Start

Get your dropdown menu: profilki

piątek, 14 sierpnia 2026

The Slasher. Recenzja gry od Jelly Jelly Games

Tytuł: The Slasher 
Wydawca: Jelly Jelly Games 
Rok wydania: 2025 
Liczba graczy:
Czas gry: 30 minut 
Język: angielski (niezależna językowo) 

Branie lew, czyli po angielsku trick-taking, to bez wątpienia mechanizm, którego nigdy nie zrozumiemy. Nie mówię oczywiście o tym, że nie pojmujemy zasad jak dana gra ma działać. Bo przecież co trudnego jest w tym, że masz zagrać kartę do koloru, o ile ją masz. Bardziej chodzi o to, że nie potrafimy być w tym dobrzy. Jakoś nasze umysły nie chcą poświęcać czasu na analizowanie liczby poszczególnych kart w talii, tego co ma się na ręce, co już zostało zagrane i tak dalej. W związku z tym tego typu gry wydają się nam po prostu bardziej losowe, chociaż wiemy, że niekoniecznie takie są. Do tego większość tych gier jest pozycjami wieloosobowymi i to też nie pozwala nam nabyć stosownego doświadczenia. Dlatego unikamy w zasadzie jak ognia tytułów z braniem lew. Co nie zmienia faktu, że czasem jakaś pozycja nas zainteresuje pomimo posiadania tego mechanizmu. 

Players VS Jason 
The Slasher, bo dziś omawiam właśnie ten tytuł, to gra, która zainspirowana jest horrorami, oczywiście z gatunku slasher, w których zamaskowany morderca goni swoje ofiary w jakieś ustronnej lokalizacji. W tym wypadku bez wątpienia największym wpływem na fabułę były filmy z serii Piatęk Trzynastego. Dwóch graczy stara się uciec przed mordercą, a uda się to im, jeśli znajdą odpowiednią liczbę potrzebnych do tego przedmiotów oraz oczywiście nie zginą w trakcie prób ich pozyskania. 
Autorem oraz ilustratorem tego tytułu jest Katsunari Takahashi i jest to jego debiut. Jeśli chodzi o wykonanie to nie mam żadnych zastrzeżeń. Dobrze, że karty mają białe wykończenia, bo nie widać od razu uszkodzeń na ich rantach. Ilustracje przedmiotów, jak i samego mordercy są klimatyczne i wszystko jest utrzymane w stylistyce horroru z lat 80-tych. Bardzo pozytywne wrażenie robi pudełko do gry, które ma już nadrukowane ślady wytarcie, niczym stara okładka kasety VHS. Instrukcja oraz opis poszczególnych zdolności przedmiotów i lokacji jest napisany oraz przetłumaczony poprawnie. Raczej nie natrafiliśmy na jakieś większe problemy z regułami oraz ich zrozumieniem. 

Elementy 
Karty numerów 
Jest to główna talia do gry. Karty są ponumerowane od 1 do 5 i występują w pięciu kolorach. Kolory są istotne, bo na koniec każdej rundy rozpatrujemy według nich wygrane lewy. Czerwone to rany, które dodatkowo zadaje morderca, jeśli na niego trafimy. Zielone pozwalają ich unikać. Żółte wskazują ile przedmiotów pociągniemy z ich talii. Natomiast białe "zmieniają" kolor w zależności od naszego stanu zdrowia. 

Karty graczy 
Pokazują skrót tury oraz aktualny stan naszego zdrowia. Jeśli chodzi o nasze punkty życia, to determinują one dla nas kolor białych kart w momencie ich rozpatrywania. 

Karty stref - lokacji 
Podzielone są one na dwa poziomy trudności. Określają one gracza rozpoczynającego fazy w danej rundzie, specjalne zasady w fazie dobierania kart przedmiotów oraz reguły, za których nieprzestrzeganie możemy ponieść karę. 

Żetony pułapek 
Są one dwustronne, a ich ilustracja przedstawia otwarte i zamknięte wnyki. Grę rozpoczynają jako otwarte i jeśli w rundzie złamiemy specjalne zasady danej strefy, to odwracamy jeden żeton na drugą stronę. 

Karty przedmiotów i mordercy 
Przedmioty dzielą tak jakby na dwa typy. Pierwsze z nich to użytkowe, które dają jakieś jednorazowe korzyści przy ich wykorzystaniu. Drugie to te, które są potrzebne graczom, żeby uciec mordercy, czyli wygrać grę. Morderca też znajduje się w tej talii i powoduje on, jak nie trudno się domyślić, komplikacje dla graczy. 

W ciemnym, ciemnym lesie 
The Slasher to gra wyłącznie dla dwóch graczy. Rozgrywkę przygotowujemy poprzez stworzenie talii stref - lokacji, wtasowanie mordercy w górną połowę talii przedmiotów, położenie otwartych pułapek gdzieś w pobliżu i rozdaniu kart numerów. Każdy z graczy otrzymuje ich 8 na rękę. Z reszty tworzona jest zakryta talia atutu. Z niej odrywana jest wierzchnia karta, która określa kolor atutu na daną rundę. W związku z tym w rundzie nie biorą udziału łącznie 4 karty, z czego 1 jest jawna dla obu graczy. Gracze startują z maksymalną liczbą punktów zdrowia i oznaczają to na kartach statusu. Na koniec odsłaniamy lokację z ich talii i ta determinuje zasadę specjalną na daną rundę oraz gracza rozpoczynającego. 

Runda gry podzielona jest na 3 fazy, które zawsze rozpoczyna gracz wskazany przez aktualną lokację.
1. Zagrywanie kart 
W swojej turze pierwszy gracz albo ten, kto wygrał poprzednią lewą, musi zagrać kartę z ręki. Może to być dowolna karta i drugi gracz musi standardowo zagrać do koloru, o ile takowy posiada. Jeśli nie, to może zagrać inny kolor. Następnie określa się, kto wygra daną lewę: 
- gracze zagrali ten sam kolor: wygrywa wyższa cyfra na karcie; 
- drugi zagrał inny kolor: wygrywa wiodący kolor; 
- drugi gracz zagrał inny kolor, który jest atutem w danej rundzie: zawsze wygrywa atut. 
Wygrane lewy układamy przed sobą tak, żeby każdy gracz widział co udało się każdemu zebrać. Jeżeli w jakimś momencie naruszymy zasady specjalne danej lokacji (np. suma kart w lewie wynosi 8 lub więcej), to odwracamy pułapkę na drugą stronę - dzieje się to maksymalnie raz na rundę. Zagrywanie kończymy po zagraniu wszystkich 8 kart, czyli gramy 8 lew. 

2. Dobieranie przedmiotów 
Patrzymy jakie kolory kart zebraliśmy w danej rundzie poprzez wygranie lew. Co należy pamiętać, to fakt, że białe karty "zmieniają kolor" w zależności od naszego obecnego stanu zdrowia i jest to brane pod uwagę na początku tej fazy. Sprawdzamy ile żółtych kart wygraliśmy i tyle kart będziemy ciągnąć z talii przedmiotów, ale zawsze jest to minimum 1 karta. Dociągamy je do tego limitu, albo do momentu dobrania karty mordercy. Zaczyna pierwszy gracz: 
a) morderca nie został wyciągnięty: 
Gracz może zachować jedną, dowolną z dobranych kart przedmiotów. Reszta tworzy stos kart odrzuconych. 
b) morderca został wyciągnięty: 
Gracz natychmiast przestaje dociągać karty przedmiotów. Otrzymuje 1 ranę oraz rany wskazane na wygranych czerwonych kartach. Te może je niwelować poprzez wygrane zielone karty. Gracz nie może zachować żadnego dociągniętego przedmiotu i wszystkie karty lądują na stosie kart odrzuconych.
Następnie proces ten powtarza drugi gracz. 

3. Czyszczenie 
Jeżeli w poprzedniej fazie morderca został dobrany, przetasowuje się wszystkie karty przedmiotów. Jeżeli nie, to nic się z nimi nie robi. Dociągamy kolejną kartę strefy i rozdajemy karty numerów, tak jak w przygotowaniu do gry. Możemy zacząć następną rundę. 
Gra kończy się zwycięstwem graczy, jeśli uda im się posiadać 4 z 5 kart przedmiotów opisanych jako niezbędne do ucieczki. Przegrywają w sytuacji, kiedy aktywowali wszystkie 3 pułapki albo czyjeś punkty życia spadły do 0. 
Oczywiście jest to dość ogólny zarys rozgrywki. Nie wnikałem we wszystkie szczegóły, jak chociażby zdolności innych kart przedmiotów, niż te potrzebne do zwycięstwa. Jednak mam nadzieję, że zrozumieliście ogólne założenia tej pozycji. 

Wbrew wszelkim przeciwnościom 
Na samym początku mojego podsumowania powiem, że Sylwii nie podoba się ta gra. Powody opisałem we wstępie i The Slasher nie zmienił jej podejścia do mechanizmu brania lew. U mnie też takiej zmiany nie będzie, ale ten tytuł jest dla mnie takim, który jestem w stanie opanować oraz kontrolować. Czyli można założyć, że jest to dość proste branie lew i dla tak zwanych wyjadaczy uwielbiających trick-taking nie sprawi on większych problemów. Dla mnie stanowi on wystarczający poziom wyzwania, gdyż wszystko jest w miarę policzalne i wystarczająco losowe. Jednak mimo to, raczej musicie wziąć pod uwagę fakt, że na wszystkie zawarte tu taktyczne i strategiczne wywody trzeba wziąć poprawkę mojego niedoświadczenia oraz ogólnego oporu do brania lew. 
Zdecydowanie podoba mi się aspekt kooperacji w tej grze. Otrzymując startową rękę i analizując otrzymany karty, mniej więcej możemy ocenić, co posiada nasz kompan. Dzięki temu wstępnie możemy założyć, ile i w jakich kolorach będziemy mogli wygrać lub przegrać. Należy wziąć pod uwagę aktualną kartę strefy, w której się znajdujemy i jej specjalne zasady, to kto jest pierwszym graczem i zacznie dociągać karty przedmiotów w drugiej fazie, gdzie mniej więcej w talii jest zabójca oraz w jakim stanie zdrowia jesteśmy. Te wszystkie aspekty wpływają na daną rundę i wokół ich szybkiej analizy, będziemy podejmować decyzje. Trzeba też przeanalizować samą kwestię białych kart, bo "zmieniają" kolor w zależności od naszego stanu zdrowia. To również jest bardzo ciekawy aspekt The Slasher, który wpływa na danego gracza. 

W zasadzie to wszystko bardzo dobrze koresponduje z klimatem gry. Przynajmniej odnoszę takie wrażenie. Nawet w instrukcji pada stwierdzenie, że dana lewa to błyskawicznie podjęta decyzja przez osoby uciekające przed prześladowcą. Ogólnie pomimo pewnego rodzaju abstrakcyjności tego procesu, to w mojej głowie tematyka gry przebija się przez te proste mechanizmy. Być może odgrywa w tym rolę fakt, że od czasu do czasu lubię obejrzeć sobie filmy z gatunku slasherów i zawsze dobrze się przy nich bawię. Jednak w The Slasher rzeczywiście czuje się tę presję, jakby się przed kimś uciekało. Zwłaszcza, jeśli wygrało się żółtych kart i dociąga karty z talii przedmiotów i liczy, że nie trafi się na zabójcę. Z drugiej strony widząc, że nasz kompan nie ma zbyt wiele zdrowia, w przeciwieństwie do nas, to staramy się wygrywać czerwone karty i brać je "na siebie". To pokazuje naturę kooperacji i można powiedzieć, że fabularnie zwracamy uwagę na siebie, żeby nasz towarzysz mógł uciec. 

Na całe szczęście gra jest na tyle kompaktowa, że nie zaburzy ilości miejsca na naszych półkach. Wspominam o tym dlatego, że Sylwia nie będzie zbyt często chciała ze mną w nią grać. Co nie zmienia faktu, że ja z chęcią będę ją zabierać na jakieś wyjazdy i może znajdę kogoś, kto będzie chciał wspólnie uciekać przed mordercą. Gra jest całkiem prosta do wytłumaczenia i nie zajmuje zbyt wiele czasu. Można sobie w nią pograć czekając na pociąg albo samolot. Mam też szczerą nadzieję, że będzie ona wkrótce szerzej dostępna i każdy będzie mógł się przekonać, czy proste, kooperacyjne branie lew to coś dla niego. Ja The Slasher polecam pomimo tego, że nie jestem fanem tej mechaniki. 
Tomasz
Ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
5/6
II.
Losowość
5/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
-/6
VIII.
Czas rozgrywki
6/6
IX
Ocena gry
5/6
Końcowa nota:  5.63/6


Grę udostępniło: 


Bardzo serdecznie dziękujemy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz