Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

piątek, 29 sierpnia 2014

Klasyka od Kruka #2: Claustrophobia. Recenzja.


Tytuł: Claustrophobia
Wydawca: Rebel.pl
Rok wydania: 2010
Liczba graczy: 2
Czas gry: 45 minut
Język: polski

Claustrophobia jest drugą grą wypożyczoną od Centrum Gier Planszowych Kruk z Bydgoszczy. Gra ta stworzona została z myślą o dwóch graczach. Jedna osoba wciela się w rolę Ludzi a druga będzie kontrolowała nieczyste siły zła, czyli Demony. W grze będziemy staczać walki w podziemnych tunelach Nowego Jeruzalem. 

Hell Dorado.
Claustrophobia to gra osadzona w uniwersum Hell Dorado. Byłam niezwykle zdziwiona małą ilością informacji o tym świecie w Internecie, szczególnie w języku polskim. Ponadto, osoby recenzujące grę Claustrophobia w Polsce również nie interesowały się, w jakim uniwersum dzieje się akcja gry, a bynajmniej nie dzieliły się takimi informacjami ze swoimi czytelnikami. Dla mnie to bardzo dziwne. Na początku instrukcji jest jedna strona nakreślająca nieco, naprawdę minimalnie ten temat, ale to szczypta informacji. Nie rozumiem, jak można grać w „thematic game”, nie wiedząc, o co tak naprawdę się walczy. Gry takie oparte są na motywie fabularnych, niczym książka czy film. Walczą dwie przeciwstawne siły w bezpośrednim konflikcie. Najczęściej gry takie otoczone są dramatyzmem, eliminacją przeciwnika. Nie ma w nich miejsca na pokojowe rozwiązanie. Straty muszą być.

Kiedy Tomasz usłyszał nazwę Hell Dorado, to od razu skojarzył ten świat z grą figurkową o tej nazwie. W tym uniwersum, w połowie XVII wieku ludzkość odkryła możliwość przekroczenia bram do Piekła. Co więcej okazało się, że jest ono zamieszkane. Ludzkość bez cienia namysłu zaatakowała te tereny i walczy z Lucyferianami o każdy metr ziemi. Oczywiście siły Kościoła chcą oczyścić Piekło ze wszelkiego rodzaju plugastwa. Nie trudno się domyślić, że oprócz politycznych i religijnych sił świata ludzi, okazje na wzbogacenie wyczuli też pospolici rabusie. Stąd też nawiązanie nazwą do El Dorado. Tak w największym skrócie przedstawia się to mroczne uniwersum.

W Claustrophobi przenosimy się do 1643 roku Pańskiego do Nowego Jeruzalem. Rada tego miasta zdecydowała, aby kapłan, Odkupiciel zbadał katakumby znajdujące się pod miastem. Pod jego dowództwem udaje się tam grupa więźniów skazanych na śmierć. Po kilku dniach od rozpoczęciu wyprawy drużyna nie daje o sobie znaku życia. Wkrótce okazuje się, że Odkupiciel w tunelach napotkał na demoniczne stwory. Mimo wielu wysiłków Ludzie tracą coraz więcej wojowników i starają się, aby Troglodyty nie wyszły na ulice miasta. Odkupiciel staje się bezsilny. Wychodzi z katakumb i zamyka się w celi. Wysiłki wojowników wkrótce przynoszą efekty i demoniczne stwory wycofują się. Odkupiciel studiując Świętą Inkwizycję trafia na Władcę Dusz. Odzyskuje nadzieję i ponownie udaje się do podziemi jeszcze bardziej zdeterminowany. Natrafia jednak na coraz większe przeciwności. Reszta zależy od Was gracze.

Miniaturki za niecałe 200 złotych.
Za około 180 złotych otrzymujemy duże pudło pełne elementów papierowych oraz wstępnie pomalowane modele. Kafelki terenów są niezwykle duże, prawie formatu A5. Rysunki na nich są wyraźne i szczegółowe. Dodatkowo otrzymujemy kilka talii kart, standardowego rozmiaru. Rysunki na nich też są ładne, utrzymane w mrocznym i fantastycznym klimacie. Figurki wykonane są dobrze. Mają dużo szczegółów i są dość duże. Poza tym osoba grająca Ludźmi dostaje karty postaci dla każdego z pięciu wojowników oraz specjalne plastikowe podstawki, aby ułatwić notowanie obrażeń. Na nich znajdują się wszystkie talenty i współczynniki postaci oraz ich wizerunek. Ludzie mają do dyspozycji: Odkupiciela, dwóch Brutali oraz dwóch Najemników. Każdy z tych bohaterów ma swój model. Jedynie kłopotliwe okazało się rozróżniania jednego Brutala od drugiego i tak samo z Najemnikami. Modele różnią się nieznacznie – kolorem włosów oraz chustką na twarzy. Raz nawet poruszyłam nie tym modelem co mogłam, bo rozróżnienie ich okazało się trudne. Taki mały szczegół. Osoba grająca Demonami ma do dyspozycji jedenaście figurek troglodytów oraz jednego Demona. W zależności od scenariuszy, każda ze stron nie zawsze dysponuje wszystkimi modelami. Jednakże jak na taką cenę to wykonanie gry jest fenomenalne. Jedynie, co mi się nie podoba to sposób pomalowania modeli. Jest to katastrofa. Rozumiem, że to tylko wstępne pomalowanie. W moim egzemplarzu gry oczy figurek były nie pomalowane, brwi mieli na czole, czasem pazury demonów były zbyt krótkie. Tragedia. Moje pierwsze modele wyglądały lepiej. Wiem, wiem, nie o to chodzi w tej grze, ale gdybym miała swój egzemplarz gry, to najpierw bym porządnie pomalowała wszystkie modele, bo aż proszą się o to. Jednakże biorąc pod uwagę cenę gry, to jest ona warta swoich pieniędzy.

Tyle możliwości...
Gra Claustrophobia opiera się o scenariusze. W podstawowej grze otrzymujemy ich aż sześć. Każdy z nich jest inny i wymaga indywidualnego podejścia i strategii. Zróżnicowane są siły Demonów i Ludzi. W niektórych scenariuszach mamy eksplorację tuneli, a w niektórych wiemy, co spotka nas na rogiem. Ponadto początkowe wyposażenie postaci jest różne, aury Odkupiciela i warunki zwycięstwa.
Autor gry, Croc, wydał dodatkową książkę ze scenariuszami, zarówno pojedynczymi, jak i całymi kampaniami. Jakby ktoś nie wiedział, kampania, to kilka scenariuszy połączonych ze sobą fabularnie. Podczas każdego z nich zmierzamy się z pobocznymi, mniejszymi bohaterami, zbieramy doświadczenie, broń i przygotowujemy się na ostateczne starcie z szefem wszystkich szefów. Wracając jednak do wątku pierwotnego, gra Claustrophobia to niekończące się możliwości. Przypomina mi to sesje RPG, tylko, że zamiast wyobrażania sobie, że jest się przypakowanym gościem z garłaczem i porusza się ze swoją drużyną w podziemiach, w grze Claustrophobia mamy kafelki z terenem i figurki postaci. Każdy scenariusz to niejako zagadka. Z tego względu Claustrophobia jest bardziej grą typu euro, aniżeli ameritrash.

Demony kontra Ludzie.
Pomimo urozmaicenia gry poprzez scenariusze, każda rozgrywka składa się z czterech faz: inicjatywy, akcji Ludzi, zagrożenia i akcji Demonów. Dwie pierwsze dotyczą Ludzi, a dwie ostatnie Demonów.
W fazie inicjatywy osoba grająca Ludźmi rzuca kośćmi w liczbie równej liczbie bohaterów, których kontroluje, zmodyfikowanymi o zagrane w poprzedniej rundzie karty Przewagi czy też Aury Odkupiciela. Następnie przydziela te kości każdej z postaci Ludzi do wybranej Linii Akcji. Są to statystyki aktywne na całą turę. Każda z linii ma inne współczynniki ruchu, ataku i obrony. W przypadku zranienia postaci, blokuje się jedną z tych linii. Jeśli w którymkolwiek momencie gry przydzielimy kość na tą zablokowaną linię to nasza postać jest ogłuszona. Nie może walczyć i ruszać się. Jej współczynnik obrony wynosi 3. W momencie przydzielania kości bohaterom decydujemy, jakie akcje będą oni wykonywać. Nasza postać skupi się na ruchu, nie będziemy nią atakować, ale bronić pozycji, albo blokować tunel, aby inni zdołali uciec. Czasem oczywiście rzut się nie uda i musimy wybrać mniejsze zło.
Następnie przechodzimy do fazy akcji Ludzi. Możemy wykonać praktycznie dwie akcje w dowolnej kolejności: ruch i atak. Każdy bohater porusza się o tyle kafelków, ile ma współczynnik ruchu. Nie można poruszyć się o jeden, zaatakować, a potem poruszyć się o kolejne jeden. Ruch musi być płynny. Każda postać wykonuje wszystkie swoje akcje, a dopiero potem przechodzimy do następnej. Dotyczy to zarówno sił Ludzi, jak i Demonów.
Zasady ruchu:
-         na kafelkach nie może znajdować się więcej niż po trzech bohaterów każdej ze stron;
-         bohater może opuścić kafelek z siłami wroga, pod warunkiem, że jednostek po obu stronach jest tyle samo;
-         nie trzeba wykorzystać całego ruchu;
-         nie trzeba poruszyć się w ogóle.
Ludzie, w przeciwieństwie do Demonów, mogą eksplorować tunele, wydając na to jeden punkt ruchu. Zasady:
-         grający Ludźmi bierze kafelek z wierzchu stosów i daje go przeciwnikowi;
-         grający Demonami układa kafelek tak, aby kontrolujący Ludzi mógł swobodnie na niego wejść;
-         grający Ludźmi musi umieścić na eksplorowanym kafelku swojego bohatera;
-         rozpatrywane są efekty związane z kaflem; na niektórych znajdziemy ukryty skarb, ale innym razem w czasie ataku podwójne obrażenia;
-         bohater Ludzi może następnie kontynuować ruch.

W trzecie fazie – zagrożenia - grający Demonami rzuca trzema kośćmi. Umieszcza je na polach Przeznaczenia, zgodnie z zasadami napisanymi przy każdym z nich. Następnie wprowadza w życie efekty zdolności. Umiejętności, które wybierze mają bardzo ważne znaczenie. Najczęściej osoba grająca Demonami rozpoczyna rozgrywkę bez żadnych modeli na planszy – musi ich przywołać. Wiele więc zależy od tego rzutu kośćmi. Może poświęcić wszystkie wyniki parzyste albo nieparzyste, aby zyskać za każdą kość dwa Punkty Zagrożenia. Za każdy taki punkt gracz może przywołać jednego Troglodytę, a za pięć Demona. Pola Przeznaczenia umożliwiają również przerzucanie kostek w czasie ataku, czy też pojawienie się Troglodytów na polach zajętych przez Ludzi, czego standardowo im nie wolno. 
Następnie Demony rozgrywają swoją ostatnią fazę – akcje. Mogą podobnie jak Ludzie poruszyć się albo zaatakować.
Jeśli w którymś momencie dojdzie do walki Demonów i Ludzi rozpatrywana jest ona następująco:
-         atakujący wybiera kogo atakuje i rzuca tyloma kośćmi ile ma ataku, ale wszyscy Troglodyci to jeden cel;
-         następnie sprawdzamy współczynnik obrony przeciwnika; każdy wynik równy lub większy obronie atakowanego to trafienie;
-         Troglodyci najczęściej umierają po jednym trafieniu;
-         Demonom przyznajemy znacznik obrażeń za każde trafienie;
-        Ludzie za każde trafienie muszą zaznaczyć jedną Linie Akcji, którą zablokują do końca gry (chyba, że postać zostanie uleczona bądź pobłogosławiona przez specjalną umiejętność Odkupiciela); jednak gdy wszystkie sześć Linii Akcji zostanie zablokowane to postać usuwana jest z rozgrywki.
W tej grze warunki zwycięstwa uzależnione są od scenariusza. Może to być wyeliminowanie wszystkich sił wroga, znalezienie skarbu, czy też pokonanie Demona w określonym czasie.

Dobra rozgrywka czy stracony czas?
Claustrophobia jest bardzo nieprzewidywalna. Trzeba szybko analizować sytuację i adaptować swoje poczynania bazując na wynikach rzutów kośćmi. Czasem trzeba też obserwować planszę i układ tuneli, aby poruszać się po nich sprawnie, a nie po omacku, bo może się nagle okazać, że wróg zapędził nas w kąt bez wyjścia. Dlatego też nazwałam tą grę euro-zagadką, zagwozdką.
Losowość w tej grze jest frustrująca, jak to losowość. Najczęściej przegrywałam, bo rzuty kośćmi mi nie podpasowały, czy to grając Demonami czy też Ludźmi. W scenariuszu Rytuał, Tomasz grał Demonami. Już myślałam, że wygrałam. Na planszy został jeden Troglodyta, ja straciłam tylko jednego bohatera. W ostatniej fazie zagrożenia Tomaszowi sprzyjało szczęście i podpasowały rzuty, dostał dodatkowy ruch. Jego Troglodyta bez problemu wparował do Pokoju z Pentagramem i w ostatniej próbie (kostka pokazała 0) Tomasz wyrzucił szóstkę, miał dwie zebrane Pieczęcie, więc uzyskał wynik 10 i wygrał rozgrywkę, zabijając Odkupiciela. No ugryźć się można.
Dużo w tej grze zależy od rzutów kośćmi i bywa to irytujące. Nie psuje to dobrej zabawy i miłych chwil spędzonych grając, ale znacząco wpływa na losy rozgrywki. Ponadto gra ta wymaga ciągłego dostosowywania strategii do zastanej sytuacji. W każdej turze w zależności od wyniku rzutu kośćmi współczynniki Ludzi są inne. Nie możemy więc zbytnio zaplanować, gdzie kto się ruszy, ani z kim będzie walczył, bo rzuty kośćmi mogą nie pójść po naszej myśli i okaże się, że nasze poprzednie akcje nie miały sensu. Nasze plany i strategie powinny być więc w Claustrophobi dosyć elastyczne.
Wspomnę jeszcze, że logice zaprzecza specjalna umiejętność Odkupiciela, a mianowicie Błogosławieństwo. Talent ten umożliwia raz na grę dodać jednemu wojownikowi jeden do Ruchu albo dwa do Ataku. Ponadto uzdrawia jedną zablokowaną Linię Akcji. Co ciekawe, Odkupiciel nie może uzdrowić sam siebie. Czemu? Ja nie mogę tego pojąć.
Wykonanie gry zachwyca, jednak brakuje mi w tej grze dwóch elementów. Po pierwsze do gry nie dołączono tak zwanej karty pomocy gracza z dostępnymi akcjami oraz oznaczeniami specjalnych kafli. Po drugie oprócz w środku instrukcji, nie ma nigdzie napisane, jak działają talenty postaci. W pierwszych rozgrywkach trzeba więc co chwilę zaglądać do instrukcji. Jest to uciążliwe.
Gra została stworzona z myślą o dwóch graczach. Interakcja jest w niej więc zauważalna. Oprócz walki Ludzi i Demonów, możemy wpływać na siebie nawzajem poprzez przeszkadzanie i zagrywanie kart Wydarzeń (w przypadku Demonów) albo Przewagi (w przypadku Ludzi). Demony mogą z zaskoczenia przysłać zza rogu Troglodytę Twardziela, czy też wykonać samobójczy atak jednym ze swoich Troglodytów, dodając sobie dwa do ataku. Demony mogą również wpływać na to, w jaki sposób rozdysponują Ludzie swoimi kośćmi akcji. Ponadto w czasie eksploracji to osoba grająca Demonami układa nam kafelki tuneli i to, powiedzmy sobie szczerze, w taki sposób, aby sobie ułatwić a zaszkodzić przeciwnikowi.
Rozgrywka jest płynna i dynamiczna. Z całą pewnością się nie dłuży. Nie ma w niej też przestojów pomimo, że każda ze stron musi dobrze rozdysponować wyrzuconymi wynikami na kościach. Ponadto gra jest bardzo regrywalna, nie tylko dzięki zróżnicowanym scenariuszom, ale także ich liczbie. Poza tym, można opracowywać różne strategie nawet do tych samych scenariuszy. Inaczej kieruje się Ludźmi i inaczej Demonami. Czasami warto iść całą drużyną razem, a w innych sytuacjach trzeba się rozdzielić na dwie, czy też trzy grupy. W inny sposób gra się na niezbadanym terenie, kiedy nie wiemy co wyskoczy nam zza rogu. W takich sytuacjach wydawałoby się, że warto chodzić rozproszonym, bo można wejść w ślepy zaułek, ale nie zawsze to się sprawdza. Dlatego ta gra ma dużo do zaoferowania, ale wymaga też pomysłowości i strategii. 
Z całą pewnością nie każdemu przypadnie do gustu poprzez dużą losowość, negatywną interakcję, ale też dlatego, że jest tylko dla dwóch osób. Uroku Claustrophobi dodaje wykonanie. Na mnie cała gra zrobiła wrażenie, ale nim zdecyduję się z Tomaszem na dodanie jej do Naszej kolekcji, musimy zagrać w inne gry typu dungeon crawl.

Sylwia
 
P.S. Uniwersum Hell Dorado chyba najlepiej opisują poniższe modele:



Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
5/6
II.
Losowość
3/6
III.
Błędy w grze
5/6
IV.
Złożoność
4/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
6/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Ocena gry
5/6

Końcowa nota:  5.11/6


Grę udostępniło: 
http://kruk.bydgoszcz.pl/
Bardzo serdecznie dziękujemy!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz