Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

poniedziałek, 23 września 2013

Police Precinct. Recenzja gry.


Tytuł: Police Precinct
Wydawca: Common Man Games
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 1-6
Czas gry: 120 minut
Język: angielski


 NASZA WIDEO RECENZJA:

Police Precinct znalazł się na naszym celowniku zaraz na początku naszej przygody z planszówkami. Na ten mało znany tytuł natrafiliśmy oglądając zagraniczne wideorecenzje. Gra wydała się nam na tyle ciekawa, iż postanowiliśmy za wszelką cenę dostać ją w swoje ręce.

Miasto zbrodni.
Miasto Commonville zalała fala przestępstw. Co więcej, zostało dokonane brutalne morderstwo. W grze wcielamy się w stróżów prawa próbujących zebrać dowody i schwytać mordercę. Nie jest to takie proste, ponieważ oprócz szukania poszlak, musimy rozwiązywać bieżące problemy i radzić sobie z osiedlowymi gangami. Przyznaję, że nie spotkałem się jeszcze z grą, która pozwala nam się pobawić w policjantów i złodziei. Gra jest produkcją amerykańską, przez co znajdziemy w niej elementy z tamtejszej popkultury – jak na przykład to, że nagrodami za wykonanie misji są pączki.
Gracze oczywiście współpracują ze sobą – jest to gra kooperacyjna, przez co musi charakteryzować się dużą losowością, aby była regrywalna. Niemniej nie jest ona, aż tak bardzo dokuczliwa i niektóre rzeczy można przewidzieć i zaplanować.
Na pierwszy rzut oka ładnie...
Z całą pewnością w grze największe wrażenie robi ogromna plansza przedstawiająca centrum miasta widziane z lotu ptaka. Grafiki na kartach są dobre, a znaczniki i karty policjantów wykonane z grubej tektury. Niestety, to byłoby na tyle jeśli chodzi o pozytywy na temat wykonania gry. Plansze pomocnicze, na których gromadzimy dowody i określamy poziom fali przestępstw w mieście, są cienkie i jednostronne. Wspomniane wcześniej znaczniki również są wydrukowane po jednej stronie, przez co ciężko je odróżniać jeśli są odwrócone. Dziwne jest to, że postaci policjantów doczekały się dwustronnych solidnych plansz, które akurat nie musiały takie być. Biorąc to wszystko pod uwagę, cena około 55$, jest trochę wygórowana. Na obronę wydawców przemawia jednak fakt, że to jest ich pierwsza produkcja, więc można wybaczyć niektóre niedociągnięcia. Bardzo ciekawą niedoróbką jest to, że kompas na mapie ma pomylony wschód z zachodem... Ale to w końcu Amerykanie... ;-)
Instrukcja napisana jest dość dobrze. Niestety w grze występuje kilka elementów, które trzeba rozwiązać „na logikę”, bo zasady nie są dostatecznie doprecyzowane.
„Bad boys, bad boys...”
Po rozstawieniu elementów i wybraniu postaci losuje się miejsca, w których będą znajdowały się niektóre dowody oraz opryszki uliczne. Potem ciągnie się dwie karty nagłych wypadków i umieszcza je na planszy. Miasto podzielone jest na sześć obszarów i ich lokacje (i w przyszłości inne elementy) wyznacza się poprzez rzut kostką.
Celem graczy jest oczywiście aresztowanie mordercy. Jednak policjanci nie mogą tego zrobić, dopóki nie zbiorą wszystkich dowodów przeciwko niemu. Stróże prawa przegrywają, jeżeli wskaźnik przestępstwa w mieście za bardzo wzrośnie lub skończy im się czas na znalezienie dowodów i aresztowanie mordercy.
Rozgrywka jest bardzo prosta. Na początku swojej tury gracz porusza swoim samochodem, który jednocześnie przedstawia lokacje gracza. Następnie decyduje, co w niej robi. Może to być aresztowanie ulicznych zbirów, szukanie dowodów lub rozwiązanie nagłego wypadku.
Opryszków trzeba aresztować, bo jeśli ich liczba w jednej lokacji przekroczy trzech, wtedy powstaje uliczny gang, który powoduje wzrost przestępstwa w mieście oraz blokuje niektóre akcje policji. Nagłe wypadki podzielone są na cztery kolory. Jeżeli w grze pojawi się ich za wiele z jednego koloru, to również wzrasta poziom przestępczości. Poza tym gracze otrzymują nagrody za ich rozwiązywanie. Wszystkie te problemy likwiduje się poprzez rzuty kośćmi. Stopień trudności jest zależny od tego, ilu zbirów jest w danej dzielnicy lub równy wartości wskazanej na karcie nagłego wypadku. Gracz z reguły posiada jedną kostkę, chyba, że jego postać jest lepsza w konkretnej czynności. Inni gracze mogą wspomóc go poprzez bycie w tej samej lokacji lub poprzez zagranie kart. Ciekawym elementem gry jest to, że karty wspomagające można zagrywać tylko na innych graczy, ale nie na siebie. Swoją postać można jedynie wspomagać jedząc pączki :-) Są to sposoby, w jakie gracz może zdobyć więcej kostek do rozwiązania danego problemu, a co za tym idzie zwiększyć swoje szanse na pomyślne wykonanie akcji.
Dowodów zbrodni szuka się w podobny sposób. Gracz musi znajdować się w odpowiedniej lokacji. Ciągnie tam odpowiednią liczbę kart ze stosu z dowodami i patrzy czy znalazł jakieś poszlaki. Jeśli tak to odkłada je na planszę z dowodami. Jedną kartę z talii dowodów usuwa z gry a cały stos na nowo tasuje.
Kiedy policjant wykona swoją akcję następnie ciągnie dla siebie kartę policji. Jak już wspomniałem może być ona użyta, aby wspomóc innego gracza podczas jego czynności. Dodatkowo karty te mają inne jednorazowe korzyści, które można wykorzystać w określonych okolicznościach.
Na sam koniec tury gracza ciągnie się kartę wydarzenia. Zazwyczaj są to nagłe wypadki, które pojawiają się w mieście. Mogą to być również jakieś specjalne wydarzenia takie jak zamieszki, pościg za złodziejem samochodów lub dodatkowe szkolenia dla policjantów.
Następnie swoją turę wykonuje kolejny gracz. Oczywiście jest to bardzo zwięzły opis tury i jak zwykle nie oddałem wszelkich szczegółów rozgrywki.
Korupcja na posterunku.
Ciekawym wariantem gry wydaje się opcja, która jest dostępna dopiero od czterech graczy. Mianowicie jeden z nich jest tak zwanym „brudnym gliną”. Oczywiście nie jest on jawny i gracze muszą sami dojść, który z nich działa na ich niekorzyść. Jest to wariant gry, który jeszcze nie został przez nas przetestowany, ale z niecierpliwością czekamy na okazję, aby z nim zagrać.
Myśli końcowe.
Wydaje mi się, że większość gier kooperacyjnych dobrze skaluje się na dwie osoby. Police Precinct nie jest wyjątkiem. Bardzo dużym plusem gry jest to, że jest ona banalnie prosta: ruszasz się, wykonujesz akcję, ciągniesz karty. Rozgrywka nie jest długa i z całą pewnością jest nienużąca. Oczywiście jej długość zależy od szczęścia. Poza tym naprawdę czuć, że jest się tym policjantem, który w danym momencie musi być w kilku miejscach naraz, aby rozwiązać problemy. Sama gra z większą liczbą graczy wydaje się trudniejsza, ale można temu zapobiec odpowiednio modyfikując zasady. Tematyka Police Precinct również jest nietypowa, co naprawdę wyróżnia ją spośród innych tytułów. Podsumowując naprawdę polecam tą grę jako grę dla dwóch osób, które szukają prostej kooperacyjnej rozgrywki i chcą pobawić się w policjantów i złodziei.

Tomasz

Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
6/6
II.
Losowość
3/6
III.
Błędy w grze
5/6
IV.
Złożoność
5/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
4/6
VII.
Cena
3/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Skalowanie na dwóch graczy
5/6
Końcowa nota:  4.77/6


PS: Jakby kogoś gra zainteresowała i chciałby w nią pograć z osobami nie znającymi języka angielskiego, to link do tłumaczeń (naszego autorstwa) kart znajduje się TUTAJ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz