Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

sobota, 29 grudnia 2018

Podwójne TOP 5 gier, na których zawiedliśmy się w 2018 roku

Zbliża się koniec roku. Chcemy podtrzymać pewną tradycję. W związku tym pojawią się trzy wpisy, w pewien sposób podsumowujące miniony rok. Oto drugi z nich, ale najpierw garść informacji.
Trzeba przyznać, że nie poznaliśmy w nim tak wielu gier, jak w poprzednich latach. Można nawet powiedzieć, że mamy tendencję spadkową. Dokładnie były to 24 tytuły. Statystycznie wychodzi, że były to 2 nowe gry na miesiąc. Czy to dużo, czy mało – nie mnie oceniać. W każdym razie nadszedł ten czas, w którym chcemy podsumować ostatnie dwanaście miesięcy. Jak zawsze podzielimy to na trzy odsłony. Dziś możecie poznać 5 gier, na których zawiedliśmy się. 




😠TOP 5 SYLWII😠


Autor: Marc André
Wydawca: Bard Centrum Gier
Liczba graczy: 2-4

Gry Marca André, pomimo braku klimatów w swoich grach, w które mieliśmy okazję zagrać(Splendor, Baronia), wyróżniały się bardzo spójnymi, prostymi mechanizmami oraz przystępnością tytułów pod względem zasad. W przypadku tej pozycji pozostał wierny swoim schematom. Po kolejnej już grze spodziewałam się nieco więcej, a zyskałam nawet jeszcze lżejszą gierkę. Ponadto w dwie osoby karty walki są zupełnie zbędne i tylko "zaśmiecają" pole gry. Nie możemy też zaplanować swoich ruchów, bo może okazać się, że upatrzone karty zabierze nam rywal i z naszych planów nici. Rozgrywka w Majestat sprowadza się więc do czekania na swoją kolejkę i organizowania czegoś na miejscu. W związku z tym nie czekamy kto wygra, tylko kiedy skończy się ta potyczka i pójdziemy robić coś innego.


Miejsce 4. M/S Batory
Autor: Filip Miłuński
Wydawca: Granna
Liczba graczy: 2-4

Gra jest genialnie wykonana. Zamiast planszy mamy statek trójwymiarowy, przez co prezentuje się ona cudownie na stole. Niestety jest on mało praktyczny. Po pierwsze po rozlokowaniu bohaterów na piętrach nie są one zauważalne dla każdego z zawodników, w szczególności te na środkowych pokładach. Po drugie, składanie go i rozkładanie przed każdą rozgrywką sprawia, że bardzo szybko niszczą się w niej elementy, a nie każdy ma miejsce na półkach (przynajmniej nie zapalony planszówkoholik), żeby ten statek stał ciągle rozłożony. Jeżeli chodzi o samą grę, to już po przeczytaniu instrukcji okazuje się, że to zwykła gra dedukcyjna w stylu "Kto ukradł drogocenne klejnoty?". Nic mnie w tej grze dedukcji nie zaskoczyło. Sam system zadawania pytań też jest nieco skomplikowany i często trzeba długo zastanowić się, jakie w sumie pytanie możemy zadań. To zdecydowanie przeszkadza w tej prostej grze dedukcyjnej, w której to pytania są podstawą.


Miejsce 3. Montana
Autor: Rüdiger Dorn
Wydawca: Wydawnictwo Lacerta
Liczba graczy: 2-4

Wykonanie gry jest bardzo dobre, tematyka chwytliwa, a nazwisko autora zobowiązuje. Przynajmniej takie miałam podejście do tej pozycji. Pierwszą rozgrywkę zagraliśmy źle. Znając już zasady uznaliśmy, że ta gra będzie niepotrzebnie przeciągać się i "nasze" zasady z pierwszej gry były lepsze. Nie myliliśmy się. Gra jest pozbawiona emocji i oczywiście fabuły. Zbieramy robotników, potem pieniądze, które wydajemy na surowce i osady, a potem zostajemy znowu z niczym i tak w kółko. Rozgrywka w Montanę była zbyt powtarzalna, mało dynamiczna i ekscytująca. Uznaję ją za grę dla początkujących osób.


Autor: Mateusz Pitulski, Przemysław Chudzik
Wydawca: Wojewódzka Biblioteka Publiczna – Książnica Kopernikańska w Toruniu
Liczba graczy: 2

Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej gry. Moja fascynacja została jeszcze bardziej wzmocniona po otwarciu pudełka, w którym zastałam bardzo ładną i dobrze wykonaną grę. Zafascynowały mnie ilustracje oraz fakt, że każda karta staropolskiego słowa została wyjaśniona w instrukcji. Niestety po pierwszej rozgrywce okazało się, że Wokabularz to gra pamięciowa i do tego wymagająca bardzo dużego skupienia, w sumie na tak wysokim poziomie, że mieliśmy sami problem z zapamiętaniem, gdzie która karta jest. Dlatego też, że gry powinny być przyjemne, zmuszona jestem ocenić ją negatywnie jako całokształt.


Autor: James Mathe
Wydawca: Czacha Games
Liczba graczy: 1-5

To, co pozytywne w tej grze to tematyka (przynajmniej dla mnie). Poza tym byłam bardzo zaciekawiona tą pozycją, gdyż nigdy nie udało nam się zasiąść do osławionego pierwowzoru - Projekt Manhattan. Okazało się, że cała gra karciana opiera się na zbieraniu odpowiednich symboli, przekształcania ich w inne i zdobywaniu punktów zwycięstwa. To wszystko: zero klimatu, każdy robi co może i czeka na swoją następną kolejkę. Czasami uda nam się podejrzeć rękę rywala bądź zabrać mu jakąś kartę, ale to sporadycznie. Wszystko w tej grze zależy od losowego doboru kart na rękę, w związku z czym nieraz gra może się po prostu przedłużać.



😡TOP 5 TOMASZA😡

Miejsce 5. M/S Batory
Autor: Filip Miłuński
Wydawca: Granna
Liczba graczy: 2-5

Filip Miłuński stworzył wiele fascynujących gier planszowych. Niestety M/S Batory nie mogę do nich zaliczyć. Jest to prosta, dość chaotyczna, bardzo powtarzalna gra dedukcyjna skierowana do młodszej publiki. Trójwymiarowa plansza jest w niej niepraktyczna i wciśnięta, moim zdaniem na siłę, jako gadżet. Co najmilej wspominam z tej pozycji, to interesujące ciekawostki historyczne związane z historią tytułowego statku. To jednak nie wystarczy, żeby gra się obroniła.

Autor: Przemysław Chudzik, Mateusz Pitulski
Wydawca: Książnica Kopernikańska w Toruniu
Liczba graczy: 2

Jeśli chodzi o Staropolski Wokabularz to podobnie, jak w poprzednim tytule najmilej wspominam historyczne ciekawostki. Grę wyróżnia jeden interesujący mechanizm przekazywania kart, jednak to troszeczkę za mało. Rozgrywki się dłużą, są powtarzalna, czasem losowe i po prostu nudne oraz męczące. Wiem, że gra nie jest dostępna w sklepach, ale może to dobrze? Być może Wam przypadłaby do gusta. My od razu pozbyliśmy się naszej kopii.

Autor: James Mathe
Wydawca: Czacha Games
Liczba graczy: 1-5

Karciana wersja Projektu Manhattan ma interesujące założenia: karty, które wykorzystujemy na kilka sposobów, zbieranie zestawów i tematyka budowania bomb atomowych. Z pozoru jest to niezobowiązujący filler, ale jeśli się bliżej jemu przyjrzymy, to zauważymy, że w rozgrywce nie mamy nad niczym kontroli, a same partie są bardzo powtarzalne. Gra staje się po prostu nudna i nie oferuje jakiegoś wyzwania już po kilku rozgrywkach.

Autor: Klaus-Jürgen Wrede
Wydawca: Bard Centrum Gier
Liczba graczy: 2-5

Jeśli coś ma w tytule Carcassonne, to możemy się spodziewać, że będzie to dobry i grywalny tytuł. Tak też jest z wersją Safari. Jednak rozgrywki w nią są strasznie długie. Przede wszystkim to, wprowadzenie zbyt dużej ilości matematyki (przeliczanie punktów), jak i pozbawienie tego tytułu pewnych elementów taktycznych sprawiło, że się całkiem na nim zawiodłem. Jest to całkiem dobra gra, ale dla mnie pozostanie w cieniu oryginału. Moim zdaniem wszelkiego rodzaju spin-offy powinny ulepszać pierwowzór. Tu niestety tak się nie stało.

Miejsce 1. Montana
Autor: Rüdiger Dorn
Wydawca: Wydawnictwo Lacerta
Liczba graczy: 2-4

Rüdiger Dorn to autor chociażby takich gier jak Asante i Karuba, które bardzo lubimy i ciągle są w naszej kolekcji. W związku z tym mieliśmy dość wysokie oczekiwania w stosunku do Montany. Gra okazała się mało ekscytująca i powtarzalna. Pomimo, że partie w nią są szybkie, to nie stawiają nas przed większymi wyzwaniami i są po prostu nudne. Gra ta nie niestety oferuje nic ciekawego dla weteranów gier planszowych. Nie znalazłem w niej satysfakcji płynącej z rozgrywki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz