Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Podwójne TOP 5 gier, które zaskoczyły nas w 2014 roku.


Oto pięć gier, które pozytywnie nas zaskoczyły w mijającym roku. W ramach wyjaśnienia, są to gry, w które po raz pierwszy mieliśmy okazję zagrać w 2014 roku. Postaramy się Wam wyjaśnić, jakie mieliśmy oczekiwania, a co nam zaimponowało w danym tytule.

O sposobie tworzenia list.
Od stycznia do listopada zagraliśmy w 85 zupełnie dla nas nowych gier. Tak, zgadza się. W tym roku poznaliśmy tyle nowych tytułów. W związku z tym stworzenie listy 5 gier było naprawdę sporym wyzwaniem. Oba spisy powstawały osobno. Żadne z nas nie miało pojęcia, o czym pisze druga osoba. W związku z tym mogą występować pewne podobieństwa ;-).

*TOP 5 SYLWII*

Nie grałam w innego dungeon crawl’a. Claustrophobia zachwyciła mnie wykonaniem. Na „żywo” wygląda lepiej, niż na zdjęciach z rozgrywek innych graczy. Losowość w tej grze bywa irytująca, to fakt. Jednak klimat i cała otoczka zaskoczyły mnie w tej pozycji. Jej regrywalność to również dla mnie duży plus.

4. Founders of the Empire.      
Gra wyglądała mało zachęcająco. Myśleliśmy, że będzie to lekka gra, niczym dla dzieci. Founders of the Empire to pozycja, która doskonale sprawdzi się w gronie rodzinnym. Oparta jest na prostych zasadach, ale jest w niej dużo kombinowania i stawia nas przed wieloma dylematami. Szkoda, że póki co, nie została wprowadzona na rynek polski. Żałujcie.

Po obejrzeniu anglojęzycznej recenzji gra nie zachęciła mnie do zagrania w nią. Okazało się jednak, że w tym niewielkim pudle jest świetna strategia. Wymaga ona bardzo dużego wkładu myślowego od graczy, a odpowiednie zarządzanie kartami może przynieść nam ogromną satysfakcję. Losowość w tej grze i mało wyczuwalny klimat wpływają na to, że gra nie powraca na nasz stół zbyt często. 

2. 7 Ronin.
Jest to pierwsza gra, którą zdobyliśmy sami dla strony for2players. Wpisała się doskonale w jej konwencję. W tej małej grze jest klimat, ładne wykonanie i ciekawa mechanika. Nie oczekiwałam od tej gry aż tyle. Gra doskonale nadaje się też do wzięcia w podróż, bo zajmuje mało miejsca na stole. Warto do niej wracać.

Rozpoczynając negocjacje w celu otrzymania tej gry od wydawnictwa Ragnar Brothers nie wiedziałam czego się spodziewać. Gra przyciągnęła naszą uwagę bo: parowy osiołek i steam punk. Nic więcej się nie liczyło. Nie było też w sieci informacji na temat tej gry. Okazała się ona dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem. Jak w tak małym pudełku może znajdować się tak dobra gra i to tylko oparta na kartach? Gra zaskoczyła mnie pozytywnie, dlatego zasługuje na moje miejsce numer 1 na tej liście.

*TOP 5 TOMASZA*

5. Źródło. 
Gra ta była pierwszą grą, którą zaproponowano nam zrecenzować, jako serwisowi for2players. Pamiętam, że wiadomość od wydawcy brzmiała mniej więcej: „mamy grę Źródło, czy chcecie ją zrecenzować?”. Nie ukrywam, że po takim wstępie miałem pewne obawy, czy tytuł ten będzie miał chociaż szczyptę gry w sobie. Byłem naprawdę zaskoczony, że Źródło okazało się solidną grą. Nie jest ona co prawda idealna, ale zaskoczenie, że tak dobrze można przy niej spędzić czas, było ogromne. Co ciekawe, jest to pozycja od trzech graczy, ale swobodnie można w nią zagrać we dwoje.

Tytuł ten zwrócił moją uwagę poprzez swój tytuł - „Parowy osioł”. Nie miałem pojęcia o czym jest ta gra. Najbardziej mnie jedna zdziwiło, że wydawca – Ragnar Brothers, tak gorliwie chciał nam wysłać kopię do recenzji. Co mogło być takie interesującego w talii kart? Okazało się, że bardzo wiele. Granie w tę pozycję to naprawdę przyjemność. Nie spodziewałem się zastać tyle gry, w dosyć prostych mechanizmach. Uważam, że tytuł ten powinien mieć więcej rozgłosu. Niestety specyficzna tematyka i specyficzny polski rynek raczej na to nie pozwolą.

Po tym tytule spodziewałem się, że będzie on grą dla dzieci. Miałem sporą niespodziankę, jak okazało się, że jest w tej grze jakaś głębia. Wbrew pozorom, to gra ta nie polega tylko i wyłącznie na układaniu kafelków. Musimy robić to rozważnie i przy okazji obserwować co robi nasz przeciwnik. Dziwię się, że jeszcze żadne wydawnictwo a naszym kraju nie wydało tej gry.

2. Sutter’s Mill.
Nie ukrywam, że kupiliśmy tę grę z racji tego, że była ona przeceniona w pewnym sklepie. Absolutnie nic o niej nie wiedzieliśmy. Sprawdziliśmy tylko opinie, czy w miarę dobrze sprawuje się na dwóch graczy. Za każdym razem kiedy w nią gram to stwierdzam, że jest ona bardzo niedocenioną pozycją. Klimat i mechanizmy mają sens. Tytuł ten też stawia nas przed istotnymi decyzjami z tury na turę. Racja, że lepiej skaluje się na więcej osób, ale i tak rozgrywka sprawia nam wiele satysfakcji za każdym razem.

1. Helvetia Cup.
Jest to dla mnie perełka tego roku, którą udało nam się przez przypadek znaleźć. Wszystko dzięki wydawcy – Helvetia Games, który postanowił przesłać serwisowi Board Times wszystkie swoje gry do recenzji. Na pewno nie spodziewałem się, że gra ta będzie tak przyjemnie i zabawnie odwzorowywać piłkę nożną. Spodziewałem się jakieś losowej gry dla dzieci, a tu taka niespodzianka. Naprawdę polecam i zaznaczam, że nie trzeba być fanem futbolu, aby ją polubić.

Jeżeli jakakolwiek ze wspomnianych gier została przez nas zrecenzowana, to klikając na jej tytuł możecie przejść do stosownej recenzji.

3 komentarze:

  1. Jak się patrzy na pierwsze miejsca i wytłuszczonych wydawców to zapala się czerwona lampka w głowie. Czy ten artykuł nie powinien mieć w tytule "uwaga: lokowanie produktu"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj nieładnie kasować komentarze. Źle to świadczy o "blogu", ale to Wasza sprawa.
    Powtórzę. Jak widzę wytłuszczoną nazwę wydawcy w jedynkach to zapala się czerwona lampka w głowie.
    Czy ten artykuł nie powinien mieć w tytule "Uwaga: lokowanie produktu"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co zakładać, że Blogger mógł mieć jakiś problem? Wszystkie negatywne komentarze są kasowane z bloga. Widać to najlepiej w miejscach, gdzie się one cały czas znajdują. :-)
      Lampki można już zgasić, gdyż jest już po świętach... Oczywiście, że lokujemy produkty. Za każdym razem kiedy wspomnimy o jakieś firmie to zyskujemy przeogromne profity, które w całości rekompensują nam czas i środki poświęcone na prowadzenie bloga... ;-) Mamy nadzieję, że Anonimowy (ach! bo przecież nie można oczekiwać odwagi i kultury w podpisaniu się choćby ksywą) zna pojęcie sarkazmu...

      Usuń