Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

piątek, 27 lutego 2015

Podwójne TOP 20 gier po drugim roku przygody z planszówkami. Miejsca od 10 do 1.

Rok temu zrobiliśmy podwójne TOP 10 gier po naszym pierwszym roku przygody z planszówkami. Od tego czasu nasza kolekcja rozrosła się do ponad 100 tytułów. Postanowiliśmy, że co roku będziemy dodawać dziesięć gier do naszej "listy wszech czasów". Oto druga edycja naszego podwójnego TOP ulubionych gier. W związku z tym prezentujemy nasze podwójne TOP 20 gier. Oto część druga i miejsca od 10 do 1.


Poprzednie zestawienie możecie przeczytać TUTAJ. Przypominamy, że obie listy powstały osobno. W związku z tym jest wielce prawdopodobne, że tytuły gier będą się powtarzać. Chcemy również zaznaczyć, że wbrew pozorom stworzenie takiej listy gier nie jest łatwym zadaniem. Mając tyle gier na półkach naprawdę trudno wybrać te „najlepsze z najlepszych”. Chcemy również przypomnieć, że z racji naszego ekscentrycznego gustu, na listach tych będą dość specyficzne tytuły.

*Sylwia - miejsca 10-1*

10. Polis: Fight for the hegemony
Jest to bardzo dobra gra cywilizacyjna dla dwojga. Uplasowała się bardzo wysoko mimo, że posiadamy ją w naszej kolekcji tylko kilka miesięcy. Dlaczego? Pamiętam swoją pierwszą rozgrywkę, którą zakończyliśmy po pierwszej rundzie, bo źle zaplanowałam swoje akcje i straciłam wszystkie punkty prestiżu, czyli przegrałam. Był to dobry kopniak, który sprawił, że więcej do takiej sytuacji żadne z nas nie doprowadziło. Zrozumieliśmy, a ja doświadczyłam na własnej skórze,  że prestiż to najważniejszy element tej gry nad którym nie można stracić kontroli. Właśnie ten bodziec przyczynił się do tego, że tak podoba mi się ta gra. Jeden zły ruch, nieprzemyślana decyzja i po całej grze. Polecam.

9. Pupile podziemi
Im częściej gram w tę grę, tym coraz bardziej się do niej przekonuję. Przyjemny klimat gry połączony jest z bardzo wymagającą rozgrywką. Ponadto humor Vlaada Chvátil bardzo przypadł mi do gustu już w jego poprzedniej pozycji, w którą miałam okazję grać, czyli Galaxy Trucker. Mąż pewnie się zdziwi, że nie mam właśnie Galaxy Truckera na liście. Czemu? Pupile Podziemi to nie jest gra dla każdego. Jest trudna, ciężka, mózgożerna. Galaxy Trucker to gra, po którą ściągamy z półki najczęściej na spotkaniach towarzyskich. Jest ona krótka, łatwa i przyjemna. Zupełne przeciwieństwo Pupili Podziemi, która bardziej mi pasuje.

8. Le Havre

Le Havre to dobrze działająca w gronie dwóch osób gra Uwe Rosenberga. Jest tak stworzona, że nie ma w niej złych decyzji, są tylko gorsze, ale nadal wiele można nimi zdziałać. Podkradanie przeciwnikowi akcji to też ważny element tej gry, który sprawia, że jest to gra z negatywną interakcją. Czasami bardziej opłacalne jest zbudowanie droższego budynku, aby to przeciwnik musiał nam płacić za każdym razem, gdy będzie chciał z niego skorzystać. Przyjemna i wymagająca gra, taka jest Le Havre.

7. Carnival Zombie
Jest to jedyna gra kooperacyjna w pierwszej dziesiątce. Czyżby :) ?! Przede wszystkich jest to niekonwencjonalna gra o zombie. Doceniam w niej klimat i ilustracje. Ponadto jest to niezwykła łamigłówka, przed którą stajemy w każdej naszej rozgrywce. Podoba mi się również w niej zbalansowanie postaci a przedmioty, które każda z nich może znaleźć są unikalne.

6. Archipelago
Pięknie wykonana gra z ładną grafiką, to po pierwsze. Po drugie, wymaga dużego skupienia i planowania przyszłych ruchów. Lepiej sprawuje się w większym gronie, ale ma swój urok również w rozgrywkach dwuosobowych. Dodatek Archipelago: War & Peace odświeża ten tytuł i wprowadza kilka ciekawych wariantów rozgrywki. Rozgrywka jest też dzięki niemu bardziej agresywna. Warto poświęcić tej grze 3 godziny swojego wolnego czasu.

5. Firefly: The Game
Z całą pewnością jest to gra dla fanów serialu Firefly. Po raz kolejny zaznaczę, że doceniam w niej klimat uniwersum Verse'. Jest on niezwykle wyczuwalny. Dla niefana, to tylko pick-up and deliver. Ciężko mi ocenić, czy ta pozycja przypadnie do gustu takiej osobie. Na rynku pojawiło się już kilka dodatków do tej pozycji, które urozmaicają rozgrywkę i wpływają na jej regrywalność. W Firefly: Pirates & Bounty Hunters bardziej do gustu przypadło mi poszukiwanie uciekinierów aniżeli włamywanie się na statki przeciwników. Czemu? Wydaje mi się to mało opłacalne i ryzykowne (ale klimatyczne). Ponadto odchodzimy tym samym od głównej misji w grze, co może zostać wykorzystane przez naszych rywali. Jednak warto spróbować.

4. The Capitals
Najlepsza gra o budowaniu miasta, w jaką miałam okazję grać. Pomimo różnorakiej ikonografii, łatwo ją wytłumaczyć nowych graczom. Najważniejsze w niej jest zbudowanie doskonale działającego miasta – tak zwanego silnika (ang. engine). W ten sposób zdobędziecie zwycięstwo w tej grze.

3. Sid Meier’s Civilization – The Board Game           
Bardzo dobra gra cywilizacyjna. Posiadamy oba dodatki, dzięki czemu rozgrywka jest jeszcze dłuższa. Wprowadzają one kilka akcji, które urozmaicają już wymagającą grę. Jest ich tak wiele, że Tomasz w każdej naszej rozgrywce o jakiejś zapomni i wtedy się denerwuje ;-).  Dobra organizacja i zapamiętanie zasad w tej grze jest bardzo ważne. Przede wszystkich jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż w tej pozycji nie ma żadnej losowości. Każdy ruch zależy od nas i naszej strategii. Gra posiada bardzo zniebalansowane nacje, co jest jej dużym minusem. Jednak warto do niej przysiąść, bo rozgrywka przynosi dużo satysfakcji. Czas przy niej spędzony jest adekwatny do tego, co ta gra sobą reprezentuje.

2. City of Remnants
Nadal zachwyca mnie sposób połączenia mechanik w City of Remnants. Przez rok grania w gry planszowe nie natrafiłam na równie dobrą grę w tej kwestii. Pozycja ta zasługuję na większą uwagę w świecie planszówkowym. Jest to dla mnie niedoceniona gra. Świetnie sprawuje się w dwie osoby. Poza tym każde nasze rozgrywki są bardzo wyrównane przez co do końca nie wiadomo, które z nas wygra.

1. Eldritch Horror
Nie chcę się powtarzać więc napiszę krótko. Eldritch Horror to Lovecraft w pigułce. Dobrze zbalansowana gra. Niezbyt prosta do wygrania, ale niezwykle klimatyczna.

W ciągu roku wiele się zmieniło na mojej liście. Pozostałam jednak wierna grom trwających dłuższej niż godzinę. Ponownie można zauważyć, że nie przynoszą mi tyle przyjemności gry proste, co te skomplikowane i wymagające głębszej analizy oraz większego skupienia. Doceniam w grze fabułę, co pewnie bierze się z zamiłowania do innych elementów kultury, takich jak książki, filmy. Tak, jak nie bawią mnie głupie filmy typu American Pie czy Kac Vegas, to samo dotyczy gier typu Białe/Czarne/ Szare/Bure Historie, Warewolf czy Sabotażysta. Świat byłby nudny, gdyby każdy lubił to samo, prawda? ! Ta lista to moje osobista opinia na temat gier planszowych, w które miałam okazję zagrać. Możecie się z nią nie zgadzać, ale przecież o gustach nie dyskutuje się. Mam jednak nadzieję, że chociaż na niektóre z tych pozycji zwrócicie uwagę.


*Tomasz - miejsca 10-1* 
 
Moją pierwszą dziesiątkę otwiera tytuł, który jest połączeniem gry, symulacji i narzędzia edukacyjnego. To chyba dzięki temu połączeniu znajduje się on tak wysoko. Za każdym razem jak gram w Bios: Megafauna, to jestem bardzo ciekawy wyniku i drogi ewolucji moich zwierząt. Nie jest to tytuł dla każdego. Dla jednych może wydać się za skomplikowany, a dla innych za losowy. Dla mnie jest prawie idealny. ;-)

Nawiązanie do gier komputerowych jeszcze pojawi się w tym zestawieniu. Space Empires jest dla mnie właśnie tytułem, który został przeniesiony na planszę. Chciałbym mieć więcej czasu i możliwości grania w niego. Zwłaszcza ze wszystkimi dodatkowymi zasadami. Jest to naprawdę interesująca gra wojenna.

Kolejny tytuł o podboju kosmosu. Czekam na tegoroczny dodatek, który wsparliśmy na Kickstarterze. Jest to z całą pewnością bardziej dynamiczna gra, niż tytuł z poprzedniej pozycji. W dwie osoby można rozegrać grę w maksymalnie półtorej godziny. Istnieją w niej różne drogi rozwoju i ścieżki do zwycięstwa. Świetna gra.

Carnival Zombie można chyba bez obaw nazwać euro-łamigłówką o zombie. Jednak nie czuje się tego w trakcie rozgrywki i gra ta ma silny „posmak” ameritrashu. Przecież prowadzimy grupę komandosów i walczymy z zombie w trakcie karnawału w Wenecji. Póki co jest to moja ulubiona gra o walce z żywymi trupami.

Tytuł ten też można porównać do gry komputerowej. Co mi się w nim najbardziej podoba to zastosowanie przez autora gry (Isaac Vega – jego drugim dziełem jest Dead of Winter) wielu mechanizmów. Co ciekawe wszystkie one współgrają ze sobą idealnie przez co tworzą bardzo unikalną grę. Według mnie jest ona bardzo niedoceniona na świecie. Pewnie dlatego, że ma tendencje do wydłużania czasu rozgrywki w więcej, niż dwie osoby. Niemniej jest ona nadal jedną z moich ulubionych gier.

Jest to, póki co, moja ulubiona gra typu euro. Nie ukrywam, że spory wpływ na jej wysoką pozycję ma tematyka – kolonizacja Nowego Świata. Zawsze mnie to fascynowało. Dodajmy do tego ciekawe mechanizmy, najnowszy dodatek wprowadzający więcej negatywnej interakcji (mamy zalążki 4X) i mamy przepis na sukces. Przynajmniej moim zdaniem.

Kolejny, po Star Treku, serial w pudełku. Tytuł ten pozwala przedłużyć przyjemność z oglądania krótkiej serii, jakim był Firefly. Możemy tworzyć nowe przygody, nowe załogi, nowe komiczne sytuacje. Każdy fan tego uniwersum powinien chociaż raz spróbować zagrać w Firefly: The Game.

Naprawdę chcę doczekać chwili, w której ludzkość zacznie kolonizować i eksplorować nasz układ słoneczny. Mało prawdopodobne jest to, iż stanie się to w trakcie mojego żywota. Gra High Frontier pozwala mi wcielić się w rolę tych odkrywców. Przy okazji poznałem wszystkie możliwe technologie, które mają nas zabrać ku gwiazdom. Nadal czerpię niesamowitą przyjemność grania w ten tytuł.

2. Eldritch Horror.
Jak rzekł kiedyś pewien znawca twórczości Lovecrafta: „macki, macki, macki...”. ;-) Według mnie najlepsza i najbardziej klimatyczna gra kooperacyjna. Oczywiście piszę te słowa będąc fanem dzieł Samotnika z Providence. Uważam jednak, że powinna się ona spodobać każdemu. Naprawdę warto chociaż raz zagrać w ten tytuł. Ja nie mogę się doczekać, kiedy będę miał chwilę czasu na rozegranie partii z najnowszym dodatkiem – Mountains of Madness.

Czwarta gra 4X w mojej pierwszej dziesiątce. Chyba wyraźnie widać pewien schemat ;-). "Cywilizacja" to nadal definitywnie mój ulubiony tytuł. Tyle możliwości, tyle combosów do zrobienia... Zawsze wyczekuję kolejnych partii. Jest to gra, która utrzymuje mnie w przekonaniu, że gry planszowe są lepsze od komputerowych. Zwłaszcza, że ta jest na jednej z nich wzorowana.

Robiąc tę listę utwierdziłem się w przekonaniu, że bardziej doceniam długie i skomplikowane gry. Zapewne dlatego, iż mam coraz mniej okazji, aby w nie grać. W związku z tym ze zniecierpliwieniem wyczekuje kolejnych epickich partii. Pewnie dlatego więcej „długich” gier jest w mojej pierwszej dziesiątce. Być może z czasem się to zmieni... Kto wie...

Jeżeli jakakolwiek ze wspomnianych gier została przez nas zrecenzowana, to klikając na jej tytuł możecie przejść do stosownej recenzji.

1 komentarz:

  1. Dobre zestawienie! Choć przyznam, że bardziej skłaniam się ku topce Tomka :)

    OdpowiedzUsuń