Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

poniedziałek, 21 września 2015

Siggil. Recenzja gry od wydawnictwa Capsicum Games.

Tytuł: Siggil
Rok wydania: 2015
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 20 minut
Język: francuski, angielski


Siggil to jedna z gier, o której pisałam w zapowiedziach Essen. Wydawnictwo Capsicum Games przysłało nam egzemplarz tej karcianki. Działa ono na rynku francuskim od 2014 roku. Do tej pory wydało Fleet Commander - grę sci-fi dla dwojga z miniaturkami oraz Speakeasy, której recenzja ukaże się na naszej stronie nieco później. Teraz sprawdźcie, czy Siggil zrobił na mnie takie wrażenie, jak się spodziewałam.



Gra karciana, czyli co w pudle...
Gra ta składa się z siedmiu unikalnych zestawów kart, ponumerowanych od 1 do 7. Ponadto każda z nich ma jedną specjalną kartę – ducha. Są one również ponumerowane od 1 do 7. Jak więc zapewne zauważyliście, gra opiera się na liczbie siedem. Ponadto Siggil jest pozycją logiczną, w której liczenie kart i obserwacja przeciwnika jest kluczem do zwycięstwa.


Gra karciana, czyli o kartach w pudełku.
Karty wykonane są bardzo dobrze. Pomimo ciągłego ich zagrywania i zbierania ze stołu nie wycierają się i nie zaginają im rogi. Rysunki w rzeczywistości są jeszcze ładniejsze niż w internecie. Niektóre z nich są surrealistyczne. Nie do końca też można pojąć co one przedstawiają. Kreska jest bardzo płynna i na niektórych zestawach bardzo dynamiczna. Ponadto kolory są stonowane, delikatne. Tomasz ma problem z rozróżnieniem dwóch zestawów: liści i piórek, które na stole wyglądają bardzo podobnie. Według mnie, autor rysunków, Maud Chalmel, świetnie się spisał i zaznaczę, że jest to jego debiut w świecie planszówkowym.

Co robimy z tymi wszystkimi kartami?
Gra Siggil oferuje 5 różnych początkowych rozstawień, które Tomasz skojarzył z Mahjongiem. Po części zgodzę się i nawet uważam, że inne klasyczne rozstawienia z tej gry można wprowadzić do Siggila, nieco go modyfikując (kwestia liczby kart). 



 
Na początku gry tasujemy wszystkie 56 kart. Układamy je w jeden wybrany przez nas schemat. Każdy z nich opiera się o naprzemienne wyłożenie rzędów kart, raz odkrytych i raz zakrytych. Jeżeli na wierzchu (czyli pośród kart odkrytych z widocznym w 100% obrazkiem) znajdzie się jakakolwiek karta ducha (ang. spirit), to należy ją odłożyć na bok. Będą to pierwsze duchy, które zawodnicy będą mogli stworzyć. Jednak jeśli w trakcie rozgrywki odkryjecie kolejne, to staną się one w ten sam sposób dla was dostępne.



 
Następnie, zaczynając od losowo wybranego pierwszego gracza, można wziąć jedną z widocznych i odkrytych rysunkiem ku górze kart. Następni zawodnicy robią to samo. Jeśli w którymś momencie odkryjecie (ujawni się ona w 100%) kartę z zakrytym rysunkiem to natychmiast ją należy odsłonić i tym samym staje się ona dostępna dla kolejnych graczy. W grze należy tworzyć - łapać - duchy. Można to zrobić na dwa sposoby poprzez zagranie w swojej turze, po dobraniu karty ze stołu:


  • kart o tych samym numerach, co dostępny duch

  • LUB


  • kart z tej samej talii, co dostępny duch.


  • Złapane duchy każdy gracz układa przed sobą. Inni zawodnicy mogą je przejąć zagrywając większą liczbę kart, niż duch rywala. To znaczy, że duch składający się z trzech 7, można zabrać zagrywając cztery 7 (bo więcej nie ma kart o tej wartości w grze) albo sekwens kart z piórkami (bo 7. duch to piórko) o dowolnych numerach, ale w liczbie większej niż trzy.
    Gra toczy się do momentu, aż skończą się wszystkie karty na stole albo w rozgrywce dwuosobowej jeden z graczy ułoży pięć różnych duchów. W tym drugim wypadku wygrywa on automatycznie cała grę. W pierwszym zaś zwycięzcą zostaje ten, który zebrał największą liczbę duchów. 

     

    Nie dość,że gra logiczna to jeszcze karciana, lecz czy warta uwagi?
    W grze Siggil, jak już wspomniałam, przypadła mi do gustu grafika. Zasługuje ona na uwagę i w czasie rozgrywki jest czas, aby ją podziwiać. Nie zrozumcie mnie źle. Nie jest to spowodowane przestojami pomiędzy swoimi turami. Cały czas liczy się karty, które wzięli rywale, karty które jesteście w stanie zobaczyć i analizuje aktualną sytuację. Jeśli zagram trzy jedynki i ułożę z nich ducha, a widziałam, że przeciwnicy zbierali sety z kamieniem, to raczej mi się to nie opłaci, bo oni mi go i tak wezmą, a ja stracę jedynki, które mogą mi się później przydać. Z drugiej strony, żaden z rywali zbytnio nie zbierał sekwensów z piórkami, a ja już mam 4 takie karty. Widoczne są dwie kolejne, więc taki duch będzie u mnie bezpieczny. 



     
    Poza tym gra stawia nas przed innym dylematem. Mianowicie, kiedy zacząć zagrywać karty do duchów. Jak już wspomniałam, ryzykowanie z trzema kartami musi być opłacalne, ale jeśli zauważycie, że rywale kolekcjonują wszystkiego po trochu, to warto wyczuć dobry moment, aby stworzyć ducha. Przede wszystkim nie należy robić tego za późno, gdyż pamiętajcie, że gra automatycznie się skończy, jak wszystkie karty ze stołu znikną. Jeśli zrobicie to zbyt wcześnie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że przeciwnik skupi się na tym, aby go od was przejąć. Wy w ten sposób stracicie karty, punkt, a on go zyska. Ponadto weźcie pod uwagę iż tylko jednego ducha ułożycie w każdej swojej turze.



     
    Gra Siggil w dwuosobowym gronie jest znacznie łatwiejsza, bo trzeba kontrolować tylko siebie, rywala i stół. Pamiętanie o kartach kolejnych dwóch zawodników (w rozgrywce czteroosobowej) może okazać się ciężkie. Wtedy gra stanie się bardziej losowa i raczej swoje działania oprzecie na wiedzy o kartach dwóch rywali. Lepiej kontrolować dwóch aniżeli żadnego, jeśli jest to poza waszymi umiejętnościami.



     
    Siggil posiada również wariant jednoosobowy, w który bardzo przyjemnie mi się grało. Przypominało mi to rozgrywkę w Onirim, podczas której liczyłam kolory kart, które byłam w stanie poświecić, aby zamknąć konkretne drzwi. W Siggil w każdej swojej turze należy odrzucić jedną kartę ze stołu. Tutaj więc liczyłam, ile jestem w stanie poświęcić, aby stworzyć ducha składającego się z przynajmniej trzech kart. 



     
    W każdy z początkowych układów, które oferuje Siggil gra się nieco inaczej. W niektórych łatwiej blokować rywalowi dostęp do większej liczby kart, a w innych plansza bardzo dynamiczne się odsłania. Trzeba zagrać w każdy, aby wybrać swój ulubiony.
    Rozgrywka w Siggil nie dłużyła mi się. Gra się w tę karciankę bardzo przyjemnie. Polecam spróbować w nią zagrać każdemu, kto lubi pozycje logiczne. Docenią ją również osoby, które chcą nieco policzyć w grach. Nie zawiodą się na niej również miłośnicy ładnej oprawy graficznej. 

    Sylwia. 


    Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
    I.
    Klimat
    2/6
    II.
    Losowość
    5/6
    III.
    Błędy w grze
    6/6
    IV.
    Złożoność
    6/6
    V.
    Interakcja
    5/6
    VI.
    Wykonanie
    6/6
    VII.
    Cena
    6/6
    VIII.
    Czas rozgrywki w dwie osoby
    6/6
    IX.
    Skalowanie na dwóch graczy
    5/6

    Nota końcowa: 5.22/6

    Grę udostępniło wydawnictwo: 
    http://www.capsicumgames.com/

    Bardzo serdecznie dziękujemy!
    ...and something for our international readers.
    Pros:
    + quite simple rules
    + good for beginners and advanced players
    + good quality of components
    + replayability 
    + beautiful artwork

    Cons:
    - slightly random but it does not affect the game very much
     

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz