Start

Get your dropdown menu: profilki

sobota, 28 lutego 2026

7 Cudów Świata. Recenzja gry

Tytuł: 7 Cudów Świata
Wydawca: Rebel
 Rok wydania: 2015
Liczba graczy: 2-7
Czas gry: 30 minut
Język: polski

7 Cudów Świata to gra, której autorem jest Antoine Bauza. Nie jest to nasze pierwsze spotkanie z tym tytułem, bo mieliśmy okazję w niego zagrać lata temu, kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę z planszówkami. Ciekawe wówczas było dla Nas to, że dostaje się karty na rękę, wybiera jedną i przekazuje kolejnemu graczowi. Przy tej samej okazji poznaliśmy Race fot the Galaxy, więc poziom trudności 7 Cudów Świata wydawał się nam przy tym tytule niski...
W związku z tym, że nasze rozgrywki prowadzimy głównie we dwoje, to długo czekaliśmy na to, żeby gra zawitała do naszej kolekcji. Przez nasze ręce przewinęły się jednak dwie jej inne wersje: Architekci 7 Cudów Świata i 7 Cudów Świata: Pojedynek. Od pewnego czasu, udaje nam się zasiadać do rozgrywek wieloosobowych w gronie rodzinnym, gdzie gramy raczej w lżejsze tytuły, więc postanowiliśmy wzbogacić swoją kolekcję o oryginalną wersję gry 7 Cudów Świata.

Wspomnę tutaj, że nie będzie to nasza typowa recenzja. Ominę opis elementów, a skupię się na przebiegu rozgrywki i ogólnych przemyśleniach na temat tej gry. 

Gra 7 Cudów Świata przeznaczona jest dla trzech do siedmiu graczy (jest też wariant dwuosobowy). Rozgrywka toczy się przez 3 ery, a w każdej z nich rozegramy 6 tur. Każdy z zawodników startuje z losowo wybraną planszetką cudu świata. Każda z nich ma dwie strony, co daje nam możliwość rozgrywki prawie symetrycznej i asymetrycznej. Każdy cud świata różni się umiejętnościami stałymi lub jednorazowymi, jakie zyskujemy po ich zbudowaniu.
Na początku gry każdy otrzymuje też 3 sztuki złota i 7 kart na rękę. W 7 Cudów Świata swoje tury wykonujemy równocześnie. W każdej z nich wybieramy jedną z kart na ręce i kładziemy ją zasłoniętą na stole. Następnie, gdy każdy zawodnik wybierze kartę, odkrywamy je równocześnie i wykonujemy wybraną przez siebie akcje.
Kartę możemy zagrać, aby:
- móc korzystać z jej umiejętności natychmiastowej lub stałej
- wybudować kolejny poziom naszego cudu świata
- odrzucić dla trzech sztuk złota.

W grze występuje kilka rodzajów kart:
- brązowe – zapewniające surowce;
- szare – zapewniające surowce;
- żółte – dające złoto lub zapewniające zniżki w kosztach;
- niebieskie – dające punkty zwycięstwa na koniec gry;
- zielone – zapewniające symbole nauki, za które dostajemy punkty zwycięstwa na koniec gry;
- czerwone – zapewniające siłę militarną.
Każdy zawodnik indywidualnie decyduje co robi ze swoją kartą. Karty można zagrywać za surowce, pieniądze lub za darmo. Jeśli brakuje nam jakiegoś surowca, to możemy kupić go standardowo za dwie sztuki złota od zawodników siedzących po naszej prawej albo/i lewej stronie.

Po zagraniu i rozpatrzeniu karty, przekazujemy swoje karty z ręki graczowi po prawej (w 2 erze) lub po lewej (w 1 i 3 erze) i kontynuujemy tak rozgrywkę, aż każdy zagra 6 kart z danej ery. Na koniec każdej ery rozwiązujemy także konflikty militarne. Porównujemy siłę militarną (liczbę tarcz z kart) z naszymi sąsiadami po prawej i lewej strony. Za zwycięstwo otrzymujemy 1/3/5 punktów zwycięstwa w erze 1/2/3, a za przegraną -1 punkt zwycięstwa. Następnie przechodzimy do kolejnej ery.
Po rozwiązaniu konfliktu militarnego w 3 erze gra dobiega końca. Zliczamy swoje wszystkie punkty zwycięstwa i wygrywa ten, kto zgromadził ich najwięcej.
Wspomnę jeszcze o jednym aspekcie. W zależności o liczby zawodników w grze, w rozgrywce biorą udział odpowiednie karty. W każdej rozgrywce wykorzystamy wszystkie z nich. Talia z ery pierwszej i drugiej jest niezmienna. W talię kart ery trzeciej na początku gry wtasujemy kilka kart fioletowych (ich liczba zależna od liczby graczy), które są losowo wybierane i które dają nam dodatkowe punkty zwycięstwa na koniec gry. Wpływa to na regrywalność, ale także daje pewną wiedzę niepewności, za co będziemy mieli możliwość zyskać dodatkowe punkty na koniec gry. 
Nie chcę wnikać w szczegóły zasad, bo to gra raczej dobrze znana, a to co zawarłam powyżej w zupełności starczy, aby zrozumieć, z jakimi dylematami zmagamy się w trakcie rozgrywki. 

Czas rozgrywki 
W 7 Cudów Świata gra się przyjemnie, pomimo upływu lat (aż piętnaście). To naprawdę dobrze zaprojektowana gra, a w jej trakcie nie natrafiliśmy raczej na przeszkody, aby rozegrać ją płynnie. Rozgrywka w 7 Cudów Świata nie dłużyła nam się, mimo że trwała więcej, niż to wskazuje pudełko, czyli ponad 30 minut. Najwięcej czasu zajmuje samo wyselekcjonowanie karty, którą chcemy zagrać. Decyzję podejmujemy w każdej turze o to, co mamy na rękę, ale nieco inaczej gdy mamy 7 kart i inaczej jak 3. W grze w cztery osoby, byliśmy w stanie stwierdzić, czy dana „ręka” wróci do nas jeszcze, w nieco zmienionym składzie czy też nie. Mogliśmy też przeanalizować, jakimi surowcami rywale dysponują i czy będzie ich stać na kartę, którą teraz możemy sobie odpuścić i mieć ją dostępną później. Oczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, jak na przykład tego, że ktoś zagra kartę dla pieniędzy czy jako Cud Świata. Jednak są to dylematy, które są do rozpatrzenia w każdej turze.
 

Prostota zasad
Zasady do gry są naprawdę proste, bo tylko zagrywamy kartę a oswojenie się z wszystkimi symbolami na kartach następuje bardzo szybko. Tak więc już po jednej erze zasady są jasne i łatwo wczuć się w rytm tej gry. Uważam jednak, że gra wymusza na nas obserwację, co robią rywale i czym dysponują. To może dać nam sporą przewagę, dlatego też, że jeśli będziemy mieli inne surowce niż oni, możemy liczyć na to, że będą oni od nas je kupować.

Regrywalność
Jak już wspomniałam, w każdej grze wezmą udział wszystkie karty. Możemy je poznać przed rozgrywką czy też pamiętać z poprzednich rozgrywek. Nie znamy ich kolejności pojawienia się do naszej dyspozycji, ale w im mniejszą liczbę graczy gramy, tym ta losowość będzie mniejsza i więcej będzie od nas zależało. Jednak im w większą liczbę osób zagramy, tym będzie ta losowość większa i większy chaos. Tak naprawdę grając w 7 osób, nasza pierwsza „ręka” do nas nigdy nie wróci. Zaplanujemy też mniej. Dlatego też granie w cztery osoby było dla mnie dobrym wyborem. Mogliśmy liczyć na to, że z każdej „ręki” zagramy dwie karty, a losowość zniwelować dobrym przyjrzeniem się zasobom rywala.

Różne sposoby na grę
Gra oferuje 6 różnych rodzajów kart. Można więc nastawić się w grze na zbieranie punktów za karty niebieskie, dające punkty zwycięstwa na koniec gry, czy też zbierać symbole nauki. Jeśli chodzi o symbole nauki, to na to może nas też nakierować cud świata Wiszące Ogrody, który daje nam jeden dodatkowy symbol. W naszych rozgrywkach udowodniłam, że można za to zyskać sporo punktów. Podobne dylematy mieliśmy też jeśli chodzi o siłę militarną i wygrywanie wojen. W jednej z rozgrywek Tomasz udowodnił, że nie posiadając w ogóle siły militarnej, można zwyciężyć zbierając punkty za inne karty. Tym samym nieco wymuszał na nas zagrywanie kart militarnych w ostatniej erze, bo było ich po prostu za dużo i musieliśmy coś z nimi robić, co sprawiło, że biliśmy się między sobą, doprowadzając do remisów walk, a tym samym Tomasz na tym zyskał.

Budowa cudów świata
Czy można wygrać bez budowy jakiekolwiek etapu Cudu Świata? Trudno mi na to odpowiedzieć, bo w każdej rozgrywce mieliśmy zbudowany przynajmniej jeden poziom. Dodatkowo grając stroną B (asymetryczną) miałam poczucie, że jak najszybciej muszę dojść do etapu Cudu Świata ze stałą zdolnością, aby z niej jak najdłużej móc skorzystać. Jednak gra nie wywiera na nas żadnego wpływu, że musimy budować te cuda świata, aby wygrać. Dodatkowo karty w każdej erze są tak skonstruowane, że niejednokrotnie stwierdzaliśmy, że lepiej zagrać nam je przed siebie i korzystać z ich stałych umiejętności, aniżeli budować cud świata.
 


Nie żałuję zakupu 7 Cudów Świata, bo doskonale spędziłam przy niej czas. Dała nam sporo zabawy w trakcie rozgrywki w rodzinnym gronie i nikt z nas się nie nudził. Dodatkowo gra nie jest bardzo wymagająca, ani pod względem zasad ani ich stopnia skomplikowania. Jest to doskonały przykład gry dobrze zaprojektowanej gry, za co należą się wielkie brawa autorowi. Nie dziwi mnie też fakt, że wygrała wiele nagród i doczekała się wielu odsłon.

Sylwia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz