Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

piątek, 5 stycznia 2018

Podwójne TOP 10 najlepszych gier 2017 roku

Zbliża się koniec roku. Trzeba przyznać, że nie poznaliśmy w nim tak wielu gier, jak w poprzednich latach. Dokładnie było to 34 tytuły. Statystycznie i tak wychodzi, że były to 2,83 nowe gry na miesiąc. Czy to dużo, czy mało – nie mnie oceniać. W każdym razie nadszedł ten czas, w którym chcemy podsumować ostatnie dwanaście miesięcy. Jak zawsze podzielimy to na trzy odsłony. Dziś możecie poznać 10 gier, które okazały się najlepsze.



TOP 10 SYLWII

Miejsce 10. Lorenzo il Magnifico
Autor: Flaminia Brasini, Virginio Gigli, Simone Luciani 
Wydawca: Albi 
Liczba graczy: 2-4

Gra ta znalazła się na tej liście rzutem na taśmę, bo poznaliśmy ją pod koniec listopada tego roku. Przede wszystkim stworzyli go ludzie, którzy odpowiedzialni są za dwa dobre tytuły w naszej kolekcji: Grand Austria Hotel oraz Dolina Królów. Pomimo losowości, Lorenzo il Magnifico to świetna gra, w której staramy się stworzyć dobre zależności pomiędzy tym, co posiadamy, co zyskamy i jak to wydamy. Wszystko po to, aby generować jak największe wpływy i wygrać.


Miejsce 9. Perdition's Mouth: Abyssal Rift
Autor: Thomas Klausner, Timo Multamäki, Kevin Wilson 
Wydawca: Dragon Dawn Productions 
Liczba graczy: 1-6

Perdition's Mouth ma swoje zalety, ale też wiele wad. To, co ja w niej doceniam to epickość każdej rozgrywki i jej trudność. Nasi bohaterowie starają się za wszelką cenę wydostać w różnych krętych korytarzy i sieci jaskiń. Mają oni swoje statystyki oraz własne talie kart. Ponadto akcje wykonujemy w oparciu o zajmowanie pozycji na rondlu. Perdition's Mouth: Abyssal Rift jest więc grą euro, z mechanizmami typowymi dla dungeon crawl i rondlem. Nie ma w niej rozwoju postaci, więc w każdej grze skupiamy się na pomyślnym rozwiązaniu scenariusza.


Miejsce 8. Caverna: Cave VS Cave
Autor: Uwe Rosenberg
Wydawca: Mayfair Games
Liczba graczy: 2

Ta wersja Kawerny dla dwojga zdecydowanie wyparła zasiadanie do wieloosobowej wersji tej gry w naszym domu. Oparta jest na podobnym założeniu, jest znacznie krótsza, a tak samo emocjonująca. Stawia nas przed wyborem akcji i budynków, które chcemy posiadać w swojej jaskini. Musimy także wypatrywać zależności pomiędzy budynkami, aby stworzyć dobrze działający silniczek. Ponadto w pojedynku dwuosobowym nastawiamy się na rywalizację z przeciwnikiem, przepychanie na polach akcji, podkradanie budynków, co również było obecne w wieloosobowej Kawernie.


Miejsce 7. One Deck Dungeon
Autor: Chris Cieslik
Wydawca: Asmadi games
Liczba graczy: 1-2
One Deck Dungeon to taki mini dungeon crawl połączony z misjami rpg. Każdy ma swojego bohatera i razem z drugim graczem zwiedzamy trzy poziomy podziemi. Na ostatnim levelu jest oczywiście boss, którego musimy pokonać, aby wygrać. Każdy potwór ma wskazany pancerz, który musimy przebić przy pomocy odpowiednich kostek, albo po prostu wartość życia, którą musimy uzyskać również z kostek w odpowiednim koloru. Pomimo losowości w rzutach, gierka jest bardzo dynamiczna i przyjemna. Czasem tylko złe rzuty kości mogą ją wydłużyć i gracze mogą odczuwać znużenie, bo nic nie mogą robić. Jednak jej zarys jest dość interesujący.


Miejsce 6. Coldwater Crown
Autor: Brain Suhre 
Wydawca: Bellweather Games 
Liczba graczy: 1-4

Coldwater Crown to gra o łowieniu ryb z czterech różnych stawów. W każdym z nich mamy cztery różne rodzaje ryb. Mogą one mieć różne wagi, a naszym zadaniem jest złowienie tych najcięższych, bo to liczy się w finalnym podliczaniu punktów. W czasie gry wystawiamy pionek akcji na jedno nie zajęte pole i wykonujemy ją z mocą pojedynczą lub podwójną. To zależy od tego, jaką siłę miał pionek w poprzedniej rundzie. Potem wykonujemy drugą akcję, zabierając jeden z leżących na dowolnym polu inny pionek akcji. Możemy wykonać akcję na łowisku i zarzucać przynęty, usuwając je ze swojej planszy albo w porcie. Gra ma bardzo proste zasady, a skoro wymaga on uczestników. Życzę jej większej popularności w naszym kraju.


Miejsce 5. Great Western Trail
Autor: Alexander Pfister 
Wydawca: Lacerta 
Liczba graczy: 2-4

Autor tej gry, Alexander Pfister stworzył takie tytuły jak Mombasa czy Wyspa Skye. Każdy z nich jest inny i trafia do innego grona odbiorców. Great Western Trail należy do cięższych tytułów, w którym poruszamy się swoim pionkiem po planszy, aby zyskiwać różne benefity, jak nowe budynki, pomocników i karty bydła. Ponadto poruszamy się wzdłuż torów kolejowych, przejmując stacje i starając się zyskać jak najwięcej benefitów. Przy tym wszystkim staramy się to zrobić tak, aby wszystko ze sobą dobrze współgrało i tworzymy dobre zależności. To tytuł bardzo podobny do Mombasy, nieco gorzej działający według mnie na dwóch graczy, ale i tak godny uwagi.


Miejsce 4. TZARR
Autor: Kris Burm
Wydawca: Huch!/Rebel
Liczba graczy: 2

Ciężko mi powiedzieć, w którą grę z serii GIPF grało mi się najlepiej. Pomimo wielu podobieństw każda z nich ma nieco inne założenia. W Tzaarze liczy się pilnowanie liczby pionków z każdego rodzaju. Gdy utracimy całkowicie jeden z nich przegrywamy. Dlatego też po kilku ruchach za wszelką cenę staramy się chronić je przed zbiciem rywala. Z drugiej jednak strony, próbujemy tak zajść przeciwnika, aby nie mógł uchronić się przed straceniem jakiegoś rodzaju pionków. Tzaar oparty jest na bardzo dobrej kontroli swoich poczynań i obserwacji rywala. Ponadto, jak każda z gier z serii GIPF, wymaga od nas logicznego myślenia i szachowych poczynań.


Miejsce 3. It's Mine
Autor: Unai Rubio 
Wydawca: Mont Taber
Liczba graczy: 2

It's Mine należy do kategorii gier dla dwojga, które powinny zyskać duże uznanie wśród planszomaniaków, a nie każdy ją zna. Została wydana małym nakładem przez hiszpańskie wydawnictwo, ale udało jej się przebić do naszych polskich sklepów. W grze tworzymy trzy dystrykty. W każdym z nich mamy po maksymalnie trzech szefów z kartami przestępców, które są kartami akcji. Dzięki nim możemy niszczyć karty rywala, zyskiwać żetony pozwalające zagrywanie kolejnych kart oraz budujące nam punkty. Najważniejsze jest to, aby tworzone przez nas zestawy kart w każdej z dzielnic, pozwoliły nam na koniec gry zyskać w nich przewagę i zwyciężyć. To budowanie relacji niezwykle angażuje każdą ze stron rozgrywających. Rozgrywka jest dzięki temu dynamiczna i pełna emocji.


Miejsce 2. W roku smoka
Autor: Stefan Feld 
Wydawca: Rebel.pl
Liczba graczy: 2-5

Dopiero w 2017 roku poznaliśmy tę grę. Ku zaskoczeniu tytuł Felda przypadł mi do gustu i spodobał się na tyle, że wbił się na drugie miejsce tej listy. Nawet mimo tego, że ani razu nie udało mi się w nią jeszcze wygra. Chyba najbardziej podoba mi się w niej ten etap, w którym decydujemy, co najbardziej chcemy stracić, co możemy sobie odpuścić, a o co jeszcze warto nam zawalczyć. Ma to najczęściej miejsce, gdy musimy ponieść karę za wydarzenie i poświęcić któregoś z naszych mieszkańców zamku. Ponadto w dość ciekawy sposób został rozwiązany wybór akcji, które w potyczce we dwoje dzielone są na dwie pule. Możemy iść tam, gdzie rywal i zapłacić ciężko zarobione juany, albo wybrać nieco gorszą dla nas w tym momencie akcję i nic nie płacić. Ta gra uczy, jak trzeba być twardym, aby przeżyć. Ponadto trzeba w niej bardzo trzeźwo myśleć i nie przejmować się stratami.

Miejsce 1. Troyes
Autor: Sebastian Dujardi, Xavier Georges, Alain Orban
Wydawca: Rebel.pL
Liczba graczy: 1-4

Grając w gry jako recenzent, podchodzimy do nich surowo. Dlatego też bardziej je doceniamy wtedy, kiedy powracamy do nich po jakimś czasie. Oczywiście niekiedy okazuje się, że tytuł ten jest "przeterminowany" i traci to coś. Do Troyes powróciliśmy po prawie roku i na nowo odkryłam jego wspaniałość. Wszystko w nim się zazębia. Każdy ma swoje tajne misje i staramy się wyczuć rywala, za co chce zdobyć najwięcej punktów. Gra rozkręca się także bardzo szybko dzięki pojawiającym się kartom akcji. Mamy w niej też wiele interakcji, a rozgrywka dwuosobowa jest pełna emocji i podkradania sobie kostek. Analizujemy co możemy zrobić, co zrobi rywal i ciągle kombinujemy. Wszystko w Troyes zazębia się i każdy nasz ruch ma wpływ na dalsze rezultaty.


TOP 10 TOMASZ

Autor: Thomas Klausner, Timo Multamäki, Kevin Wilson 
Wydawca: Dragon Dawn Productions 
Liczba graczy: 1-6 

O tym tytule wspominałem już w zestawieniu moich tegorocznych zaskoczeń (click). Wszystko już tam zostało powiedziane. Jest to po prostu bardzo wymagający euro-dungeon crawler.


Miejsce 9: Wind the Film! 
Autor: Saashi & Saashi 
Wydawca: Saashi & Saashi 
Liczba graczy: 2-4 

Ponownie odeśle do moich zaskoczeń (click). Nie widziałem nigdzie indziej użycia prostego mechanizmu przekładania kart w ręce, a to właśnie to chyba najbardziej urzeka w tym tytule.




Miejsce 8: It’s Mine 
Autor: Unai Rubio 
Wydawca: Mont Taber 
Liczba graczy:

Już zaraz kończę wymienianie gier, które znalazły się na mojej liście zaskoczeń (click). It’s Mine to po prostu gra z draftem, która jest stworzona dla dwojga i działa bardzo dobrze.





Miejsce 7: Coldwater Crown 
Autor: Brain Suhre 
Wydawca: Bellweather Games 
Liczba graczy: 1-4 

W moim zestawieniu gier, na których zawiodłem się (click) wspomniałem kilka gier, które były dla mnie za powtarzalne. Można ten zarzut powtórzyć co do Coldwater Crown. Jednak tu można argumentować, że samo wędkarstwo, a to gra o tym hobby/sporcie, jest też monotonne. Patrząc wyłącznie na sam gameplay stwierdzam, że pomimo robienia cały czas tego samego, jest w tym coś bardzo satysfakcjonującego. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy chodzi o przesuwanie kryształków (przynęt) na planszy, czy po prostu o rywalizację o największą rybę. Po prostu Coldwater Crown to bardzo przyjemna gra i jedna z ciekawszych, które poznałem w tym roku.

Autor: Alexander Pfister 
Wydawca: Lacerta 
Liczba graczy: 2-4 

Jest to typowe euro, w którym tematyka minimalnie przebija się przez mechanizmy. GWT to tytuł dość wymagający. Jeżeli chcemy osiągnąć w niego dobry wynik, to musimy się bardzo skupić. Tytuł ten jest stworzony tak, że musimy bardzo dokładnie zaplanować nasze ruchy. Można powiedzieć, że wymaga on optymalizacji posunięć przez uczestników. Gry pana Pfistera charakteryzują się tym, że mechanizmy w nich zawarte zazwyczaj bardzo ładnie się ze sobą zazębiają. GWT nie jest wyjątkiem.

Autor: Flaminia Brasini, Virginio Gigli, Simone Luciani 
Wydawca: Albi 
Liczba graczy: 2-4 
Jest to tytuł jeszcze suchszy, niż wspomniana powyżej gra. Nie mogę w zasadzie stwierdzić, która ze wspomnianych gier jest lepsza. W założeniach obie są podobne i wymagają od gracza optymalizacji ruchów, skupienia i stworzenia pewnego rodzaju engine’u. Uplasowałem Lorenzo Il Magnifico o jedno miejsce wyżej, gdyż wydaje mi się, że prędzej siądę do tego tytułu, niż do Great Western Trail. Ma on po prostu przystępniejsze zasady i nie mogę go nazwać „ciężkim euro”, a jednak satysfakcja z rozgrywki jest podobna do tego, co otrzymujemy w GWT.


Miejsce 4: Test of Honour 
Autor: Graham Davey 
Wydawca: Warlord Games 
Liczba graczy:

Może troszeczkę oszukuję, gdyż Test of Honour to nie jest w zasadzie gra planszowa, tylko bitewniak. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że gramy w nią na stole i angielskie „board game”… W każdym razie Test of Honour doceniam za to, że jest to bitewniak, w który mogę zagrać z moją żoną. Ma on naprawdę proste, wręcz „podstawowe” zasady. Nie jest on pozbawiony wad i jest mega losowy, ale jeśli ktoś jest miłośnikiem filmów z Samurajami w roli głównej, to powinien być wniebowzięty grając w tę grę.


Miejsce 3: W roku smoka 
Autor: Stefan Feld 
Wydawca: Rebel 
Liczba graczy: 2-5 

Muszę przyznać, że od dawna czekałem na możliwość zagrania w W roku smoka. W tym roku w końcu się to udało. Zdecydowanie nie jest to gra dla każdego. Zwłaszcza dlatego, że jest ona bardzo „karząca” graczy. Praktycznie przez całą rozgrywkę stajemy przed złym oraz gorszym wyborem i wokół tego musimy opracować naszą strategię. Muszę przyznać, że właśnie to bardzo przypadło mi do gustu.

Autor: Joel Toppen 
Wydawca: GMT Games 
Liczba graczy:

Im dłużej zastanawiam się, jak sklasyfikować Comancherię, tym coraz mniej jestem przekonany do tego, iż nazwałem ją grą wojenną w mojej recenzji. Racja występują w niej tabelki, rzuty kostką oraz żetony znany z tego typu gier, ale zawiera ona wiele elementów z gier euro oraz tower defense. Jakkolwiek by nie nazwać tego tytułu, to jest on jedną lepszych gier poznanych przeze mnie w tym roku. Poniekąd zaspokoiła ona moje zaciekawienie rdzennymi mieszkańcami Ameryki Północnej. Z drugiej strony natomiast sprowokowała do przeczytania książki poświęconej Komanczom oraz do wzięcia udziału w wykładzie w lokalnej bibliotece, który był poświęcony plemionom spotkanych przez Lewisa i Clarka. Trochę odbiegam od tematu, ale naprawdę doceniam tytuły, które poszerzają w ten, czy inny sposób naszą wiedzę o otaczającym nasz świecie. Tak poza tym, Comancheria to po prostu dobra gra.


Miejsce 1: Bolt Action 
Autor: Alessio Cavatore, Rick Priestley 
Wydawca: Warlord Games 
Liczba graczy:

Tak wiem, że to kolejny bitewniak. Jednak to on spowodował, że wróciłem do tego hobby. Ma on stosunkowo proste zasady – nie ma w nim miliarda zasad specjalnych dla każdej jednostki. Rozgrywki w niego są płynne i raczej bez większych przestojów. Nawet jako początkujący nie muszę często zaglądać do księgi zasad, aby coś sprawdzić. Zdarza się to tylko w jakiś nietypowych sytuacjach. Poza tym modele do niego są stosunkowo tanie i całkiem ładne. Polecam zainteresować się nim każdemu miłośnikowi II Wojny Światowej.


Zapraszamy do poczytania o zaskoczeniach i zawodach 2017 roku.

2 komentarze:

  1. Szkoda, że ta planszówki takie drogie, bo już nie jedną wypłatę wydałem na te małe cudeńka. Dla numer 1 zawsze Talisman: Magia i Miecz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. Bolt Action bardzo lubię, a Test of Honour polubię polubię jak się uporam z toną modeli do malowania :)

    OdpowiedzUsuń