Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

piątek, 26 lutego 2016

The DOME. Recenzja gry wydawnictwa BoardM Factory

Tytuł: the DOME
Rok wydania: 2015
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 45-60 minut
Język: angielski, japoński

Przenieśmy się do przyszłości, w której to świat uległ zagładzie nuklearnej, spowodowanej przez błąd programu odpowiedzialnego za odpalenie rosyjskich rakiet. Resztki ludzkości schroniły się w tytułowej Kopule. Niestety oni też stanęli przed zagładą z powodu braku jedzenia i wody. Na całe szczęście odkryto coś, co nazwano „cząsteczką C”. Okazało się, że dzięki sygnałom elektronicznym można ją przekształcać w cokolwiek się zechce. Wiele lat później wszystko było od niej zależne i przeniknęła ona we wszystkie aspekty związane z życiem ludzi. Efektem było stworzenie jednego elektronicznego systemu, który pozwala na komunikację z kimkolwiek, gdziekolwiek lub nawet na teleportowanie się z miejsca na miejsce. To oczywiście znakomite pole do zabawy i popisu dla hakerów, w których wcielamy się w grze. Tak wygląda fabuła the DOME. Sprawdźmy, czy ta koreańska gra jest warta uwagi.


Co w pudełku?
The DOME to gra karciana, w związku z tym w pudełku znajdziemy oczywiście karty. Są one wykonane z dobrej jakości papieru. Na nich znajdują się napisy w dwóch językach: angielskim i japońskim. Niestety przez to obie czcionki (nie, żebym był wstanie czytać po japońsku) są dość małe i mało czytelne. Grafika na kartach jest dość przyjemna dla oka, ale mało urozmaicona. Wiele kart ma te same rysunki i różne nazwy, co nie pomaga w ich rozpoznawaniu, ale może taki był zamysł autora i wydawcy.
Ciekawym pomysłem jest mała planszo-mata dla graczy. Na niej zaznaczamy nasze aktualne punkty życia, surowce i liczbę akcji. Jest na niej również bardzo sprytne miejsce, w które wsuwamy kartę postaci, którą gramy. Z całą pewnością pomaga to zachować pewien porządek w naszym obszarze gry, który w jej trakcie staje się małym bałaganem...
Jeżeli chodzi o zasady, to być może są one napisane w wersji oryginalnej, ale z całą pewnością nie są za dobrze przetłumaczone na język angielski. Przez to w trakcie rozgrywki dochodzi do niejasnych sytuacji.

Zarys gry
Każdy z graczy wybiera sobie postać i karty do gry. W the DOME mamy do dyspozycji czterech bohaterów-hakerów oraz ich talie złożone z 30 kart. Naszym celem jest pokonanie przeciwnika poprzez sprowadzenie jego punktów zdrowia do 0 lub doprowadzenie do sytuacji, w której musi on pociągnąć karty ze swojej talii, a nie może tego wykonać.
Na początku rozgrywki dostajemy na rękę określoną liczbę kart (zależne od postaci). Następnie, niektóre z nich wybieramy, aby były naszymi surowcami (czerwony, niebieski i żółty). Maksymalny limit surowców również zależy od naszego bohatera. Na środek stołu wykładane są cztery karty systemów – są to wspólne programy lub akcje, które oboje z graczy mogą hakować. W swojej turze każdy ma do dyspozycji 3 akcje, które może poświęcić na:
1. Pociągnięcie do dwóch kart ze swojej talii.
2. Dołożenie do dwóch kart ręki, jako surowców.
3. Zagranie karty. W grze występują trzy rodzaje kart: programy (zdolności pasywne lub działające raz na turę), akcje (efekty jednorazowe) oraz zagłuszacze (karty blokujące ataki/poczynania przeciwnika). Zazwyczaj zagranie karty wiąże się z opłaceniem jej kosztu w odpowiednim kolorze. Każda z nich ma X/Y, gdzie X to liczba kart, które należy odrzucić z surowców, a Y to liczba kart, które wystarczy mieć w surowcach. Co ciekawe karty akcji i zagłuszaczy po ich wykorzystaniu lądują w naszych surowcach.
4. Hakowanie. Każdy z graczy ma dwa znaczniki hakowania – główny i drugorzędny. Poruszamy się nimi na wspólnych kartach systemu. Celem jest dobrnięcie naszym znacznikiem do końca. Aby to uczynić to musimy przebrnąć przez pola, które odpowiadają kolorom surowców. Kiedy hakujemy wybieramy jeden z nich i ruszamy nasze znaczniki o tyle pól, ile mamy danych surowców. Główny znacznik powoduje to, iż jeśli położymy go gdzieś jako pierwsi, to drugi gracz nie może rozpocząć hakowania tej samej karty. Kiedy dotrzemy do końca toru karty systemowej, to wprowadzamy jej efekt w życie.
Wszystkie te akcje wykonujemy po to, aby pokonać naszego przeciwnika. Oczywiście im lepsze combo-engine uda nam się zrobić, tym lepiej dla nas.

Jest to bardzo zwięzły opis rozgrywki, w którym starałem się nie wnikać w detale.

Muszę jeszcze wspomnieć, że w the DOME można grać w trybie wieloosobowym. Wówczas gra się „wszyscy kontra jeden”. Niestety nie mieliśmy okazji zagrać w ten sposób.

Perspektywa niekarciankowca
We wstępie moich myśli końcowych, muszę zaznaczyć, że nigdy nie byłem fanem gier karcianych, w których trzeba tworzyć swoją talię i rywalizować ze swoim przeciwnikiem. Moje dłuższe doświadczenia z tego typu grami ograniczyły się do trzech tytułów: Doom Trooper, Middle Earth: The Wizard i Call of Cthulhu CCG. Nigdy nie grałem w Magic: The Gathering, Androida (lub inne gry LCG itp.), czy co tam teraz jest modne. Po prostu nie rajcowało mnie coś takiego. Wspominam o tym, żebyście wiedzieli, z jakiej perspektywy oceniam the DOME.

Jak we wszystkich grach karcianych, w których składa się swoją talię, z którymi miałem do tej pory do czynienia, także w the DOME nie uniknięto błędów. Część z nich wynika zapewne z nie do końca dobrego przetłumaczenia instrukcji i tekstu na kartach na język angielski. Jednak w czasie rozgrywek również natrafialiśmy na problemy związane z kolejnością wykonywania akcji (timing). Jednak staraliśmy się w nich stosować zasadę, że „gracz aktywny zawsze wybiera kolejność wykonywania działań, które następują w jednym momencie”. Sprawdzało się to całkiem dobrze i nie mieliśmy napiętych sytuacji związanych z interpretacją zasad.

Pomimo tego muszę przyznać, że w the DOME grało mi się całkiem przyjemnie i emocjonująco. Po części sprawił to fakt, że w pudełku mamy już przygotowane talie dla każdej postaci, więc nie trzeba tracić czasu na ich tworzenie. Niemniej gra daje taką możliwość, ale wówczas wymagałoby to, moim zdaniem, posiadania dwóch zestawów startowych. Jednak talie i zdolności bohaterów wydają się wyważone i co ważniejsze, pomimo pewnych podobieństw, każdym gra się troszeczkę inaczej. Jeden jest nastawiony na atakowanie talii przeciwnika, drugi na szybkie przejmowanie kart systemów, trzeci na instalacje masy programów i korzystania z ich profitów, a czwarty na bezpośrednie atakowanie gracza.

Gra przebiega według pewnego schematu. Na początku każdy z graczy stara się zbudować pewien engine, na którym oprze swoje dalsze poczynania w grze. Do tego momentu agresja między graczami jest dość mała. Jednak w pewnym momencie trzeba przejść do ofensywy i wtedy rzeczywiście staje się emocjonująco. Zaczynamy tracić karty w talii, spada nam liczba punktów życia i zaczyna być nieciekawie. Jednak można się podnieść z każdej sytuacji. Pamiętam, że w jednej rozgrywce już myślałem, że przegrałem. Jednak nie poddałem się i udało mi się zwyciężyć. Fakt, że pomogła mi w tym trochę losowość (powrócę do tego jeszcze), ale sprawiło to, że partia była bardziej epicka.
The DOME od samego początku rozgrywki stawia nas przed dylematami. Wszystkie karty w naszej talii są przydatne, w ten czy inny sposób. Jednak niektóre z nich musimy poświęcić na nasze surowce. Nie możemy również bezmyślnie dociągać kart z talii, bo może nam się ona szybko skończyć i przez to przegramy grę. Wszystkie nasze poczynania musimy koordynować według tego, co akurat mamy dostępne oraz z tym, jakie karty systemów są dostępne i jak szybko uda nam się je zhackować. W związku z tym the DOME to raczej gra taktyczna z małym miejscem na strategię.
Oczywiście, jak w większości gier karcianych, nie unikniemy losowości. W the DOME może ona dosłownie przechylić szalę zwycięstwa, o czym już wspomniałem. Winny jest, jak zawsze, dociąg kart – zarówno z własnej talii, jak kart systemów. Te drugie mogą spowodować pewnego rodzaju lawinę, której drugi gracz nie jest w stanie powstrzymać, jeśli na przykład wyjdą, jedna po drugiej, karty, które zadają takie, a nie inne obrażenia. Trzeba mieć to na uwadze, ale raczej nie można się na coś takiego przygotować.

The DOME to dynamiczna, dość prosta gra, która stawia przed interesującymi dylematami. Czy to wystarczy, żeby wbić się na rynek gier karcianych, na którym konkurencja jest dość spora? Miejmy nadzieję. Z całą pewnością pomogłoby jej doszlifowanie zasad. Ja bardzo się cieszę, że znalazła się w naszej kolekcji. Na pewno z chęcią będę do niej powracał.

Tomasz

Pomocnicza ocena zbiorcza według naszej zawiłej skali:
I.
Klimat
4/6
II.
Losowość
4/6
III.
Błędy w grze
4/6
IV.
Złożoność
6/6
V.
Interakcja
6/6
VI.
Wykonanie
6/6
VII.
Cena
?/6
VIII.
Czas rozgrywki
6/6
IX.
Ocena gry
5/6
Końcowa nota:  5.12/6

Grę udostępniło wydawnictwo:
http://boardm.co.kr/shop/main/index.php
Bardzo serdecznie dziękujemy!
and something for our international readers:
Pros:
+ dynamic gameplay
+ each character plays in diffrent way
+ replayability
+ combo-engine building game
+ quite nice artwork

Cons:
- randomness (mostly in system cards)
- some mistakes in translation

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz