Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

czwartek, 6 listopada 2014

Warhammer: Diskwars. Recenzja gry od wydawnictwa Galakta.


Tytuł: Warhammer: Diskwars
Wydawca: Galakta
Rok wydania: 2014
Liczba graczy: 2 lub 4
Czas gry: 45-90 minut
Język: polski

Moja przygoda ze światem Warhammera rozpoczęła się w siódmej klasie szkoły podstawowej. Tak, drogie dzieci, w zamierzchłych czasach podstawówka miała aż osiem klas. Właśnie wtedy poznałem pierwszą edycję Warhammera RPG i od razu zostałem zauroczony tym światem. W liceum wkroczyłem w świat gry bitewnej Warhammer Fantasy Battle, osadzonej, jak tytuł wskazuje, w tym uniwersum. W między czasie pogrywałem jeszcze w Warhammer Online, który oficjalnie już niestety nie istnieje od roku. Od czasu zakończenia studiów i wydania ósmej edycji systemu bitewnego, nie jestem tak bardzo na bieżąco z tym światem. Kiedy wydawnictwo Galakta dało mi szansę zrecenzowania gry Warhammer: Diskwars, to bardzo się ucieszyłem, gdyż był to dla mnie pewien powrót „do korzeni”. Czy było warto?

Ewolucja Warhammera.
Fantastyczne uniwersum Warhammera ciągle ewoluuje. Zazwyczaj kierunek tych zmian wyznacza chęć zysku przez firmę Games Workshop – właściciela i twórcę marki. Nie dziwi mnie to, bo w końcu to biznes, jak każdy inny. Co mnie jednak smuci, to fakt, że Warhammer powoli traci, czy też już stracił, swoje „odcienie szarości”. Odnoszę wrażenie, że świat ten zmierza do dwubiegunowego podziału Dobro przeciwko Złu. W czasie mojego większego zainteresowania tym tematem bardzo dobrze było to widoczne chociażby w zmianach dotyczących historii armii Królów Grobowców (Tomb Kings). Niegdyś tragiczna historia o przeklętych faraonach zmieniła się w chęć niesienia przez nich zniszczenia wszystkiemu co żyje. Nie będę Was zanudzał dokładnymi historiami i postaram się opisać strony występujące w podstawowej grze Warhammer: Diskwars najprościej, jak tylko potrafię.
Po stronie Porządku (Dobro) mamy takie siły jak:
- Imperium, czyli takie nasze Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego z elementami Steampunkowymi i Inkwizycją;
- Elfy Wysokiego Rodu (High Elves), których nazwa mówi sama za siebie. Jest to wywyższająca się rasa żyjąca w odosobnieniu, tak jakby, na swojej Atlantydzie.
Po stronie Destrukcji (Zło) możemy dowodzić:
- Chaosem, o którego Bogach i ich motywacjach można by pisać i pisać... Chaos to zazwyczaj zmutowani ludzie i demony, które mają jeden wspólny cel – robić wszystko dla swoich Bogów. Przeważnie wola tychże bóstw sprowadza się do jednego słowa – destrukcja;
- Orkami i Goblinami (Orcs and Goblins), które z niegdyś zabawnej rasy stały się kolejnym mrocznym elementem świata Warhammera. Co ich wyróżnia od innych to fakt, że Zielonoskórzy, gdyż tak ich się nazywa, są bardzo kłótliwą rasą, gdzie dowodzi najsilniejszy i przez to dochodzi do „sprzeczek”. Niestety w grze Diskwars nie ma to żadnego odwzorowania.
Chyba wystarczy już Wam historyjek. Uważam jednak, że krótkie notki na temat walczących stron powinny znaleźć się w instrukcji. Tego niestety nie ma. Przejdę teraz do merytorycznej części recenzji.

Elementy gry.
W pudełku znajdziemy dyski do wspomnianych wcześniej armii. Są one czytelne i bardzo łatwo przyzwyczaić się do znacznej liczby ikon znajdujących się na nich. Ilustracje w grze również są bardzo ładne, ale ja już zdążyłem się do tego typu kreski przyzwyczaić wertując księgi armii do systemu bitewnego w tym świecie. Poza tym mamy w pudełku płytki terenu i karty. Na sam koniec wspomnę o miaro-linijce dołączonej do gry. Jest to jedyna rzecz, która nie podoba mi się w wykonaniu gry. Miara ta jest za mało solidna, przez co łatwo ją zgiąć. Nasza już powoli zaczyna przypominać banana. Poza tym uważam, że powinny być dołączone do gry dwie takie miary – po jednej dla każdej ze stron.

Instrukcje Fantasy Flight Games.
Dobrą rzeczą jest to, że w instrukcji przygotowano scenariusz wprowadzający nowicjuszy w podstawowe zasady Warhammer: Diskwars. To by było na tyle z pozytywów na temat jej złożenia. Wspominałem o moim doświadczeniu z zakresu gier bitewnych w uniwersum Warhammera. Nie przypominam sobie sytuacji, żebym kiedykolwiek nie wiedział, chociaż mniej więcej, jak grać w daną edycję lub zbudować nową armię. Jeżeli chodzi o Diskwars to po dwukrotnym przewertowaniu instrukcji, przeze mnie i Sylwię, siedliśmy do stołu, spróbowaliśmy zagrać, to wyszło na to, że każdy z nas zrozumiał zasady inaczej. Co ciekawe oboje zinterpretowaliśmy je źle. Dopiero ściągnięcie skrótu rozgrywki z BGG wyjaśniło wiele niejasności. Powinna być taka pomoc gracza dołączona do instrukcji. Fantasy Flight Games mogłoby wykupić prawa do tworzenia instrukcji od Games Workshop, gdyż akurat tej drugiej firmie nie mogę zarzucić tego, że tworzą nieczytelne spisy reguł gry. Nieprecyzyjne zasady to już inna kwestia ;-). Nie wiem czy umowa licencyjna między firmą Galakta, a Fantasy Flight Games na to zezwala, ale polska firma powinna pomyśleć o sensowniejszym układaniu zasad podczas ich tłumaczenia lub załączeniu dodatkowo wspomnianego skrótu rozgrywki. Skoro ja i Sylwia pogubiliśmy się w czasie wertowania instrukcji, to co dopiero początkujący gracze.
Przygotowanie do gry.
Przejdę teraz do opisu tej zawiłej rozgrywki. Oczywiście będzie to wielki skrót, gdyż ilość zasad specjalnych jest dosyć spora i szkoda czasu na omawianie ich wszystkich. W Warhammer: Diskwars można grać od dwóch do czterech graczy. Nie oszukujmy się jednak, gdyż jest to gra wyłącznie dwuosobowa w moim mniemaniu. Byłem na wielu turniejach parowych (tak zwanych "parówkach") w system bitewny Warhammer Fantasy Battle i niejednokrotnie widziałem, że jedna osoba z pary stojącej po jednej stronie była generałem, a druga co najwyżej jego adiutantem wykonującym polecenia. Nie twierdzę, że zawsze tak jest, ale obie te gry stwarzają taką możliwość, gdzie jedna osoba z pary stanie się graczem alfa.
Przed rozpoczęcie gry każdy z uczestników tworzy swoją armię. Składa się ona zazwyczaj od dwóch do trzech regimentów. Regiment zawiera dysk bohatera oraz dyski, które on rekrutuje. Każdy bohater ma liczbę punktów za jaką może rekrutować, a oddziały mają podany koszt punktowy. Tworzenie armii ma jeszcze dodatkowe zasady takie jak liczbę kopii danych dysków, czy też liczbę danej wielkości dysków w regimencie, w które nie będę wnikał.
Każdy dysk w grze ma kilka podstawowych współczynników: ruch, liczbę obrażeń jaką może otrzymać, liczbę obrażeń jaką zadaje w ataku oraz liczbę obrażeń jaką zadaje w obronie. Poza tym dyski mogą mieć wiele zasad specjalnych i/lub słów kluczowych potrzebnych w czasie bitwy.
Kiedy już wybraliśmy swoją armię, to dobieramy dla niej karty dowodzenia w liczbie odpowiadającej wartości dowodzenia naszych bohaterów. O kartach tych opowiem więcej w trakcie opisu tury.
Gdy obie strony mają już swoje armie, to przechodzimy do ustawienia pola bitwy. Ma ono wymiary 3' na 3', czyli 36" na 36", czyli około 90cm na 90cm. Przepraszam za wymiary w stopach i calach, ale wszyscy co grali w Warhammer Fantasy Battle to zrozumieją ;-). Zmierzam do tego, że gra ta wymaga sporej ilości miejsca. Następnie gracze rzucają K6 i ustalają, który z nich ma inicjatywę. Wpływa ona na kolejność wykonywania działań w różnych etapach gry. Gracz bez inicjatywy losuje dwie karty scenariusza i wybiera jedną z nich. To będzie zasada specjalna modyfikująca reguły bitwy. Poza tym każdy z uczestników dostaje po jednej karcie i w związku z tym ma swój własny sekretny cel. Następnie ustala się strefy wystawiania według specyficznych zasad. Strefy te mogą mieć zasady specjalne. Podobnie jest z rozstawieniem terenów na polu bitwy. Na samym końcu ustawiamy swoje armie w strefach rozstawiania i możemy rozpocząć grę.

Bitwa.
Gra trwa 5 tur. Każda z nich dzieli się na trzy fazy: aktywacji, walki wręcz oraz zakończenia.
Faza aktywacji.
W fazie tej każdy z graczy musi zagrać jedną ze swoich kart dowodzenia. Dzieje się to jednocześnie. Każda z nich zawiera takie informacje jak: liczbę dysków które trzeba (o ile to możliwe) aktywować, specjalną zdolność oraz strategię - kolejność w jakiej należy ją rozpatrzyć. Mamy strategię śmiałą, która jest lepsza od pewnej, która jest lepsza przebiegłej, która jest lepsza od śmiałej. Wszystkie za to są lepsze od strategii powolnej. Według tego schematu ustalimy, kto wykonuje swoje akcje jako pierwszy.
W czasie aktywacji możemy poruszyć swoim dyskiem - wykonać tyle obrotów, ile ma ruchu. Jeżeli w trakcie "wpadnie" na wrogi dysk to zatrzymuje się i tworzy się starcie, które będzie rozpatrywane później.
Jeżeli dany dysk ma zdolność strzelecką lub specjalną to również może jej użyć w czasie fazy aktywacji. Strzelanie to najbardziej losowy element tej gry, gdyż zawiera rzuty kośćmi, które mogą przenieść trafienia na inne oddziały. To co podoba mi się w Warhammer: Diskwars, to fakt, że można strzelać do oddziałów już walczących ze sobą. Brakowało mi tego w późniejszych edycjach Warhammer Fantasy Battle.
Gdy aktywujemy jakiś dysk, to kładziemy na nim odpowiedni znacznik, aby zaznaczyć, że nie może być on już ponownie użyty w tej turze. Kiedy aktywujemy już wymaganą przez kartę dowodzenia liczbę dysków, to swoją fazę wykonuje nasz przeciwniki. Następnie odrzucamy użytą kartę i rozpoczynamy tę fazę od samego początku.
Faza walki wręcz.
Gdy gracze zagrają wszystkie swoje karty dowodzenia, to przechodzimy do walki wręcz. Sprawdzamy, które dyski leżą na innych dyskach i, w największym skrócie, "od góry do dołu" rozpatrujemy starcia. Dysk atakujący i dysk broniący zadają sobie określoną liczbę obrażeń jednocześnie (zazwyczaj). Nie ma żadnych rzutów kostką. Jeżeli liczba obrażeń przekroczy wytrzymałość, to dany dysk zostaje zniszczony lub otrzymuje ranę.
Faza zakończenia.
Po rozpatrzeniu wszystkich starć usuwamy wszystkie żetony, oprócz ran, ze wszystkich dysków. W związku z tym, jeżeli nie uda nam się zniszczyć danego dysku w jednej turze, to można powiedzieć, że na jej końcu "uleczy się". Wszystkie odrzucone karty dowodzenia wracają na rękę i rozpoczynamy kolejną turę. Po pięciu turach podlicza się punkty według kart scenariuszy i gracz, który ma ich najwięcej wygrywa.
Z punktu widzenia byłego, gorliwego gracza Warhammer Fantasy Battle.
Przyznam się, że z początku sceptycznie zasiadałem do Warhammer: Diskwars. Oprócz obaw dotyczących rozgrywki, przerażała mnie polska wersja językowa. Skoro "wychowałem się" na angielskich edycjach bitewniaka, to ciężko przychodzi mi czytanie takich nazw jak Tkacz Losu lub Kartaczownica "Piekłomiot". Jakoś bardzie przemawia do mnie Fateweaver lub Helblaster Volleygun. Niemniej zacisnąłem zęby i zaakceptowałem polskie nazwy oddziałów, co nie zmienia faktu, że w trakcie gry z moją żoną dochodzi do nieporozumień, gdyż praktycznie cały czas operuję oryginalnymi nazwami. Czasem nawet zdarza mi się nazywać oddziały warhammerowym slangiem i tak mamy: pistolersów, świniaka, borbojzów, bolec, maruderów itd. Potem muszę sprawdzać, jak nazywają się one po polsku i wyjaśniać o co mi chodziło.
Brakuje mi w grze opisów armii i jednostek. Pomogłoby to wczuć się w klimat nowym graczom, nie znającym Warhammera. Ja rozumiem czemu Hellcannon... o przepraszam, Piekielne Działo rusza się w stronę najbliższego oddziału jak wyrzuci znaczek Chaosu na kostkach. Wiem również czemu Czarodziej Jasnego Zakonu (Bright Wizard) otrzymuje obrażenia, gdy rzuca czary itd.. Dla osoby niezaznajomionej ze światem będzie to tylko mechanika - tak już jest i tyle. Szkoda.
Nie ukrywam, że Warhammer: Diskwars trafiło w czuły punkt. Jest to dla mnie tak jakby powrót do młodości. Znów mogę tworzyć i prowadzić armie w niegdyś tak przeze mnie ukochanym świecie. W zasadzie jest to dziwne, gdyż moje armie cały czas stoją na półce. Niemniej wcześniej wspomniany brak czasu i zmiany (nie dotyczy cen ;-) ) wprowadzane przez Games Workshop powstrzymują mnie od powrotu do tego uniwersum.
Dosyć sentymentalnych rzeczy. Zdziwił mnie fakt, że gra ta wymaga dosyć znacznej ilości miejsca. W dodatku to miejsce to nie powinno być śliskie, aby można było obracać dyski. Gdybym nie miał blatu do gier bitewnych, to nie miałbym gdzie grać w tę grę w naszym mieszkaniu. Podłoga odpada, gdyż nie mamy dywanów, a poza tym jestem za stary na to, aby grać na podłodze. Stół mamy za wąski. Na pudełku powinno znaleźć się adnotacja, że gra wymaga powierzchni 90 cm na 90 cm z dobrym tarciem, gdyż ktoś może zostać niemiło zaskoczony.
Armie w zestawie podstawowym wydają się dosyć zbalansowane, chociaż cały czas odnoszę wrażenie, że Chaos ma pewne problemy z Elfami. Niemniej te różnice mogą być łatwo zniwelowane poprzez umiejętne dowodzenie i kompozycję armii. Jeżeli chodzi o karty scenariuszy, to każdy tajny cel oferuje możliwość zdobycia takiej samej liczby punktów zwycięstwa dla obu stron. W tej kwestii jest wszystko w porządku.
Co mi się nie podoba to liczba kart dowodzenia. Według mnie zestaw podstawowy powinien zawierać duplikaty tych kart, które może używać każda armia. W chwili obecnej dwóch graczy nie może skorzystać z tej samej karty. Ażeby z Sylwią nie kłócić się kto wybiera pierwszy swoje karty, to postanowiliśmy, że będziemy robić sobie draft przed bitwą. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale nie mamy zamiaru kupować drugiego zestawu startowego z tego powodu.
Losowość w grze ujawnia się w 90% podczas strzelania i w 10% w innych sytuacjach. W zasadzie nie możemy przewidzieć co wyrzucimy na kostkach i czasem ryzykujemy trafienie własnych oddziałów lub samych siebie. Nie przeszkadza mi to, gdyż przyzwyczaiłem się grając w bitewniaki do sytuacji, gdzie moi czarodzieje wysadzają się sami w powietrze. Jest to zabawne, ale z drugiej strony może pokrzyżować nasze plany. W związku z tym ostrzegam, że w Warhammer: Diskwars istnieje dosyć istotny wpływ losowości. Przykład: Czarodziej Tzeentcha ze zdolnością zaklinacz używa karty dowodzenia, która pozwala zadać K6-1 obrażeń dyskowi w średnim zasięgu. Na cel wybiera elfickiego smoka. Zadaje mu pięć obrażeń, więc potwór ten dostałby ranę. Niestety zdolność z której korzysta mag jest niestabilna. Musi więc on rzucić specjalną kostką. Oczywiście wypada na niej nieodpowiedni znaczek i zamiast smoka, to zabija sam siebie.
Gry tej z całą pewnością nie poleciłbym początkującym graczom. Przede wszystkim z powodu bardzo zawile napisanej instrukcji. Niemniej, jak to zazwyczaj mówię, dla chcącego nic trudnego. Jednak opanowanie zasad gry oraz zaznajomienie się ze wszystkimi armiami zajmie każdemu sporo czasu. Właśnie ten element bardzo zbliża tę grę do systemów bitewnych. Nie wystarczy dobrze znać swoje jednostki. Ażeby skutecznie dowodzić trzeba też poznać możliwości armii przeciwnika.
System Warhammer: Diskwars to z całą pewnością szybsza i tańsza alternatywa dla jego starszego brata, jakim jest Warhammer Fantasy Battle. Niektórych może również ucieszyć fakt, że nie trzeba sklejać i malować figurek. Oba te systemy nie są idealne i posiadają wiele nieścisłości w zasadach. Warhammer: Diskwars oferuje jej uczestnikom namiastkę tego, co oferuje system bitewny w tym uniwersum. Poniekąd tak było w moim przypadku. Niemniej ta namiastka i decyzje za nią idące, są wystarczająco satysfakcjonujące. W związku z tym polecam tę grę każdemu, kto uwielbia świat Warhammera, a także tym którzy chcieliby rozpocząć przygodę w tym uniwersum.

Tomasz

Z innego punktu widzenia.
Skoro znacie już moją opinię, to oddam pole mojej żonie, ażeby ona wypowiedziała się co sądzi o tej grze. Nie jest ona aż tak sentymentalnie związana z tym światem i w związku z tym da Wam to kolejną perspektywę na temat Warhammer: Diskwars. Zaznaczam, że Sylwia nie czytała moich wywodów, przed napisaniem swojego zdania na temat tej gry.
Sylwia: Nie mam takiej przeszłości ze światem Warhammera, jak mój mąż. Zostałam nim „zainfekowana” niecałe 10 lat temu. Napisałam nawet pracę licencjacką na temat gier bitewnych. Moja wiedza więc jest duża, ale praktyka mała. To prawda, jeździłam z Tomaszem na turnieje Warhammera organizowane w całej Polsce, ale byłam tylko obserwatorem. Mam na swoim koncie jeden oficjalny turniej na Pyrkonie i to na dodatek w parówkach (turniej w parach). Tak w skrócie wygląda moja znajomość i doświadczenie ze światem Warhammera.
Warhammer: Diskwars to dla mnie Warhammer Fantasy Battle dla leniwych. Przede wszystkim kompozycja armii do bitwy trwa krócej i na chwilę obecną mamy tylko cztery armie do wyboru. Nie oszukujmy się, to tylko namiastka tego, co ma do zaoferowania gra bitewna Warhammer Fantasy Battle. Póki co, armie są zrównoważone i gracz zaznajomiony z innymi rasami jest w stanie przewidzieć, co jego przeciwnik może wystawić. Ponadto gra jest prosta i nie można jej porównać stopniem skomplikowania z Warhammer Fantasy Battle. Budowanie armii sprowadza się do wybrania bohatera i przypisania mu kilku oddziałów, które będą działać ze sobą, jak dobrze naoliwiona maszyna. Duże możliwości manipulacji dają karty dowodzenia. Jednak przydałyby się w każdym pudełku dwa zestawy identycznych kart, aby każdy miał szansę w pełni wykorzystać potencjał tej gry. Wiem, że wkrótce na rynku polskim ukażą się dwa dodatki do tej gry i mam nadzieję, że wprowadzą one nowe elementy, dzięki którym zawodnicy będą mieli większy wpływ na budowanie armii.
Gra Warhammer: Diskwars nie jest idealna. Obracanie tymi dyskami jest denerwujące. Nie wiem na jakiej powierzchni trzeba rozgrywać bitwy, aby idealnie przesuwać nimi po stole. Na drewnie się ślizgają, a na materiale przesuwają się razem z materiałem. Nie podoba mi się to. Dodatkowo problematyczne jest poruszanie się po kafelkach terenów.

Oprócz tego, że ruszymy za bardzo dysk z jednostką, to przesunie się nam teren. W Warhammer Fantasy Battle ruch jest mierzony co do milimetra. Tego brakuje mi w Diskwarsach – precyzji. Nie podoba mi się sposób poruszania jednostkami jeszcze z jednego powodu. Za każdym razem, kiedy dysk, który ma na sobie już jakieś znaczniki (na przykład obrażeń) musi się poruszyć, to wszystkie te znaczniki trzeba zdejmować, odkładać na bok i dopiero dysk może się przekręcić. Ponadto ta linijka do odmierzania odległości ... Po pierwsze jedna sztuka to za mało, bo ciągle trzeba ją przekazywać przeciwnikowi, a mierzyć odległości można w dowolnym momencie. Czasem w swojej turze zastanawiałam się jaki wykonać ruch a Tomasz potrafił rozkojarzyć mnie, bo chciał linijkę. Ponadto lepiej gdyby była ona plastikowa. Nasza po dwóch rozgrywkach zaczęła się wyginać i wygląda jak banan.
Jeśli chodzi o klimat, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest prawie tak jak w Warhammer Fantasy Battle. Startujemy z dwóch przeciwległych stron stołu. Rozstawiamy po kolei swoje jednostki, ruszamy nimi i walczymy. Zwycięża najlepszy. W instrukcji brakuje mi opisu poszczególnych armii. Posiadam wiedzę na temat Elfów Wysokiego Rodu i Orków. Wiem jacy są Bogowie Chaosu i o co chodzi w bitwie pomiędzy Destrukcją a Porządkiem. Stary Świat też nie jest mi obcy. Jednak dla nowych osób to wszystko jest niejasne. Elfy kojarzone są z Orlando Bloomem i Władcą Pierścieni. W świecie Warhammera są Elfy Wysokiego Rodu, Leśne Elfy i Mroczne Elfy. Jeśli kolejne dodatki wprowadzą inne Elfy, to osoby nie zaznajomione z historią Starego Świata mogą być zdezorientowane. Może zbyt wiele wymagam, ale krótki opis świata byłby miłym dodatkiem. 

Warhammer: Diskwars to dla mnie substytut Warhammer Fantasy Battle. Trzeba zaznaczyć, że gra wymaga też dużej powierzchni do grania. Nie trzeba jednak malować modeli, chociaż to dla mnie jeden z przyjemniejszych elementów gry bitewnej. Ponadto rozgrywka  w Warhammer: Diskwars jest krótka i można rozgrywać turnieje. Nie zajmują one całego dnia i sądzę, że wielu może się to spodobać. Warhammer: Diskwars może stanowić grę, która wprowadzi młodszych w świat prawdziwego Warhammera. Oby tak było. Dla starszych osób, takich jak ja i mąż, którzy nie mają całych dni na to, aby grać w Warhammer Fantasy Battle, Warhammer: Diskwars stanowi dobry substytut. Mam nadzieję, że gra ta będzie rozrastać się i zyska wielu sprzymierzeńców.

Sylwia

Ocena zbiorcza według naszej skali:
I.
Klimat
5/6
II.
Losowość
4/6
III.
Błędy w grze
4/6
IV.
Złożoność
3/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
5/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Ocena gry
6/6

Końcowa nota: 5.00 /6


Grę udostępniło wydawnictwo: 

http://galakta.pl/


Bardzo serdecznie dziękujemy!

3 komentarze:

  1. Bo co Warhammer to Warhammer:)

    http://www.orana.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ja jednak wole rozrywkę na kompie:)

    http://www.sttmonitoring.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. I nikt Ci tego nie broni:)

    OdpowiedzUsuń