Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

środa, 20 listopada 2013

POCKET BATTLES - Celts VS Romans


Tytuł: Pocket Battles – Celts VS Romans
Wydawca: Z-Man Games
Rok wydania: 2009
Liczba graczy: 2
Czas gry: 30 minut
Język: angielski

Przez czternaście lat grałem w figurkowe gry bitewne (Warhammer, Warhammer 40000 itp.). Patrząc z perspektywy, to rzeczywiście prawie połowę mojego życia poświęciłem temu właśnie hobby. Rozwijając moje zainteresowanie grami planszowymi natrafiłem na tytuły z serii Pocket Battles. Z opisu wynikało, że są to jakby prostsze wersje gier bitewnych. W tamtym czasie nie byłem tym zainteresowany, jako posiadacz sporej kolekcji figurek. Niemniej ostatnio jeden z tytułów, Pocket Battles – Celts VS Romans, trafił do naszej małżeńskiej kolekcji. Czy jesteśmy z tego zadowoleni?

Zamysłem serii Pocket Battles jest stworzenie gry bitewnej, która ma się zmieścić w naszej kieszeni i da nam możliwość rozegrania jej gdziekolwiek. Ma ona symulować starcie między dwiema armiami, w tym wypadku między Celtami i Rzymianami. Każdy z graczy musi stworzyć sobie armię z dostępnych jednostek za określoną liczbę punktów. Wszystko tak jak w grach figurkowych – tylko ma być taniej, szybciej i zajmować mniej miejsca.

W małym pudełku o wymiarach 9cm x 12cm x 3cm otrzymujemy dwie armie składające się z 30 płytek oddziałów każda. Poza tym mamy do dyspozycji 20 znaczników ran/rozkazów, 6 kostek, dwie płytki ze specjalnymi zasadami armii oraz instrukcję. Wszystko to ładnie i solidnie wykonane. Niemniej uważam, że mogłoby być tańsze niż około 50 złotych, ale nie można za bardzo narzekać, skoro tyle lat grało się w, przecież nie tanie, „figurki”.

Przyznam, iż sposób napisania instrukcji nie pomaga w zrozumieniu zasad do Pocket Battles. Osobiście było mi prościej pojąć grę, z racji mojego doświadczenia w figurkowych grach bitewnych. Jeżeli jednak ktoś w takie rzeczy nie grał, to będzie o wiele częściej wertować mało precyzyjną instrukcję. Najtrudniejszym etapem całej gry jest stworzenie armii, którą będziemy dowodzić.

Na płytce każdej jednostki znajduje się kilka podstawowych informacji. Na samej górze widzimy, co należy na kostce wyrzucić, aby trafić przeciwnika. Poniżej znajdują się zasady specjalne, które można użyć w czasie bitwy. U dołu z lewej strony znajduje się wartość punktowa oddziału oraz w jak licznej formacji może się on znajdować. Po prawej stronie zaznaczona liczba ran jaką dana jednostka może otrzymać zanim zginie. Wszystko jest bardzo przejrzyste.
Przykładowa jednostka w Pocket Battles
Na początku rozgrywki budujemy swoje armie za określoną ilość punktów. Gracze tworzą oddziały składające się od jednej do czterech jednostek. Ilość jednostek w danym oddziale zależy od tego jaką wartość formacji ma dana jednostka wskazaną na swojej płytce. Dla przykładu, jeżeli weźmiemy jednostkę o wartości formacji 3 to cały oddział może się składać z maksymalnie 3 jednostek. Jeżeli jednostka ma wartość formacji 1, to wtedy na polu bitwy działa sama.
Wspomnę w tym miejscu jak wygląda samo pole bitwy. Jest ono podzielone na lewą flankę, centrum oraz prawą flankę. Każda z nich podzielona jest na przód i tył. Pomiędzy armiami znajduje się strefa strać, gdzie będą znajdować się oddziały walczące ze sobą. Zobrazuje to najlepiej za pomocą tabeli:

GRACZ 1
Prawa flanka - tył
Centrum - tył
Lewa flanka - tył
Prawa flanka - przód
Centrum - przód
Lewa flanka - przód

STREFA STARĆ
Lewa flanka - przód
Centrum - przód
Prawa flanka - przód
Lewa flanka - tył
Centrum - tył
Prawa flanka - tył
GRACZ 2

Kiedy obaj gracze zakończą budowanie armii, to losowo ustala się kto jest agresorem, a kto obrońcą. Zaczynając od atakującego, obie strony naprzemiennie wystawiają swoje oddziały. Ciekawym aspektem gry jest element blefu, który występuje w tym momencie. Otóż oddziały wystawiane są w stosie w taki sposób, że widoczna jest tylko jednostka znajdująca się na jego szczycie.
Oddziały ustawione w stosach.
Dopiero jak obie strony zakończą rozstawianie swoich sił, to jednostki są „rozwijane” i dopiero wtedy tak naprawdę wiadomo, gdzie jakie jednostki się znajdują.
Oddziały "rozwinięte".
Następnie gracze naprzemiennie wykonują tury. Na początku każdej z nich mogą przestawić oddział o jedną strefę na polu bitwy. Następnie muszą wydać jakiś rozkaz swoim podkomendnym. Do dyspozycji mają określoną pulę znaczników rozkazów/ran. Jeżeli znaczniki te będą zużyte jako rany (a niektóre jednostki mogą przyjąć kilka ran), to wtedy dany gracz będzie miał możliwość wykonania mniejszej ilości akcji swoimi oddziałami. Jest to jeden z bardziej istotnych elementów gry. Wydając rozkaz możemy: szarżować, wznowić starcie (jeśli już wcześniej się bili z wrogiem), wycofać się ze starcia, prowadzić ostrzał albo użyć specjalnej zdolności.
Samo starcie, a zazwyczaj dojdzie do niego wydając rozkaz szarży, jest bardzo proste. Atakujący ma do dyspozycji jedną kostkę, dodatkowo kolejną za szarżę i kolejne za swoje specjalne umiejętności danej jednostki. Jeżeli wyrzuci na nich ilość oczek wskazaną na jednostce to zadaje rany. Jeżeli obrońca przeżyje to może się zrewanżować, zazwyczaj przy użyciu jednej kostki.
Runda gry kończy się jak obie strony zużyją wszystkie swoje znaczniki ran/rozkazów. Jeżeli w tym momencie ktoś zabił połowę wartości punktowej armii przeciwnika to gra się kończy i ta osoba wygrywa. Jak zwykle nie wdawałem się we wszystkie szczegóły rozgrywki, ale możecie mi wierzyć, że gra oferuje pewien element strategii przy podejmowaniu decyzji.

Zastanawiam się do kogo kierowana jest ta gra. Czy dla osób takich jak ja – nie mających już za wiele czasu grać w „poważne” figurkowe gry bitewne? Czy może dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z bitewniakami? Postaram się odpowiedzieć na oba z tych pytań.
Gra Pocket Battles sprawiła, że powróciła mi chęć do grania w Warhammer’a. Patrząc na grę z tej perspektywy to jest to bardzo słaba namiastka „figurek”. Niemniej widzę w niej spore plusy. Jak już wcześniej wspomniałem jest to gra szybsza, prostsza, zajmuje mniej miejsca i czasu. Jej prostota sprawia, że mogę w nią zagrać z każdym, a takiej możliwości nie ma grając w bitewniaki. Przypomina mi się jak w liceum na lekcjach matematyki wycinaliśmy sobie oddziały z kartek papieru i graliśmy na ławce – i to właśnie umożliwia nam Pocket Battles. Jednak nie jestem pewien czy gra ta spodoba się osobie, która nigdy nie grała w gry wojenne. Sama idea budowania armii może wydać się trochę przytłaczająca, bo prawdę powiedziawszy porządne jej zbudowanie i przemyślenie tych decyzji zajmuje prawie tyle czasu co sama gra. Daje to nam łącznie około 30 minut zabawy, czyli tyle ile napisał producent. W związku z tym nie sądzę, aby Pocket Battles zachęcało ludzi do zainteresowania się grami bitewnymi. Wydaje mi się, że jej głównym celem jest danie miłośnikom gier bitewnych/wojennych rozegrania szybkiej bitwy w dowolnym miejscu. Właśnie za to doceniam Pocket Battles.
Rzymianie rozgromili Celtów.

Ocena zbiorcza według naszej skali:
I.
Klimat
4/6
II.
Losowość
4/6
III.
Błędy w grze
5/6
IV.
Złożoność
5/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
4/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX.
Ocena gry
4/6

Końcowa nota: 4.88/6

Pozdrawiam.
Jose

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz