Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

piątek, 15 kwietnia 2016

Portal of Morth. Recenzja gry od abba games

Tytuł: Portal of Morth
Wydawca: abba games
Rok wydania: 2015
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 50-80 minut
Język: angielski, hiszpański (niezależna językowo)

Wychodzi na to, że lubimy gry typu tower defense. Mamy ich kilka w naszej kolekcji. Zawsze szukamy jakiś nowych wariacji tego pomysłu. Portal of Morth od abba games zwrócił naszą uwagę z powodu dwóch rzeczy: wrzucania kostek do specjalnego pojemnika oraz przede wszystkim tym, że nie jest on kooperatywną grą typu tower defense, chociaż zawiera ona taki wariant. W tej grze każdy musi bronić swojego zamku, przed nadciągającymi hordami stworów. Dziś poznacie moją opinię na temat tej gry.


Fabuła i jej wyczuwalność
Przenieśmy się do fantazyjnej krainy Sylth. Tam siły Dobra, składające się z bohaterów ludzi, elfów, krasnoludów i gnomów, dzielnie walczą i odpierają siły złowieszczego Lorda Mortha. Ten zły czarnoksiężnik użyje wszelkiego rodzaju czarów, aby popsuć szyki naszym herosom. My natomiast musimy stawić czoło hordom stworów, które wychodzą z jego portali i maszerują w stronę naszych zamków.
Należy przyznać, że fabuła Portal of Morth nie jest w żadnym wypadku jakaś wyjątkowa. Jednak nie ma to większego znaczenia, gdyż i tak w trakcie gry praktycznie zanika i skupiamy się tylko na mechanizmach i matematyce.


Mroczno-kolorowo i pełno kostek
Muszę zauważyć, że oprawa graficzna Portal of Morth jest według mnie troszeczkę za ciemna. W szczególności odbija się to na płytkach bohaterów, które mają wyznaczone miejsca na cube'y odpowiedniego koloru oraz żetonach pomocniczych. Zalecam granie przy dobrym oświetleniu. Niektóre elementy również są troszeczkę za małe, przez co mogą zawieruszyć się gdzieś na stole i w związku z tym należy uważać na nie podczas rozgrywki.
Poza tymi kilkoma drobnymi mankamentami, gra ta wykonana jest na bardzo wysokim poziomie. W pudełku dostajemy dwustronne planszy graczy, po których będą poruszali się nasi bohaterowie oraz stwory Lorda Mortha. 


Oczywiście najbardziej wyróżniają się kustomizowane kostki w czterech kolorach. Jest ich cała masa, a symbolizują one stwory, które będą zmierzały do naszego zamku. Co również przykuwa uwagę w tej grze, to specjalne naczynie, w które będziemy wrzucać wspomniane kostki, aby określić, do którego gracza one pójdą.
Same plansze graczy nie uniknęły błędów - na skrzyżowaniach są pomylone kolory. To, w połączeniu z ich słabą wyrazistością, powoduje, że trzeba bardzo uważać przy pozycjonowaniu stworów na tych polach, aby czegoś nie pomylić. Jednak jeśli raz te błędy zobaczy się, to będzie się o nich pamiętać.
Instrukcja jest dość dobrze przetłumaczona na język angielski, jednak nie uniknęliśmy kilku niejasności związanych z zasadami. Dzięki dobremu kontaktowi z autorami oraz wsparciu BGG udało się je dość szybko wyjaśnić. Muszę również w tym momencie wspomnieć, że abba games pracuje nad, nazwijmy to, drugą częścią tej gry. Ma ona zawierać więcej wariantów oraz uwzględnić niektóre sugestie graczy.

Przygotowanie do rozgrywki i opis elementów
Instrukcja zaleca rozegranie gry wprowadzające, która prezentuje podstawowe zasady gry. Ja oczywiście postaram się Wam zarysować jej pełną wersję.
Każdy z uczestników wybiera sobie jedną z ras, którą chce grać. Mamy w nich cztery rodzaje bohaterów – wojownika, kapłana, maga i specjalistę. Ten ostatni jest wyróżnikiem naszej rasy i ma zasady specjalne, które są dostępne tylko dla nas. Nie będę wnikać w poszczególne reguły każdego z nich. Wszyscy mają swoją płytkę postaci, na której mamy miejsca na oznaczenia ich doświadczenia oraz wykupionych zdolności. W trakcie gry możemy mieć w sumie pięciu herosów i maksymalnie dwóch z jednego rodzaju.
Na środku stołu kładziemy planszę główną. Na niej oznaczana jest aktualna fala stworów, która określa ile kostek pojawi się na planszach graczy. Przy niektórych falach cyfrą zaznaczona jest liczba kart Lorda Mortha, które otrzymują gracze na rękę. Na planszy głównej kładziemy również wspomniany, specjalny pojemnik, do którego będziemy wrzucać kostki. On określa, które stwory pójdą do danego gracza i którym z trzech portali wejdą na jego planszę.

Również gracze mają swoje plansze, które reprezentują obszar, którego bronią jego herosi. Na niej znajdują się trzy tory: żółty, niebieski i zielony, po których będą wędrować stwory. Wyznaczone jest również miejsce startowe dla herosów. Wszyscy gracze mają taką samą planszę. Różnią się one od siebie tylko kolorem tła.
W grze mamy cztery kolory stworów: żółte i zielone znajdujące się w zielonym worku, pomarańczowe w pomarańczowym i czerwone w czerwonym. Dana fala określa ile kostek, z którego worka pojawia się na stole. Na samych kościach znajduje się wartość ruchu stwora, wytrzymałość oraz jego podobizna. Żeby nie było za prosto, to wiele stworów ma wszelkiego rodzaju zdolności specjalne. Na przykład gobliny zmieniają swoje trasy, demony można zranić tylko atakiem spirytualnym, a trolle spowalniają naszych bohaterów.
Wspomniane karty Lorda Mortha to narzędzia, które pozwalają psuć szyki naszym przeciwnikom. Możemy je użyć w dowolnym momencie gry. Przypominam, że Portal of Morth w wersji podstawowej nie jest grą kooperacyjną.
Każdy z graczy otrzymuje swoją planszę, licznik ran i złota, trzy sztuki złota, kapłana i wojownika swojej rasy. Możemy rozpocząć grę.

Cel i struktura rozgrywki
Celem gry jest bycie graczem, który otrzymał, jak najmniej ran – pozwolił najmniejszej liczbie stworów na opuszczenie jego planszy. W przypadku remisu wygrywa osoba z większą liczbą sztuk złota. Gra podzielona jest na rundy, w których są fale stworów, a w nich występuje podział na cztery fazy:

Faza Lorda Mortha
To, kto jest Lordem Morthem w danej turze determinuje również pierwszego gracza. Na początku jest to losowa osoba, a następnie zmieniana jest na koniec fali zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Osoba będąca nim rozdaje ewentualne karty do przyszłego użycia. Przede wszystkim jednak bierze odpowiednią liczbę stworów (wskazaną na planszy w zależności od fali) i wrzuca je do pojemnika. Następnie rzuca K12 i ustala ostateczną pozycję pojemnika, celując specjalnym wyżłobieniem w wskazaną cyfrę. Teraz każdy z graczy wie, jakie i ile stworów wejdzie na ich planszę oraz którym z trzech portali (odpowiadającym kolorom ścieżek na ich planszach) to zrobią.


Faza portalu
W niej gracze, zaczynając od pierwszego, decydują czy płacą za obrót pojemnikiem z kośćmi. Jedna sztuka złota pozwala przesunąć go o jedno pole. Każdy z uczestników ma jedną szansę, aby to zrobić. Po ewentualnych obrotach, wszystkie stwory-kości lądują na polach startowych ścieżek, na planszach odpowiednich graczy.


Faza bohaterów
Całą tę fazę wykonuje jeden gracz, zaczynając od pierwszego, a następnie wszyscy wokół stołu. Na jej początku decydujemy, czy kupujemy nowych lub ulepszamy naszych obecnych bohaterów. Za pierwszą czynność musimy zapłacić złotem, a cena jest zależna od liczby już posiadanych przez nas herosów. Ulepszanie bohaterów również kosztuje złoto, ale zmniejszamy cenę o liczbę posiadanych punktów doświadczenia, które wydajemy w pierwszej kolejności. Ulepszeni bohaterowie mają oczywiście potężniejsze zdolności, jednak nie będę w nie wnikać.
Następnie nasi bohaterowie mogą się poruszyć i wykonać jeden atak. Ten może być wykonany przed, w trakcie lub po poruszeniu się. Każdy bohater ma siłę ataku oraz wzór określający, w które pola uderza. Zazwyczaj heros bije jednego stwora znajdującego się na każdym polu z jego wzoru ataku. Wówczas odejmuje mu on tyle wytrzymałości, ile wynosi jego siła. Kiedy zabije on stwora, to otrzymuje on punkt doświadczenia oraz liczbę sztuk złota zależną od koloru stwora.


Faza natarcia
Lord Morth rzuca K3. Wynik określa, o ile zostaje zwiększona prędkość każdego stwora na planszach graczy. Potwory ruszają się według określonej kolejności: żółta ścieżka, niebieska ścieżka, zielona ścieżka. Na każdej z nich pierwsze aktywowane są stwory będące najdalej, a w przypadku remisu – najbardziej wytrzymałe. Jeżeli jakiś opuści planszę w wyniku tego ruchu, to zadaje on rany danemu graczowi, które ten oznacza na swoim torze.

Po tej fazie zmieniamy Lorda Mortha – pierwszego gracza - i rozpoczynamy kolejną falę/rundę gry. W dowolnym momencie gry możemy używać agresywnych kart Lorda Mortha oraz za 3 sztuki złota „kupić” kostkę czerwonego stwora i umieścić na początku jednej ze ścieżek u innego gracza.
Po określonej liczbie rund i fal gra się kończy i wygrywa osoba z najmniejszą liczbą ran. Oczywiście jest to dość zwięzły opis rozgrywki. Nie wnikałem chociażby w rodzaje ataków bohaterów oraz odporności i inne zdolności stworów. Mam nadzieję jednak, że chociaż w najmniejszym stopniu zarysował on Wam, o co chodzi w Portal of Morth.

Wariant solo i kooperacyjny
Możemy również grać w tę grę w wersji kooperacyjnej. Wówczas gramy na dużej wspólnej planszy i bronimy zamku w jej środku. W tym trybie rzeczywiście gra wygląda, jak prawdziwe tower defense, gdyż stwory maszerują masą ku centrum
 
Różnic w zasadach jest niewiele. Na planszy pojawiają się „teleporty”, które umożliwiają szybki transport bohaterów. Karty Lorda Mortha zagrywa jeden z graczy tak, aby wprowadzić jak najbardziej negatywny efekt. Niektóre z nich powodują pojawienie się czerwonych kostek na planszy. Celem gry jest otrzymanie przez graczy, jak najmniejszej liczby ran i na koniec gry sprawdzenie swego wyniku według współczynników podanych w specjalnej tabelce.
Grając solo używamy standardowej planszy, a karty Lorda Mortha nie są używane. W połowie gry natomiast pojawia się czerwony potwór. Celem jest również otrzymanie jak najmniejszej liczby ran. Tryby jednoosobowy i kooperacyjny można uznać za pewnego rodzaju trening przed rozgrywką normalną.

X + 1,2 lub 3, czyli matematyka wyższa
Wszystko w grze obraca się wokół matematyki. Liczymy ile nasi bohaterowie mogą się ruszyć, ile zadadzą obrażeń, ile musimy wydać na ich ulepszenie oraz jak daleko mogą poruszyć się stwory. Niestety sprawia to, że klimat prawie w całości zanika, a Portal of Morth zaczyna przypominać losową, logiczną łamigłówkę. Oczywiście to nic złego, gdyż w wiele gier na tym polega. Jednak jeśli oczekujecie tu gry z epickim klimatem, to jej tu nie znajdziecie.

Losowość, a regrywalność
Gra jest z całą pewnością losowa. Poczynając od tego, jakie stwory pojawią się w każdej fali, gdzie trafią i jak daleko poruszą się, a kończąc na tym, jakie karty Lorda Mortha dostaniemy na rękę i w jakim momencie. Z jednej strony ta losowość bywa momentami frustrująca. Z drugiej natomiast wpływa na regrywalność. Zdecydowanie każda rozgrywka będzie inna. W jednej stwory mogą ruszać się bardzo wolno, co pozwoli nam ich więcej zabić, a dzięki temu szybciej ulepszać nasze postaci. Gdy potwory ruszają się szybko, to dostaniemy więcej ran i mniej ich zabijamy. W obu przypadkach podejmujemy stosowne taktyczne decyzje. Cały czas próbujemy dostosować się do sytuacji na planszy. Czasem musimy też zaryzykować i po prostu liczyć, że Lord Morth rzuci mało na kości ruchu stworów. Według mnie losowość tej gry, działa na jej plus.

Anytime...
Karty Lorda Mortha można zagrywać w dowolnym momencie. Kiedy widzę taką możliwość w zasadach gry, to od razu zapala mi się czerwona lampka w głowie. Mam po prostu bardzo nieprzyjemne wspomnienia z sytuacjami, gdzie można coś robić w każdej chwili. Tu nie było wyjątków i od razu po przeczytaniu reguł wiedziałem, że pojawią się napięte momenty w czasie rozrywki.
Karty te są bardzo wredne i dosłownie mogą popsuć komuś całą turę, o ile nie rozgrywkę. Użycie danej karty w danym momencie jest istotne, jeśli chcemy zwyciężyć. Możliwość użycia ich w dowolnej chwili, pozwala nam na, na przykład, poczekanie, aż dany bohater przeciwnika ruszy się i dopiero wtedy zagrać kartę, która go przesunie lub zabroni wykonania ataku. Brak z góry określonego timingu również może spowodować takie sytuacje, gdzie strona „dotknięta” efektem karty stwierdzi, że już wykonała daną akcję, a to, że drugi gracz w kilkusekundowej przerwie nie zdążył zagrać karty, to już nie jego sprawa. Oczywiście wszystko zależy od postawy graczy i ich podejścia do gry. Jednak uczulam, że Portal of Morth to jedna z tych gier, w których musimy być dla siebie nieprzyjemni. Tym, którzy tego nie lubią zalecam granie w wersje kooperacyjną.

Tak, czy nie?
Muszę przyznać, że Portal of Morth to jedna z ciekawszych gier, w które miałem okazji zagrać od pewnego czasu. Z całą pewnością na jej plus działa nietypowe wykonanie oraz mechanizm wrzucania kostek do pojemnika, a potem jego obracania. Niektóre mechanizmy oraz elementy mogłyby być też lepiej dopracowane, ale całe doświadczenie z tą grą oceniam pozytywnie.
Nie przeszkadza mi w niej również negatywna interakcja, gdyż lubię takie coś w grach planszowych. Chociaż przyznam, że mogłaby mieć ona lepszy timing – oczywiście chodzi mi o karty Lorda Mortha. Tryb kooperacyjny również oceniam pozytywnie, ale jak wcześniej wspomniałem, jest on swego rodzaju treningiem. Moja żona powiedziała, „że dzięki niemu możemy poznać, jak myśli nasz ewentualny, przyszły przeciwnik.”
Rozgrywka dwuosobowa w żadnym wypadku nie dłuży się, gdyż cały czas coś planujemy, obliczamy oraz patrzymy co robi przeciwnik, aby w odpowiednim momencie mu popsuć plany, poprzez zagranie karty Lorda Mortha. Niestety nie mieliśmy okazji, zagrać w większą liczbę osób. Jednak widzę, że gra może mieć momenty, które spowodują u nas paraliż decyzyjny.
Cieszę się, że Portal of Morth trafił do naszej kolekcji. Jest to z całą pewnością interesująca pozycja typu tower defense. Powinna ona zadowolić każdego miłośnika tego rodzaju gier. U mnie z całą pewnością wywołała bardzo pozytywną reakcję i śmiało ją polecam.

Tomasz
Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
3/6
II.
Losowość
4/6
III.
Błędy w grze
4/6
IV.
Złożoność
5/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
5/6
VII.
Cena
6/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
6/6
IX.
Skalowanie na dwóch graczy
5/6
Końcowa nota:  4.88/6
Grę udostępniło wydawnictwo: 
abbagames.com/

Bardzo serdecznie dziękujemy!
Pros:
+ many, many dice
+ good quality of components
+ randomness which affects replayability
+ interesting spinner mechanism
+ competitive and cooperative mode

Pros/cons:
+/- rather non-thematic, logical gameplay
+/- anytime 'take that' (cutthroat) mechanisms

Cons:
- some of the components are too small and dark
- some minor inconsistencies in the rules

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz