Start

Get your dropdown menu: profilki

Slider

#htmlcaption1 #htmlcaption2 #htmlcaption3 #htmlcaption4 #htmlcaption5

czwartek, 26 marca 2015

10 ulubionych i najciekawszych gier karcianych w naszej kolekcji. [marzec 2015]


Rozpoczynając naszą przygodę z planszówkami nie przywiązywaliśmy za bardzo uwagi do gier karcianych. Wychodziliśmy z założenia, że gry planszowe, jak sama nazwa wskazuje, muszą mieć planszę. Nie będziemy tu wnikać w angielski termin „board game”, który można interpretować na kilka sposobów. Nadal bardziej skłaniamy się do gier, które posiadają wspomnianą planszę. Nie znaczy to jednak, że nie doceniamy gier karcianych. W naszej kolekcji mamy około dwudziestu takich gier. Za grę karcianą uważamy taką, która nie potrzebuje planszy, aby w nią grać. Jeżeli takową jednak posiada, to mogłaby obejść się bez niej. Postanowiliśmy przygotować dla Was zestawienie najciekawszych, według nas, gier karcianych z naszej kolekcji. Zapewne wielu czytelników będzie zaskoczonych.


Jest to typowy deck-builder, który wzorowany był na klasycznym Dominionie. W naszej kolekcji znajduje się polska wersja tej gry, która niestety nie przyjęła się na rynku i nie była kontynuowana. Świetna gra, w której musimy stworzyć swoją talię kart w trakcie gry. Najlepiej to zrobić tak, aby co turę móc zrobić coś sensownego. Wiadomo, że nie zawsze to się uda, ale musimy starać się to uczynić. Właśnie na tym polega ta gra i dlatego znalazła się na dziesiątym miejscu. Poza tym jest to nasz odpowiednik gry „dungeon crawl”, choć w rzeczywistości nią nie jest. ;-)

Krwiopijca to dynamiczna, zabawna gra z negatywną interakcją. Niestety w zasadach do niej jest wiele błędów i niejasności. Niemniej nie przeszkadza to w przyjemnej rozgrywce, zwłaszcza w dwie osoby, gdyż z większą liczbą osób staje się bardziej chaotyczna. Grając w nią trzeba troszeczkę pokombinować przy wymyślaniu ewentualnych combosów. Jest to tytuł z serii „lekki, łatwy, przyjemny”.

8. Abyss
Abyss z całą pewnością zachwyca barwami. Dosyć ciemną oprawę elementów rozjaśniają niezwykłe kolory widniejące na kartach lordów. Ponadto mechanika w grze jest bardzo prosta: zbieramy karty, aby kupić inne karty, które przynoszą nam punkty zwycięstwa. Cała rozgrywka oparta jest tylko na tym. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna i ciągle trzeba kombinować. Dodatkowe możliwości zyskujemy dzięki specjalnym miejscom, które dostarczają nam dodatkowe punkty zwycięstwa. Grę polecam każdemu, gdyż pomimo prostych zasad, można przy niej nieco pogłówkować. 

Nie mieliśmy większego pojęcia o czym jest gra nosząca nietypowy tytuł “Parowy osioł”, zanim trafiła do naszej kolekcji. Tytuł okazał się dla nas bardzo miłym zaskoczeniem. Niby to tylko talia kart z ikonami i kolorami, a jednak oferuje sporo strategii. Nie spodziewaliśmy się znaleźć tyle „gry” w kilku prostych mechanizmach. Steampunkowy klimat i budowanie wiktoriańskiego kurortu jest raczej niewyczuwalne, ale gra nadrabia pozostałymi elementami. Naprawdę warto spróbować w nią zagrać.

Spyrium to kolejna gra, która nie uzyskała tyle uwagi, na ile zasługuje. Tytuł ten wymaga od nas dobrych decyzji, mądrych inwestycji i konsekwentnych działań. Oczywiście podczas każdej rozgrywki zdarzają się sytuacje, że po wykonaniu swojej akcji mówi się: „Źle, źle … można to było inaczej zrobić … nie zauważyłam tego, albo tamtego..”. Między innymi dlatego ten tytuł nie opuści naszej kolekcji i cieszymy się, że w niej się znalazł. Warto spróbować, bo gra jest warta uwagi.

Ktoś kiedyś napisał, że Splendor nie jest grą dla graczy. U nas w domu Sylwia jest zapalonym graczem tej gry (pomimo ciągłych porażek, stara się w niej pokonać męża). Tomasz natomiast podchodzi do niej raczej niechętnie, ale docenia walory tego tytułu. Największym z nich jest prostota zasad. Mimo tego gra oferuje bardzo dobrą możliwość rozruszania naszych szarych komórek. Jest to swoista, ciągle ewoluująca łamigłówka. Czasem niestety bywa za losowa. Niemniej i tak ma w sobie coś takiego, że uzależnia sobą zarówno zaawansowanych, jak i początkujących.

4. Fleet
Autorzy tego tytułu przyznali, że najpierw powstały mechanizmy, a dopiero potem postanowili wymyślić do nich fabułę. Trzeba przyznać, że właśnie ta oryginalna tematyka nas do niej przyciągnęła, a jest nią komercyjny połów ryb. Gra jest bardzo wymagająca i nie wybacza błędów. Musimy dobrze planować nasze ruchy, gdyż jeden błąd może spowodować naszą porażkę. Właśnie dlatego ją tak bardzo doceniamy.

Na najniższym stopniu podium znalazła się gra Jäger und Späher, którą firma KOSMOS wydała w 2014 roku w swej serii „gra dla dwojga”. Mechanicznie jest świetna. Przeszkadzać w niej może denerwująca losowość w doborze kart przedmiotów. Jednak kolejność wykonywania działań, zagrywania postaci i sposób ich ułożenia na stole jest sprawą kluczową w tej pozycji. Wariant zaawansowany wprowadza więcej możliwości do tej gry i pozwala dłużej cieszyć się grą.

2. Targi
Na drugim miejscu z kolei mamy kolejną grę KOSMOSu z serii “gra dla dwojga”. Tym razem jest to tytuł z 2012 roku. Jest on oparty na mechanizmie worker placement. Kwintesencją tej gry jest właśnie blokowanie akcji naszemu przeciwnikowi. Tematyka prowadzenia plemienia Tuaregów, jak to bywa w grach euro, jest raczej niewyczuwalna. Niemniej jest to jedna z najlepszych gier karcianych, w które do tej pory mieliśmy okazję zagrać.

1. Greenland
Wydaje nam się, że aby Greenland zeszło z piedestału naszej ulubionej gry karcianej, to będziemy musieli zapoznać się z inną grą karcianką Phila Eklunda. Doceniamy w tej grze przede wszystkim walory edukacyjne, a co przez to idzie klimat, który naszym zdaniem jest bardzo dobrze odczuwalny. Tytuł ten patrzy na próbę przetrwania na średniowiecznej Grenlandii od strony wszystkich aspektów – przyrodniczych, socjologicznych, historycznych, czy też religijnych. Po prostu genialne. Niektórym może nie przypaść do gustu losowość tego tytułu, ale nam chodzi o przeżycia i historie, jakie ta gra tworzy. ;-)

Klikając na tytuł gry przejdziesz do naszej recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz