Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

wtorek, 23 sierpnia 2016

Costa Rica. Recenzja gry od wydawnictwa Mayfair Games

Tytuł: Costa Rica
Wydawca: Mayfair Games
Rok wydania: 2016
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 20-30 minut
Język: angielski, niemiecki (niezależna językowo)

Costa Rica to jedna z najnowszych gier wydanych przez Mayfair Games. Jej autorami są Matthew Dustan i Brett T. Gilbert. Mają oni w swoim dorobku chociażby taki tytuł, jak Elizjum. W grze Costa Rica przeniesiemy się do kostarykańskiego lasu deszczowego. Każdy z nas będzie w ciągu gry liderem ekspedycji, która ma na celu robienie zdjęć fauny występującej na tych terenach. Niemniej trzeba uważać, gdyż jeśli pójdziemy za daleko, to mogą nas spotkać nieprzyjemności ze strony komarów.

Płytki!
Omawiany tytuł pozwala na rozgrywkę od dwóch do pięciu graczy. Dla każdego z nich przygotowano po sześciu badaczy oraz pomoc, która informuje o końcowej punktacji i prawdopodobieństwie spotkania konkretnych zwierząt w danym rejonie. Poza tym mamy masę płytek z trzema rodzajami terenu. W każdym z nich mamy pospolite i rzadkie zwierzęta do znalezienia:
- w lesie napotkamy małpki kapucynki oraz rohatyńce nosorożce (takie żuczki);
- na terenach podmokłych i rzekach zamieszkują bazyliszki (takie jaszczurki) i potokowa żaba czerwonooka (występuje tylko w Kostaryce);
- w górach znajdziemy tukany brązowodziobe oraz jaguary.
Niektóre z tych płytek mają symbol komara, ale o tym opowiem za moment. Wszystko wykonane jest na porządnym poziomie. Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to jest ona w porządku. Przyznam, że mnie nie zachwyciła, ale również nie odrzuciła. Jest po prostu taka nijaka.
Instrukcja napisana jest poprawnie i nie ma najmniejszego problemu ze zrozumieniem bardzo prostych zasad gry. Na co należy zwrócić uwagę to fakt, że znajdziemy w niej kilka ciekawostek zarówno o zwierzętach, jakie będziemy szukać, jak i o samej Kostaryce. Każda gra planszowa, która ma jakąś fabułę powinna mieć coś takiego i zawsze bardzo się cieszę, gdy znajdę w danym tytule różnego rodzaju informacje na temat otaczającego nas świata.

Idę, albo nie idę...
Na początku rozgrywki z płytek terenu układamy w zupełnie losowy sposób planszę, która jest sześciokątem o boku złożonym z pięciu kafelków. Oczywiście płytki te układamy zakryte, abyśmy nie widzieli zwierząt znajdujących się po drugiej stronie. W każdym narożniku tego dużego heksa wystawiamy pionki poszukiwaczy wszystkich graczy. Zaczyna osoba, która ostatnia była w lesie deszczowym.
W swojej kolejce gracz musi aktywować grupę poszukiwaczy, w której znajduje się jego pionek. Następnie wskazuje sąsiadujący z nimi kafelek terenu, odkrywa go i może:
a) wziąć odkryty kafelek lub kafelki jeśli jest to kolejna tura;
b) spasować i zapytać się następnego gracza, czy chce wziąć tę płytkę i wszystkie wcześniej odkryte. Kolejny gracz podejmuje te same decyzje.
Jeśli nikt nie zdecyduje się na zabranie płytek, to gracz kierujący ekspedycją wskazuje kolejny kafelek i go odkrywa. Następnie ponownie podejmujemy decyzję, czy bierzemy je, czy nie. Ta eksploracja kończy się, gdy:
a) ktoś weźmie kafelki. Wówczas usuwa swojego badacza z danej grupy.
b) aktywny gracz (lider ekspedycji w tej turze) trafi na drugi symbol komara. Wówczas zbiera on wszystkie kafelki bez komarów, a następnie usuwa swój pionek z grupy.
Po zakończonej turze następny gracz staje się liderem ekspedycji i wybiera, która grupa badaczy będzie aktywna. Gramy tak długo, aż na planszy nie będzie badaczy lub żadna grupa nie będzie mogła się ruszyć. Wówczas podliczamy punkty:
- za zestawy płytek tych samych zwierząt;
- za zestawy płytek sześciu różnych zwierząt.
Wygrywa osoba z największą liczbą punktów.
Aż tak bardzo niezobowiązująco, że nawet fajnie
Mniej więcej wiedziałem, czego mam się spodziewać po grze Costa Rica. Muszę przyznać, że troszeczkę sceptycznie podchodziłem do tej pozycji, w której głównym mechanizmem jest press your luck (nadal nie znalazłem odpowiedniego sposobu na przetłumaczenie tego zwrotu, więc zostańmy przy: „zarządzanie ryzykiem”). Na pierwszy rzut oka nasza decyzja sprowadza się do tego, czy idę dalej, czy nie. Jednak, gdyby poszukać troszeczkę pod powierzchnią, to można znaleźć drobne smaczki w tej pozycji.
Po pierwsze ważne jest gdzie idę. Tu musimy rozważyć kilka czynników: jakich zwierząt szukam, jakie jest prawdopodobieństwo trafienia na komary, co szukają inni gracze z tej grupy (zebrane płytki trzymane są jawnie). Być może po prostu pójdę tak, aby odciąć innych badaczy od płytek, gdyż tak wrednie też możemy grać. Po drugie zadajemy sobie pytanie, czy idę dalej? Tu nie tylko chodzi o to, że mogę trafić na drugi symbol komara, ale również o to, czy jeśli pójdę dalej, to czy ktoś nie weźmie wszystkich płytek dotychczas odkrytych? Z całą pewnością wyolbrzymiam to, co dzieje się w tej grze, bo te decyzje podejmujemy w mgnieniu oka. To nie jest gra, w której powinniśmy dobrze planować każdy ruch. Ma to być gra szybka, łatwa i przyjemna, która daje satysfakcje z tego, że uda nam się uniknąć komarów lub wybuchy śmiechu, kiedy ktoś trafi na drugiego, a my go podpuszczaliśmy. Oczywiście jest to gra bardzo losowa, jak nie trudno domyślić się .
Gra jest tak banalnie prosta i dynamiczna, że aż przyjemna. Nie potrafię tego inaczej opisać. We dwójkę gra się troszeczkę inaczej, niż w więcej osób. Chodzimy wówczas dalej, gdyż nie opłaca nam się brać wyłącznie dwóch płytek. Oczywiście przez to narażamy się na napotkanie komarów. W czwórkę zazwyczaj zatrzymujemy się na drugiej, może trzeciej płytce, gdyż nie chcemy, aby przeciwnicy nam je zabrali. Gra również się nie dłuży, niezależnie od liczby graczy i od tego, że już nie mamy naszych badaczy na planszy. Rozgrywki zajmują około 20 minut, a czas spędzony na nich nie wiadomo kiedy mija.
Tytuł ten z całą pewnością można zaprezentować dzieciom. Wydawca sugeruje minimalny wiek ośmiu lat, ale przypuszczam, że można by było zaprezentować ją maluchom w wieku przedszkolnym. Dla mnie Costa Rica to z całą pewnością dobry filler, który można wyciągnąć na stół w przerwie między czymś cięższym lub w oczekiwaniu na obiad. U nas sprawdził się, jako dobry „otwieracz”, czyli gra, którą zaczynamy spotkanie planszówkowe. Z całą pewnością rozrusza ona wystarczająco nasze szare komórki, aby potem zagrać w coś bardziej wymagającego. W związku z tym polecam ją jako tytuł tej kategorii, czyli filler.

Tomasz
Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
2/6
II.
Losowość
3/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
4/6
VIII.
Czas rozgrywki
6/6
IX.
Skalowanie na dwóch graczy
4/6
Końcowa nota:  4.77/6

Grę udostępniło wydawnictwo:
http://www.mayfairgames.com/
Bardzo serdecznie dziękujemy!
... and something for our international readers:
Pros:
+ simple rules
+ quick, dynamic and sometimes funny gameplay
+ quality of components
+ animal and country overview in the rules
+ different gameplay with two and more players
+ good filler game

Pros/cons:
+/- graphic desing

Cons:
- randomness... but it is a push your luck game :-)

2 komentarze:

  1. Czekam na polskie wydanie - mam nadzieję, że będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie - od Lacerty :)

      Usuń