Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

piątek, 18 lipca 2014

Faras. Recenzja gry od wydawnictwa Granna.


Tytuł: Faras
Wydawca: Granna
Rok wydania: 2014
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 30 minut
Język: polski i angielski

Faras to miejscowość, która znajdowała się w północnym Sudanie. Niestety dzisiaj nie można się do niej swobodnie dostać, gdyż uległa ona zalaniu podczas spiętrzania wód Nilu za rządów Gamala Abdela Nasera - autorytarnego władcy Egiptu w latach 1954-1970. Pewnie niewielu z Was wie, że w latach 60-tych w mieścinie tej pracowali polscy archeolodzy. Właśnie o tym jest gra z serii "Wiem bo gram", która wzięła tytuł od nazwy tej miejscowości, autorstwa Filipa Miłuńskiego.


W barwach piasku...
W pudelku z grą znajdziemy solidnie wykonaną, dwustronną planszę. Zdziwił mnie fakt, że jej obrzeża nie są "zawijane" na drugą stronę, jak to zazwyczaj bywa w grach planszowych. Niemniej w żaden sposób nie przeszkadza to w prowadzeniu przyjemnej rozgrywki. Poza tym gra zawiera talię dużych kart oraz kafelki (żetony) z ilustracjami znalezisk archeologicznych i skorpionów. Wszystko jest wykonane solidnie, czytelnie oraz klimatycznie w barwach piasku. Gra jest kierowana do najmłodszych odbiorców, więc nie dziwi fakt takiego wykonania.
Skoro Faras to tytuł dla dzieci, to mogę wybaczyć niektóre nieścisłości w instrukcji. Jako "doświadczeni" gracze zastanawialiśmy się nad równym podziałem kafelków przed grą. Konkretnie nie wiedzieliśmy co oznacza "rozdać równo graczom". Czy chodzi o liczbę kafelków, czy o rodzaj? Następnie stwierdziliśmy, że przecież to gra dla dzieci i po co właściwie się nad tym zastanawiamy. Chyba już za dużo instrukcji  przeczytaliśmy w życiu...

Memo, karty specjalne i archeologia.
W Faras może brać udział od dwóch do pięciu graczy. Pozycja ta to odmiana gry memo (memory, pamięć etc.). Każdy z graczy stara się znaleźć jak najwięcej par wspomnianych wcześniej kafelków (naczynia, malowidła, kości itd.). Co ją odróżnia od standardowej wersji tej gry?
Na początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje wspomnianą wcześniej równą ilość żetonów. Następnie gracze naprzemiennie umieszczają je odkryte na planszy. Zakrywa się je, kiedy już wszystkie zostaną wyłożone. Następnie każdy z graczy otrzymuje trzy karty archeologów z potasowanej wcześniej talii. Kiedy to zrobimy to możemy rozpocząć zabawę.
Gracz w swojej turze musi zagrać kartę archeologa, następnie odsłonić dwa kafelki i dobrać kolejną kartę. Dwa różne żetony ponownie się zakrywa i pozostają na planszy. Jeżeli znajdzie się parę, to jeden żeton bierze do siebie, a drugi odkłada na tamę. Jaką tamę, zapewne się zastanawiacie? Archeolodzy w Faras pracowali pod presją czasu - miało nastąpić spiętrzenie Nilu i zalanie tamtejszych rejonów. Tama w grze symbolizuje właśnie ten upływ czasu i kiedy zostanie zapełniona osiemnastoma żetonami, to nastąpi koniec gry. Jezioro Nasera powstało i wszystkie pozostałe na planszy znaleziska znalazły się pod wodą. Jako tamę wykorzystuje się część pudełka do gry, gdzie zaznaczone są miejsca, na które należy odkładać żetony.
Karty dają nam jednorazowe zdolności, które ułatwią nam odnajdowanie znalezisk. Mogą nam zezwolić na zabranie obu żetonów ze znalezionej pary lub zebranie żetonów piasku, które w przeciwnym wypadku są bezużyteczne. Dają nam możliwość opuszczenia swojej kolejki i podejrzenia czterech kafelków, wykonania dwóch tur lub odkrycia trzech żetonów w jednym ruchu. Karta z lekami uodparnia nas od jadu skorpionów, gdyż jak go odkryjemy, to nie dość, że musimy go odłożyć na tamę, to jeszcze tracimy jeden ze zdobytych wcześniej kafelków.
Dwa typy kart wprowadzają ciekawą interakcję między graczami. Pierwsza z nich nakazuje wskazać gracza i musi on powiedzieć jakiego typu znalezisk znalazł najwięcej w trakcie gry. Zaznaczę, że wszystkie nasze zdobycze uczestnik trzyma zakryte przed sobą. Jeżeli się on pomyli, to musi oddać dowolny żeton ze swojej kolekcji. Druga karta sprawia, że aktywny gracz po znalezieniu pary prosi o pomoc innego uczestnika gry. Oboje starają się przenieść jeden z żetonów poza planszę używając do tego tylko jednego palca. Jeżeli się im to uda to aktywny gracz zabiera oba żetony, a pomagający bierze jeden kafelek z tamy do swojej kolekcji. Ta karta ma mniejszą wartość grając w dwie osoby, gdyż w rzeczywistości nie doganiamy gracza prowadzącego, czy też nie zwiększamy naszej przewagi nad przeciwnikiem. Jedyny plus jest taki, że wydłuża się rozgrywka, poprzez zdjęcie żetonu z tamy. Niemniej liderowi również nie będzie na tym zależało...
W taki właśnie sposób gra Faras urozmaica grę memo. Rozgrywka, poza zapełnieniem tamy, kończy się, gdy na planszy zostanie osiem lub mniej żetonów. Zaprezentowałem Wam wariant standardowy. Istnieje też wersja łatwa - bez budowania tamy, oraz ekspercka - granie na drugiej stronie planszy, bez zaznaczonych miejsc na żetony. Z żoną możemy zaproponować wariant superekspercki - po każdej turze gracza obróćcie planszę o jeden bok w ruchu przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Wtedy wasza pamięć zostanie wystawiona na prawdziwą próbę ;-) Oczywiście nikt nie zabroni Wam grać w Faras, jak w podstawowe memo.

Wartości edukacyjne.
W instrukcji zostały zawarte podstawowe informacje dotyczące wykopalisk w Faras. Zawsze bardzo doceniam wszelkiego rodzaju informacje dotyczące tła gry. Są one napisane dosyć "mieszanym" językiem. Raz "suchym" naukowym, raz "ciekawym" dla najmłodszych. Według mnie, skoro gra jest kierowana do dzieci, mogłyby to jakoś bardziej interesująco zrobione, na przykład napisane w formie jakiegoś opowiadania. W tej formie przypomina to opis ekspozycji w muzeum. Mnie to w żaden sposób nie przeszkadza i z całą pewnością pomogło mi w poszerzeniu wiedzy o otaczającym nas świecie, ale dzieci mogą  być takim przekazem znudzone.
Sama mechanika ma niewiele wspólnego z archeologią, ale według mnie bardzo interesująco wpleciony został czynnik czasu związany ze spiętrzaniem Nilu przez władze egipskie. Znajdziesz artefakt, to trzeba go skatalogować, zapakować i wysłać. To pochłania czas, o ile nie ma specjalistycznych narzędzi (zakładam, że one są symbolizowane przez karty w grze). Ugryzie Ciebie skorpion, to musisz się wykurować, a w między czasie powstaje tama w Asuanie. Zgodzę się, że wszystko to jest przekazane w dość abstrakcyjny sposób, ale dzięki temu są powiązania między tematem gry, a jej fabułą. Dla mnie zawsze duży plus.

Wrażenia.
Fanem gry memo nigdy nie byłem i nie będę tego ukrywał. Mam pamięć do zasad, ale jakoś pamięć krótkotrwała mi szwankuje. Niemniej w Faras grało mi się bardzo przyjemnie. Wykonanie jest solidne i przyjemne dla oka. Można wręcz powiedzieć, że jest się na pustyni. W grze jest też element strategiczny, gdyż trzeba używać odpowiednich kart, w odpowiednim momencie. Poza tym cały czas trzeba zwracać uwagę na stopień zbudowania tamy. Jeżeli mamy sporą przewagę nad pozostałymi uczestnikami, to wiadomo, że chcemy jak najszybciej skończyć jej budowę i na przykład pozwolimy się ugryźć skorpionowi. Tak, wiem... Taka postawa nazywa się powergaming i właśnie udowodniłem, że w tej grze też jest on możliwy.
Tak jak wspomniałem wcześniej, w dwie osoby gra się przyjemnie, choć na znaczeniu traci karta z przenoszeniem przez obu uczestników żetonu. Dzieci nie posiadamy, ale zakładam, że Faras z całą pewnością się dla nich nada. W końcu to do nich jest kierowana! Nawet jeśli zasady z tamą i kartami okażą się za skomplikowane, to zawsze możną w nią grać jako "w zbieranie par". Z całą pewnością gra ta będzie zdejmowana z półki w czasie spotkań z naszymi "dzieciatymi" znajomymi.

Tomasz "Jose" Waldowski 

http://granna.pl/katalog-gier/31-Wiem--bo-gram/213-FARAS.html

Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
3/6
II.
Losowość
6/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
4/6
VI.
Wykonanie
5/6
VII.
Cena
5/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Grywalność w dwie osoby
4/6

Końcowa nota:  5.00/6


Grę udostępniło wydawnictwo: 
http://granna.pl/
Bardzo serdecznie dziękujemy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz