Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Kung Fu - recenzja gry od wydawnictwa White Goblin Games.

Tytuł: Kung Fu
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2
Czas gry: 15 minut
Język: angielski, niemiecki, francuski, holenderski

Nigdy nie trenowałem żadnej sztuki walki. Kiedyś myślałem o sumo, ale to zupełnie inna historia. Jedyne moje doświadczenie w tej dziedzinie pochodzi z gier komputerowych. Pierwsza gra, która przychodzi mi na myśl to International Karate + na Amigę. Pamiętam też oczywiście Mortal Kombat, Street Fighter, Body Blows, Full Contact... Niemniej nie weszliście na naszą stronę po to, aby czytać o tym jak wspominam gierki z dzieciństwa. Gra karciana Kung Fu autorstwa Michela Palma i Lukasa Zacha, którą otrzymaliśmy od wydawnictwa White Goblin Games, wywołała u mnie ten napad nostalgii. Być może u czytelników pamiętających czasy Amigi i Atari również to uczyni. Przekonajcie się sami.


„Everybody was Kung Fu fighting...”
W metalowym pudełku znajdziemy dwie talie kart oraz 20 tokenów do oznaczania naszych punktów życia. Ta niewielka ilość elementów wystarczy, aby rozstrzygnąć kto jest prawdziwym mistrzem Kung Fu. Ilustracje na kartach mogłyby być bardziej różnorodne, gdyż niektóre karty mają inne tytuły i zdolności, a rysunki się powtarzają. Instrukcja jest napisana poprawnie i zawiera wiele przykładów. Możemy w niej znaleźć wszystko co niezbędne, aby rozpocząć rozgrywkę.
 
3...2...1...Fight!
Każdy z graczy ciągnie po trzy karty z Talii Ataku i z Talii Bloku. Następnie ustala się, kto będzie miał inicjatywę w pierwszej turze rozgrywki, czyli zostanie Atakującym. Gracz będący w danym momencie Atakującym decyduje na początku swej rundy, czy przechodzi do defensywy. Jeśli to zrobi to dociąga sobie trzy karty na rękę z dowolnej talii. Nie ma limitu posiadanych kart na ręce.
W następnej kolejności Atakujący musi zagrać Kartę Ataku. Może to zrobić jawnie lub skrycie. W drugim przypadku Obrońca ma prawo dobrać sobie na rękę jedną kartę z dowolnej talii.
Obrońca musi odpowiedzieć na atak i zagrać (o ile ją posiada) Kartę Bloku. Na koniec porównuje się wartości mocy obu kart. Jeżeli wygrywa Atakujący to adekwatnie rani Obrońcę. Jeżeli Obrońcy udało się zablokować atak, to może on dobrać tyle kart na rękę ile wynosi różnica w mocy lub zmienić inicjatywę – stać się Atakującym. Kiedy już to wszystko zostanie obliczone, to przechodzimy do następnej rundy.
W tym momencie myślicie sobie – czym Kung Fu różni się od Wojny (gra karciana)? Otóż już wyjaśniam – Monety Mocy! Niektóre z kart ataku i obrony mają zdolności specjalne. Ażeby je aktywować musimy zapłacić odpowiedni koszt w wspomnianych Monetach Mocy. Jak je zdobyć? Poprzez zagrywanie kart, które je „generują”. Jeżeli to uczynimy, to taka karta pozostaje przed nami do czasu, gdy zdecydujemy zapłacić za aktywowanie specjalnej zdolności. Dzięki nim oprócz standardowego podniesienia wartości ataku/bloku możemy odzyskać zdrowie, anulować blok przeciwnika, odrzucić mu karty z ręki czy zmienić inicjatywę. Atakujący najpierw decyduje, czy używa specjalnej zdolności, a potem tą samą decyzję podejmuje Obrońca – oczywiście jeśli oboje mają stosowne karty.
Jak sami widzicie, nie jest to aż tak banalna gra. Wygrywa oczywiście ten, kto sprowadzi punkty życia przeciwnika do zera. Oczywiście wszystkim maniakom komputerowych bijatyk nie muszę mówić, że należy grać do dwóch zwycięstw...
 
Good things come in small packages.
Dziwi mnie fakt, że autorzy postanowili wprowadzić coś takiego jak Monety Mocy (ang. Power Coins). To tylko potęguje moje wrażenie, że karcianka Kung Fu ma odwzorowywać „mordobicia” komputerowe. Jeśli ode mnie by to zależało, to zmieniłbym gromadzenie monet chociażby na akumulacji punktów Chi, albo czegoś innego, co byłoby bardziej „w klimacie”.
Kung Fu to bardzo szybka gra karciana, która ma więcej głębi niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Trzeba przyznać, że jest w niej dosyć spora losowość, bo w zasadzie nie wiemy jakie karty nam przyjdą na rękę. Niemniej jest też trochę strategii. Trzeba dobrze przemyśleć, kiedy przejść do defensywy i w jakiej kolejności zagrywać karty z monetami, aby w przyszłości uruchomić specjalne zdolności innych kart. Należy też dobrze „wyczuć” moment, kiedy zagrać zakrytą kartę ataku. Taki prosty tytuł, a stawia nas czasem przed istotnymi decyzjami.
To pierwszy typowy filer (gra, w którą można zagrać pomiędzy „cięższymi” tytułami), który mam przyjemność opisywać. Muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem. Zawsze uważałem tego rodzaju gierki za stratę czasu. Kung Fu na pewno zmieni moje podejście do tego typu tytułów. Być może istnieją lepsze pozycje on niej, ale póki co jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczony.

Tomasz 'Jose' Waldowski

Ocena zbiorcza według naszej skali:
I.
Klimat
4/6
II.
Losowość
4/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
6/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX
Ocena gry
5/6

Końcowa nota: 5.44 /6


Grę udostępniło wydawnictwo: 

http://whitegoblingames.com/

Bardzo serdecznie dziękujemy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz