Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

niedziela, 13 września 2015

Pierwszy, ale drugi kontakt. Rycerze Pustkowi.

Jeśli uważnie śledzicie naszą stronę, to zapewne wiecie, że w maju odwiedził nas Paweł Szewc z grą Rycerze Pustkowi. Wówczas przeprowadziliśmy rozgrywkę w oparciu o to zasady, które zostały nam opowiedziane. Teraz dokładnie przeczytaliśmy i przeanalizowaliśmy instrukcję. Po udanym ufundowaniu projektu na wspieram.to, nie mogliśmy się doczekać kolejnej rozgrywki. W tym tekście przekonacie się, co myślimy o Rycerzach Pustkowi po kilku dwuosobowych rozgrywkach.

Póki co, rozegraliśmy partie oparte o podstawowy scenariusz. Uważam, że jest on dobry, ażeby poznać mechanizmy gry, lecz ciężko w nim doprowadzić do walki pomiędzy rycerzami. Każdy skupiony jest raczej na szybkim wykonaniu trzech misji, nim skończy się czas, czyli po 6 turze. Oczywiście pokonując bezdroża Australii można spotkać innych wrogów i dzięki temu zapoznać się z mechaniką walki. 


Ponadto misja ta polega głównie na pojechaniu do punktu A, wykonaniu testu, przemieszczeniu się do punktu B i wykonaniu testu. Poprzez to pierwszy scenariusz może być na dłuższą metę zbyt monotonny. Dlatego uważam iż, świetnie nadaje się na pierwsze rozgrywki. 
 
Postaci wydają się nam wyważone. Każdy z nich posiada specjalne umiejętności, które są dobre, ale nie działają stale, lecz sprawdzą się tylko w sprzyjających okolicznościach. Jeden rycerz jest dobry w walce z wrogami, otrzymując dodatkowe bonusy, drugi ma więcej kostek w czasie eksploracji, a jeszcze inny lepiej porusza się po bezdrożach i łatwiej mu uciekać wrogom. W czasie naszych rozgrywek nie zauważyliśmy więc, aby któryś zawodnik miał prościej. 
 
Świetnym pomysłem jest możliwość dołączania przedmiotów. Możemy dzięki temu stworzyć prawdziwe postapokaliptyczne bronie, które dla nas, ludzi XXI są czymś niewyobrażalnym. 
Rycerze Pustkowi zostali wydani na bardzo dobrym poziomie. Wykonanie elementów jest zadowalające, a grafiki powalające. Jednak ramka, która skala naszą planszę, to jedyna rzecz, do której się doczepię. Jest ona zrobiona bardzo, bardzo na wymiar, nawet trochę za ściśle i trzeba dokładnie dopasować heksy, aby się nie zrobiły "wertepy". Zapewne na stole bez materiału nie ma takiego problemu :-) 

W sieci spotkałam się z opinią, że gra posiada bardzo dużo ikonografii. Zgodzę się z tym. Jednak wszystkie są dla nas instynktowne i nie mieliśmy problemów z ich zapamiętaniem.
W naszych kolejnych poczynaniach mamy zamiar spróbować zagrać w inny scenariusz. Są one inaczej skonstruowane i mamy nadzieję, że trochę się pobijemy między sobą. Ponadto jeden z nich jest pół-kooperacyjny, co jest też świetnym pomysłem urozmaicających grę. 

Sylwia. 


Pełna recenzja znajduje się TUTAJ.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz