Wydawca: Itten
Rok wydania: 2023
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30-60 minut
Język: angielski, japoński (prawie niezależna językowo - tylko skrót punktacji)
Bez wątpienia Tokyo Highway: Rainbow City to gra, która przyciąga uwagę, bo bardzo interesująco prezentuje się na stole w trakcie rozgrywki. Zanim osobiście poznałem osoby odpowiedzialne za jej stworzenie i wydanie, jakoś zawsze umykało mi zagranie w ten tytuł. Pewnie dlatego, że stoły podczas Spiel w Essen, przy stanowisku Itten zawsze były zajęte. Jednak po zeszłorocznych targach, do naszego domu w końcu trafiła najnowsza, już trzyletnia, odsłona tego tytułu. W związku z tym zapraszam Was na szaloną podróż autostradami wokół Tokio.
Zakręt nad estakadą
Wydarzenia historyczne, o ile tak je można nazwać, które zainspirowały do stworzenia Tokyo Highway są całkiem ciekawe. Otóż w instrukcji znajdziemy wzmiankę, dlaczego autostrady wokół Tokio są tak pokręcone. Wychodzi na to, że aby móc je wybudować, to w połowie ubiegłego wieku były wykupowane jak najtańsze działki i tylko na nich można było coś budować. Dlatego sieć dróg wokół tego miasta jest tak zawiła oraz oparta na wielu estakadach. Jeśli weźmiemy to pod uwagę oraz fakt, że po zakończeniu gry mamy dosłowną pajęczynę dróg, to Tokio Highway: Rainbow City bardzo dobrze oddaje klimat tego, na czym jest oparte.
Autorami gry są Naotaka Shimamoto oraz Yoshiaki Tomioka. To główni przedstawiciele wydawnictwa Itten, a Tokyo Highway jest ich najbardziej znaną grą. Jeśli chodzi o jej wykonanie, to nie mam żadnych zastrzeżeń co do jakości komponentów. Gumopodobne samochodziki również są solidne, a materiał, z którego są zrobione ułatwia umieszczanie ich na budowanych drogach. Instrukcja jest napisana poprawnie i zawiera przykłady w miejscach, które opisują bardziej zawiłe sytuacje. Co nie znaczy, że niektóre rzeczy trzeba przeczytać kilka razy, aby poprawnie je zrozumieć i czasem ma się wątpliwości w czasie gry, czy na pewno wszystko dobrze rozpatrujemy. Jednak
reguły są całkiem proste i jeśli podejdziemy z odpowiednim dystansem - bezproblemowe.
Poukładajmy patyczki od lodów
W Tokyo Highway: Rainbow City może grać od 2 do 4 graczy. Gra posiada dwa tryby rozgrywki, ale zanim do nich przejdę, to pokrótce opiszę zasady. Na początku partii każdy z graczy otrzymuje swoją pulę samochodzików, kolumn (szarych i żółtych) i dróg (w teście będę je nazywał różnie - rampy, estakady itp. W rzeczywistości są to jakby duże patyczki do lodów). Tworzymy układ według pozycji startowej zależnej od liczby graczy - każdy gracz ma rampę opartą o jedną kolumnę, na której jest początkowy samochodzik. Kolejnym krokiem jest budowa miasta. Gracze naprzemiennie rozkładają wszystkie jego elementy. Zaczynają od stref zabudowanych, a następnie przechodzą do budynków i innych obiektów. Nie będę wnikać w szczegóły tego procesu. Na tym kończy się przygotowanie rozgrywki i jesteśmy gotowi do gry.
W swojej turze gracz musi wybudować nową kolumnę, żeby przedłużyć swoją sieć dróg. Ta kolumna musi być o 1 wyższa albo niższa od tej postawionej w poprzedniej turze. Następnie kładzie pomiędzy tymi dwoma kolumnami drogę. Oczywiście jest kilka zasad, które muszą zostać spełnione:
- końcówki drogi muszą leżeć w pełni na kolumnach;
- nie mogą dotykać dróg, które przecinają;
- nie mogą przebiegać nad inną kolumną;
- nie mogą stworzyć zamkniętej pętli.
Drobnym wyjątkiem od tych zasad jest użycie do budowy żółtej kolumny. Po pierwsze wówczas nie musimy zwiększać/zmniejszać liczby kolumn użytych. Dodatkowo taka kolumna pozwala poprowadzić z jej punktu jedną dodatkową drogę - robimy skrzyżowanie. Są też specjalne zasady dotyczące stref i niektórych budynków, ale nie będę w nie wnikać.
Kolejnym krokiem jest sprawdzenie, czy możemy na naszej drodze postawić samochodzik. Dzieje się to gdy:
- ułożymy drogę tak, że pierwszy raz przekracza on (nad lub pod) estakadę naszego rywala;
- o ile nie jest to droga, którą ułożył w swojej ostatniej turze;
- układamy ją na jednej z kolumny na "poziom 0".
Jeśli na jakimkolwiek etapie zniszczymy czyjeś elementy, to musimy oddać 1 kolumnę z naszej puli każdemu graczowi, któremu coś popsuliśmy. Potem odbudowujemy wszystko, tak jak było. Więcej kar nie ma. Następnie kolejny gracz wykonuje swoją turę, budując rampę od swojej ostatnio położonej drogi albo skrzyżowania, o ile takie posiada.
Jeżeli chodzi o tryby gry, to w podstawowym wygrywa osoba, która jako pierwsza ustawi wszystkie swoje samochodziki lub jest ostatnim graczem w grze. Może tak się wydarzyć w momencie, jeśli innym zacznie brakować kolumn do budowania. Wówczas wypada się z gry. W wariancie zaawansowanym gra również kończy się, jak gracze zużyją wszystkie swoje drogi lub ktoś położy wszystkie samochody. Jednak tutaj liczymy już punkty zwycięstwa:
- każdy położony samochód to 1 punkt;
- każda kolumna na strefie zabudowanej to 1 punkt;
- każdy w pełni otoczony budynek naszymi drogami to 1 punkt;
- za każde 5 kolumn, które nam zostały otrzymujemy 1 punkt;
- 2 punkty za najwyższą kolumnę, która nie ma żółtej części;
- 2 punkty za rampę doprowadzoną do stadionu;
- 2 punkty za 3 drogi w ciągu z naszymi samochodzikami;
- 2 punkty za samochodzik przejeżdżający przez tęcze;
- 2 punkty za rampę doprowadzoną do lotniska;
Wygrywa osoba z największą liczbą punktów zwycięstwa. Remis rozstrzyga liczba użytych samochodzików.
Oczywiście jest to dość pobieżny opis zasad i rozgrywki. Naprawdę nie wnikałem w szczegóły drobniejszych zasad. Mam nadzieję, że to wystarczy, żebyście zrozumieli o co chodzi w tym tytule.
Nowoczesne bierki
Wydaje mi się, że do grania w Tokyo Highway trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem. O czym troszeczkę wspomniałem powyżej, mówiąc o instrukcji. Jeśli natrafimy na osobę, która będzie czepiała się o każdy milimetr lub lekkie przesunięcia komponentów, to cały urok tej gry może dość szybko prysnąć. Moim zdaniem tytuł ten to jeden z takich z pogranicza gier imprezowych. Zabawnie robi się, jak gimnastykujemy się, żeby jakoś umieścić nasz kawałek drogi, ale z drugiej strony chcemy zakombinować tak, żeby zdobyć jak najwięcej punktów. Wydaje mi się, że jeśli do tego tytułu zasiądą osoby, które są w stanie zrównoważyć chęć wygranej i luzackie podejście, to jest to gra prawie idealna. Niemniej jeśli pójdziemy w skrajności i na przykład będziemy się "aptekarzyć" (tak nazywaliśmy walczenie o każdy milimetr w bitewniakach) albo wręcz przeciwnie i byle jak podchodzić do całego budowania (np. niszcząc wszystko w trakcie), to nie będzie to przyjemne doświadczenie.
Reguły jak już wcześniej wspomniałem są dość precyzyjnie napisane. Tak samo jest wyraźnie napisane co zrobić, jeśli coś się zepsuje. Jednak też musimy być świadomi tego, że czasem tak trąci się elementy, to rozleci się pół miasta i nie będziemy wtedy w stanie odtworzyć sytuacji. Wtedy czasem lepiej przerwać daną partię i zacząć od nowa. Oczywiście wszyscy muszą się na to zgodzić i nie mieć pretensji w stylu "zrobiłeś to specjalnie, bo przegrywałeś". Tak jak wcześniej mówiłem, odpowiednie nastawienie, to podstawa, żeby dobrze bawić się przy tym tytule.
W zasadzie ciężko mi coś powiedzieć o tym tytule, jeśli chodzi o mechanizmy. Osoby, z którymi graliśmy porównały go do nowoczesnych bierek i rzeczywiście coś w tym jest. W końcu nasze ruchy opierają się na zręczności i poniekąd spostrzegawczości. Czy można w Tokyo Highway mieć jakąś strategię i planować ruchy z wyprzedzeniem? Jak najbardziej. Samo początkowe rozłożenie budynków jest istotne i trzeba to zrobić tak, żeby jakiś gracz nie miał za łatwo. Kluczowe jest to, żeby obserwować co robią nasi rywale i w których kierunkach rozbudowują swoje drogi. Dobry zmysł przestrzenny i trochę miarki w oku też się przy tym przydaje. Jednym z kluczowych elementów jest moim zdaniem sprytne używanie żółtych kolumn, które pozwalają nam na robienie rozwidleń. Czasem dzięki dobremu ich ustawieniu możemy zyskać kilka punktów.
Niemniej uważam, że pomimo jakiś śladowych ilości planowania naszych ruchów, to najbardziej satysfakcjonujący w tej grze jest efekt końcowy. Na myśli mam po prostu fakt, że po zakończeniu rozgrywki mamy na stole coś w stylu dzieła sztuki współczesnej. Co więcej, za każdym razem, jak będziemy grać w Tokyo Highway, to będzie ono inne. Niezależnie od naszego wyniku w grze, to co wspólnie stworzyliśmy jest po prostu miłe dla oka i czasem żal odkładać elementy do pudełka. Jest to dla mnie coś fascynującego i niewiele gier daje taki końcowy efekt.
Ogólnie bardzo cieszę się, że tytuł ten w końcu trafił do naszej kolekcji. Jest on na tyle wyjątkowy, że bez problemu znajdzie on miejsce na naszych półkach. Zastanawiamy się, czy nie zaopatrzyć się w rozszerzenia do niego. Oczywiście, jeśli to zrobimy, to damy Wam znać i podzielimy się opinią. Oczywiście polecamy zagrać w niego przy najbliższej okazji i sprawdzić, czy nadajecie się na konstruktorów autostrad w Tokio.
Tomasz
Ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I. | Klimat | 4/6 |
II. | Losowość | 6/6 |
III. | Błędy w grze | 6/6 |
IV. | Złożoność | 6/6 |
V. | Interakcja | 6/6 |
VI. | Wykonanie | 6/6 |
VII. | Cena | 4/6 |
VIII. | Czas rozgrywki | 6/6 |
IX | Skalowanie na dwóch graczy | 4/6 |
Końcowa nota: 5.33/6
Bardzo serdecznie dziękujemy!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz