Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

środa, 4 stycznia 2017

Legends of Labyrinth. Recenzja gry od wydawnictwa Let's Play

Tytuł: Legends of Labyrinth
Wydawca: Let's Play
Rok wydania: 2016
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30 minut
Język: polski

O grze Legends of Labyrinth nie słyszałem do momentu, w którym wydawnictwo, a zarazem jej autorzy zgłosili się do nas w sprawie promocji oraz recenzji tego tytułu. Po zapoznaniu się z kampanią crowdfundingową na wspieram.to, zdecydowałem się na napisanie tekstu na temat tej gry, gdyż z opisu wyglądała ona na bardzo niezobowiązującą, ale wredną pozycję.

Przed wyruszeniem…
Fabuła opisywanej gry osadzona jest w uniwersum znanym z Labyrinth: Paths of Destiny. Jest to swego rodzaju prequel tego tytułu. Gracze wcielają się we władców, którzy zbierają drużyny zanim te wyruszą do tytułowego labiryntu.
Autorami gry są Kamil Matuszak i Mateusz Pronobis. Jest to duet odpowiedzialny za wszystko co związane z wydawnictwem Let’s Play. Na łamach naszej strony mogliście przeczytać wywiad z jednym z nimi (click).

Elementy gry
Legends of Labyrinth (dalej LoL) to gra karciana. Opiera się ona na trzech rodzajach kart. Są to:
1. Karty działań, które pozwalają nam na wykonywanie różnego rodzaju akcji w grze lub na przeszkadzanie przeciwnikom.
2. Karty bohaterów, które musimy rekrutować, aby stworzyć drużyny. Jest dziewięć rodzajów kart bohaterów.
3. Karty drużyn, które tworzą swego rodzaju planszę i odpowiadają rodzajom kart bohaterów. Jeśli uda się nam zrekrutować daną drużynę, to możemy korzystać z ich zdolności specjalnej.

należy zebrać drużynę
W LoL może grać od dwóch do czterech graczy. Celem gry jest zebranie trzech drużyn, które muszą składać się z czterech kart bohaterów tego samego rodzaju. Jeśli komuś się to uda, to rozgrywka automatycznie kończy się i ta osoba wygrywa.
Na początku gry każdy z uczestników dostaje dwie karty akcji na rękę, rozkładamy karty drużyn na środku stołu i możemy rozpocząć zabawę. W LoL gramy według bardzo prostego schematu. Każdy gracz wykonuje następujące kroki w swojej turze (zawsze według poniższej kolejności):
1. Dobieramy kartę działań na rękę lub dwie karty, jeśli nie mamy żadnej.
2. Jeżeli mamy już zwerbowane jakieś drużyny, to możemy użyć ich zdolności specjalnej.
3. Jeżeli przed sobą mamy legendarnych bohaterów (jeden z rodzajów kart bohaterów), to możemy użyć ich zdolności specjalnych. Są to jedyni bohaterowie, którzy mają takie umiejętności.
4. Wykonujemy 1 akcję, z dwóch dostępnych:
a) Zagranie karty – używamy kartę działań i wprowadzamy to, co jest na niej napisane. Może to być zwerbowanie (pociągnięcie z talii kart bohaterów i położenie ich przed siebie) bohaterów, dobranie kart działań, pozyskanie dodatkowych akcji, uprzykrzenie życia rywalowi lub dowolna taka mieszanka – zależy, co jest napisane na karcie działań.
b) Powołanie drużyny – jeżeli mamy 4 karty bohaterów tego samego rodzaju, to możemy ich zwerbować. Odrzucamy ich wówczas i wtasowujemy z powrotem do talii bohaterów. Następnie kładziemy nasz znacznik na karcie drużyny z odpowiadającą podobizną. Od przyszłej kolejki możemy używać jej zdolności specjalnej.
5. Użyte karty działań odrzucamy na stos kart odrzuconych.
6. Jeżeli mamy na ręce więcej niż 7 kart działań, to musimy je odrzucić do tej liczby.
Po tych krokach, swoją kolejkę wykonuje następny gracz i tak aż do momentu, w którym ktoś zwerbuje 3 drużyny.

Nie z tej epoki
Pewnie zauważyliście, że na początku nie odniosłem się do sposobu wykonania gry. Jest to oczywiście celowe. Otóż całą grę, czyli wykonanie i mechanizmy, uważam za coś troszeczkę nie z tej epoki. Co przez to rozumiem?
Pudełko do gry jest wysuwane z tekturowego etui. Za dzieciaka pamiętam, że gry komputerowe lub niektóre kasety VHS były tak pakowane. Jakość kart też nie jest porywająca. Już po pierwszym przetasowaniu było widać zadarcia na czarnych obwódkach. W grze robi się to dość często, więc karty bardzo szybko zużywają się. Oprawa graficzna używa ilustracji użytych w Labyrinth: Paths of Destiny. Nie mam ku temu żadnych zastrzeżeń. Jest ona przyjemna dla oka i zwracamy na nią uwagę, gdyż staramy się zbierać zestawy tych samych kart bohaterów. Instrukcja napisana jest poprawnie i nie ma problemów ze zrozumieniem tej prostej gry. Muszę przyznać, że bardzo spodobało, a wręcz rozbawiło mnie rozpisanie w regułach „timingu” (kolejności wykonywania akcji, czy też reakcji). Nie zawsze coś takiego spotyka się w grach, w których można coś zrobić „w dowolnym momencie”. Jako, iż miałem w swym życiu wiele utarczek z tym związanych (zapewne autorzy również, stąd te klaryfikacje... ;-) ), to bardzo doceniam coś takiego.
Jeżeli chodzi o samą rozgrywkę, to również odnoszę wrażenie pewnej archaiczności. Może to słowo nie do końca oddaje to, co mam na myśli. Prawdopodobnie bardziej pasowałoby tu stwierdzenie „old school”. Czemu? Jest to gra bardzo losowa. Wszystko zależy od tego, co pociągniemy z talii kart działań lub bohaterów. Poza tym co chwila w trakcie gry w LoL są momenty w stylu: „Ha! Dostałem potężniejszą kartę od innych i teraz coś Wam popsuję, bo jestem wrednym i muszę takim być, żeby wygrać”. Istnieje też karta resetu (o nazwie Reset…), która praktycznie zrównuje wszystkich do jednego poziomu. W związku z tym gramy, nie planujemy i zastanawiamy się co robimy, bo nie za bardzo możemy i tylko reagujemy, na naszych przeciwników. Kiedy przychodzi nasza tura, to zagrywamy to, co akurat mamy (co jest aktualnie najlepsze na ręce) i tyle. Jest to lekkie i łatwe, ale momentami bardzo przypomina Magiczny Miecz/Talisman, a jeszcze bardziej Munchkina...

Mini dodatek
Powinienem jeszcze wspomnieć, że kopia gry przez nas otrzymana również zawierała mini rozszerzenie „Seasons”. Wprowadza ono kartkę z dwunastoma miesiącami i dzięki temu, co rundę gry zmienia się jakaś zasada specjalna. Możemy z nim grać w taki sposób, że miesiące następują wedle ustalonej kolejności lub zupełnie chaotycznie, rzucając kostką K12 (czy wspominałem już o Magicznym Mieczu?) przed nową rundą. Dodatek ten nie wywraca i tak już zupełnie szalonej rozgrywki, a co najwyżej dodaje szczyptę pieprzu do całej zupy ;-)

LOL?
Pierwsze litery tytułu gry tworzą skrót LoL. Może w tym momencie sięgam za daleko wyobraźnią, ale mogę to zinterpretować w dwojaki sposób. Po pierwsze możemy mieć skojarzenie ze sławną grą typu MOBA – League of Legends. Tam też mamy drużyny, które ze sobą walczą… Druga opcja nachodząca na myśl, to odniesienie do akronimu „laughing out loud”. Odpowiedniego odbiorcę, ta gra rzeczywiście będzie rozbawiać. Nie wiem czy autorzy wymyślając tytuł dla tej gry kierowali się którąś z powyższych opcji przeze mnie przedstawionych, czy jest to jakiś kawał, którego znaczenie znają tylko oni, czy po prostu tak wyszło „w praniu”.

Nie dla mnie
Legends of Labyrinth to niestety nie jest gra dla nas. Z żoną szukamy raczej bardziej wymagających tytułów. Tu mamy po prostu wieloosobowe układanie pasjansa z negatywną interakcją. Oczywiście nie mamy nic przeciw wrednym grom, ale chcemy podejmować w nich istotne decyzje, które mogą okazywać się nieprzyjemne dla przeciwników. Według mnie tytuł ten powinien dobrze spisać się na jakiś luźnych imprezach, niekoniecznie poświęconym grom planszowym. Sądzę, że spodoba się on również wszystkim, którzy doceniają Munchkina.

Tomasz

Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
2/6
II.
Losowość
2/6
III.
Błędy w grze
6/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
4/6
VII.
Cena
3/6
VIII.
Czas rozgrywki w dwie osoby
3/6
IX
Skalowanie na dwóch graczy
2/6
Końcowa nota:  3.77/6


Grę udostępniło wydawnictwo: 
etsplaygames.pl/


Bardzo serdecznie dziękujemy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz