Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

wtorek, 19 sierpnia 2014

CV - recenzja gry od wydawnictwa Granna.

Tytuł: CV
Wydawca: GRANNA
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 60 minut
Język: polski

Gra CV zrobiła furorę na zeszłorocznym Essen. Dotychczas ukazała się w kilku wersjach językowych: polskiej, angielskiej, niemieckiej a niedawno w hiszpańskiej i francuskiej. CV zdobyła więc serce nie tylko Polaków. Czy mi przypadła do gustu? W czym tkwi jej fenomen? Przekonacie się czytając poniższy tekst.
Projektantem gry jest Filip Miłuński, znany z takich gier jak Mali Powstańcy: Warszawa 1944 czy Magnum Sal, a ostatnio zaskoczył grą Faras. Współpracuje on z wieloma wydawnictwami, nie tylko z Granna.
Ilustratorem CV jest Piotr Socha. Stworzył grafiki między innymi do gry Mafia i Rancho. Stosuje on specyficzną kreskę, przyjemną dla oka. Ilustracje są nasycone kolorami, ale nie przesadzone. Wszystko ma swój umiar. Postaci mają zazwyczaj nieproporcjonalne głowy do reszty ciała. Takie same techniki zastosował on w grze CV. Rysunki są zabawne i dobrze wkomponowane w całość oprawy graficznej.

Tematyka gry jest ciekawa. Dobrze łączy się z mechaniką gry, mimo, że czasem zdarza się nieco abstrakcyjna sytuacja. Możemy nie mieć męża/żony oraz dzieci, ale za to czerpiemy korzyści z posiadania wnuczków.
Tak jak w życiu, czasem sprzyja nam los i mamy dużo szczęścia. Dzięki temu możemy pozwolić sobie na coś ekstra. Jednakże niejednokrotnie powinie nam się noga i spotka nas pech, przez co możemy stracić coś cennego. W grze CV, tak jak w życiu ważna jest wiedza, zdrowie i relacje międzyludzkie. Możemy sobie też wybrać pracę, w której się odnajdziemy. Tak jak w rzeczywistości, zawsze możemy ją zmienić, jeśli trafi się ku temu okazja. Jeśli zdobędziemy odpowiednie fundusze pozwolimy sobie na lepszy samochód czy działkę budowlaną. 
W grze CV najważniejsze są kostki i karty. Są to elementy niezbędne, na których oparta jest cała mechanika gry. Kostki są sześciościenne, białe, klasycznego rozmiaru. Jest ich w grze siedem i wszystkie są takie same. Początkowo będziemy używać  tylko cztery z nich, a z czasem wygenerujemy więcej, lecz maksymalnie siedem. Na każdej ściance jest inny symbol: zdrowie, wiedza, relacje, pieniądze, szczęście i pech.
W każdej swojej rundzie będziemy nimi rzucać według stylu yatzee*. Nie możemy przerzucać tylko kości pecha. Co się stało, to się nie odstanie. Jeden wyrzucony pech na kostce to jeszcze nie jest źle. Dopiero trzy symbole zmuszają do odrzucenia jednej z posiadanych kart w swoim cv. Podobnie jest ze szczęściem. Jednakże trzy symbole szczęścia umożliwiają uzyskanie jednej dowolnej karty z toru. Pozostałe symbole z kości posłużą nam do pozyskanie jednej lub dwóch kart z toru na planszy.  

Plansza do gry jest dwustronna, estetyczna i dobrze wykonana. Nie mam do niej zastrzeżeń. Mieszczą się na niej wszystkie najważniejsze elementy do gry, czyli różne typy kart.
Karty w grze CV są duże (około 65 mm na 100 mm). Występują w siedmiu rodzajach: celów życiowych, zdrowia, wiedzy, relacji, pracy, majątku i wydarzeń. Wydarzenia są kartami jednorazowymi. Pozostałe będziemy kolekcjonować przed sobą. Ponadto jest pięć różnych rewersów kart. Mamy trzy talie: Młodość, Dojrzałość i Starość oraz talię celów życiowych (czyli dodatkowe punkty na koniec gry) i dzieciństwa. Wszystkie karty są czytelne: u góry jest ich nazwa, pod nią koszt w postaci symbolów jakie musimy posiadać aby pozyskać kartę, pośrodku rysunek a na dole efekt. Karty mogą nam produkować dodatkowe symbole, kości czy punkty zwycięstwa.
Wykonanie gry jest dobre. Nie mam się do czego doczepić. Kolory są zrównoważone. Karty są czytelne i ponumerowane. Symbole kości są w nie wpojone, więc szybko się nie zetrą. Do gry dołączono również karty pomocy. Ponadto jest notesik na zapisy punktów zwycięstwa i ołówek. Instrukcja również jest przejrzysta. Na jej końcu znajdziemy też opis kart, które mogłyby sprawiać kłopoty w zrozumieniu przy pierwszych rozgrywkach.
Recenzji w sieci znajdziecie wiele. Opisów rozgrywek też. Nie chcąc Wam przetaczać tych samych formułek po raz enty pozwolę sobie do tematu podejść inaczej, a mianowicie postaram się pokazać, jakie możliwości ma CV i jakie życiorysy "pisze" gra. 
Dla przypomnienia. W każdej rundzie rzucamy kośćmi, wybieramy karty, rozpatrujemy czy nie mamy pecha, bierzemy pozyskane karty i układamy w swoim cv. 
W dzieciństwie miałam rower. W zdrowym ciele zdrowy duch - powtarzała mama. Dlatego też zaczęłam biegać. Dużo podróżowałam, ale to tylko dzięki pracy stażysty. Miałam pieniądze więc mogłam sobie pozwolić na dalekie podróże. Na pierwszym miejscu jednak zawsze było dla mnie zdrowie, wiedza i oczywiście znajomi. Podróżując narażałam się na niecodzienne sytuacje, więc poszłam na kurs pierwszej pomocy. Zaczęłam też angażować się w wolontariat i tak zostałam honorowym krwiodawcą. Kontynuowałam bieganie, które stało się sposobem na życie i zostałam maratończykiem. Znajomy polecił mi świetną miejscówkę i kupiłam mieszkanie w dość dobrej okolicy. Niedaleko park, w którym mogłam biegać o poranku. Blisko wielu znajomych. Wydawało się, że życie jest piękne. Poznałam nowych sąsiadów, którzy wciągnęli mnie w chodzenie z kijkami, czyli nordic walking. Niestety towarzystwo okazało się nie do końca idealne i popadłam w nałóg - zostałam iluzjonistą. Przecież co złego może się stać? Sytuacja mnie przerosła. Za dużo czarów, czasem nieodpowiednio wypowiedziane i katastrofa gwarantowana. W taki "magiczny" sposób zostałam autorem Wikipedii. Wiecie co to jest, prawda? Najważniejsze źródło ... informacji, oczywiście. Tyle stresu. Mało kto to ogarnia. Musiałam iść na psychoterapię. To był dopiero przełomowy moment w moim życiu. Wróciłam do pracy - wolny zawód świetna rzecz. Po pracy chodziłam ze znajomymi grać w piłkę. Uzbierałam trochę kasy i kupiłam sobie jacht. Lata mijały. Żyło mi się dobrze. Brakowało mi wiedzy i poszłam na uniwersytet trzeciego wieku. Miałam pracę, znajomych, byłam szczęśliwa i ustawiona do końca życia, aż tu nagle do dzwonek do drzwi. Mamo, oto twoje wnuczki...Są kochane. Uszczęśliwią cię. Przedłużą ci życie. No cóż, jedynym wytłumaczeniem jest to, że przesadziłam z magią. Taki rozwój wydarzeń czeka Was w CV. Zainteresowani? Oczywiście mogłam wybrać inną drogę życia. Bardziej rozsądną. Pracować w firmie u taty. Jednak stres związany z tym byłby zbyt mały w porównaniu do zysków. Wiele dróg, każdy musi znaleźć swoją - taką, która przyniesie mu satysfakcjonujące rezultaty, czyli zwycięstwo. Tak. Nie zapominajcie, to tylko gra planszowa.
CV jest grą w stylu - co by było, gdyby... Realizujemy w niej swoje życiowe plany. Staramy się zapanować nad wszystkim, z jak najlepszym dla nas rezultatem. Musimy pamiętać o zabezpieczeniu się na Starość, czyli funduszu emerytalnym czy rencie. Tak jak w życiu karty z talii Młodość to studia, pierwsza praca, znajomi, miłość i dużo wolnego czasu na uprawianie sportów. Potem pniemy się wyżej na drabinie kariery, bogacimy się, rodzą się dzieci, czasem bliźniaki. A na Starość? No jak to co? Mamy takie świadczenia dzięki ZUS-owi, że tylko wydajemy na: kolekcje obrazów, rezydencję, czy willę w górach. Idealnie. Gra CV dostarczy Wam właśnie takich wrażeń.
Karty w grze nie powtarzają się, więc każdy gracz stworzy unikalny życiorys, niepowtarzalny. W każdej rozgrywce używamy wszystkich kart z talii Młodość, Dojrzałość i Starość. Mogłoby się wydawać, że wpłynie to na małą regrywalność tej gry, ale tak nie jest. Podczas kilku rozgrywek, nie udało nam się "napisać" tych samych życiorysów. Dodatkowo, to jakie karty pozyskamy zależne jest od rzutu kostkami. Losowość w tej grze wpływa na regrywalność tej pozycji. Dla tych, którzy nie są zwolennikami rzucania kośćmi i stylu yatzee* może być to uciążliwie. Zauważyłam też, że gdy ktoś ma pecha i na początku zostanie w tyle, to potem późno mu jest dogonić swojego przeciwnika.
Gra CV wprowadza też do rozgrywki wiele humoru. Odbywa się to za sprawą zabawnych ilustracji, ale również dzięki "storytelling" (opowiadanie). Na naszych oczach piszą się niezwykłe historie, z życia wzięte. Ponadto w tą grę może grać kilka pokoleń i każdemu powinna się ona spodobać. Zapewne przy takich rozgrywkach przyjdzie czas na wspominki: zabawne historie z dzieciństwa a czasem te bardziej wstydliwe, o których już dawno zapodzieliście

 *yatzee - przerzucanie kośćmi dwa razy
Sylwia.


Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
5/6
II.
Losowość
4/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
3/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
6/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Skalowanie na dwóch graczy
5/6

Końcowa nota:  5.22/6

Moją recenzję dodatku do gry CV możecie przeczytać TUTAJ.

Grę udostępniło wydawnictwo: 
http://granna.pl/
Bardzo serdecznie dziękujemy!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz