sytuacji, w której będziemy mieli wiele utworów z lat 50-60 i nagle dostaniemy utwór z początku lat 90-tych i z łatwością umieścimy go na linii czasu. Jednak niekiedy los nie będzie nam aż tak sprzyjał i będziemy mieli wiele utworów z podobnego okresu. Wówczas dołożenie nowego będzie niezwykle trudne.
Czy łatwo odgadnąć daty wydania piosenek? Czasem to kwestia dobrego słuchu, bo utwór "brzmi" jak nagrany w latach 50-tych. Niejednokrotnie pomagają skojarzenia: a to było hitem jak byłam w liceum, to grali na każdym weselu po 2000 roku czy też to słuchaliśmy jak mieszkaliśmy w Toruniu. To chyba też udowadnia, że Hitster to też gra skojarzeń, ale też nostalgii. Jeśli gracie w odpowiednim towarzystwie, to przynosi od sporo dobrej zabawy.
Sylwia

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz